Mirian (co tam u Kianki jak sobie radzicie???),
Faktycznie dziewczyny bardzo was przepraszam, ze nie pisze, ale podczytuje forum sciagajac
pokarm. Na pisanie niestety brakuje czasu. Jednak postaram sie nadrobic zaleglosci.
Moja Kianka jest juz duza dziewczynka, choc to chyba przenosnia, bo jest miniaturka ponizej
wszelkich siatek centylowych. Pocieszam sie jednak, ze ten typ tak ma. Za 11 dni skonczy 6
miesiecy, a wazy zaledwie 5,5 kg. Niestety moj niejadek od ukonczenia 4 miesiecy sam
odstawil sie od piersi i mimo usilnych prob kazde przystawianie konczylo sie histeria, wiec
odciagam i podaje z butli a dodatkowo dopajam modyfikowanym (moje chyba sie juz konczy, bo
nie ma szans na wiecej niz 200ml dziennie). Od miesiaca podaje kleiki i kaszki. Dostala juz
pierwsza porcje gotowanej dyni i dzis marchewke z ziemniaczkiem ( na sama marchewke
reagowala wymiotnie ). Niestety nadal walczymy o kazde wypite 10ml i kazda zjedzona
lyzeczke.
Co do rozwoju to moja Kianka uczy sie czegos, a pozniej to sobie odpuszcza. Skoro umie sie
juz przewracac na brzuszek, wiec po co to robic? Skoro slicznie trzymalam butle to dlaczego
nie moze teraz trzymac mama? Itp, itd... Chwilowo zrobila sie marudna jak nieboskie
stworzenie, choc nie widac zebow (ale zawsze mozna na nie zwalic). Od dawna nie sypia w
dzien, a do tego doszla histeria na spacerach. Kiedys jak nie spala w wozku to ogladala
swiat, a teraz wyje mi tak, ze wszyscy sie za mna ogladaja. No i u nas juz upaly, wiec moze
przez to te marudzenie? Nie moge sie doczekac az w czerwcu pojedziemy do Polski (glownie
dlatego, ze wreszcie odsapne- teraz maz pracuje od 5 do 21, a ja sama z dzieckiem i zauwazam
u siebie objawy poznoporodowej depresji).
Brakuje mi was dziewczyny. Mam nadzieje, ze w wakacje czesciej bede do was zagladac.
Trzymajcie sie wszystkie i niech wasze szkraby nigdy nie choruja.