reklama

Listopad 2009

Kochane powiedzcie mi jak to u Was jest?
Kupiłam Karolkowi na pomniczek wiązaneczkę z 5chryzantem.Mama jak zobaczyła to powiedziała że powinna być liczba parzysta.Nigdy nie zwracałam na to uwagi i nie jestem zabobonna ale wystraszyłam się...bo niby może ktoś umrzeć:szok:
Słyszałyście coś o tym?
 
reklama
Lotka, a Tomuś nie boi się takiego temperamentu twojej mamy ? Bo my mamy problem z jedną z babć M, babcia jest takim typem kierownika, słowo daję gdyby była młoda zrobiłaby dziś nie lada karierę :).
Taka szefowa, wszystkimi dyryguje, pokrzykuje co jest strasznie meczące, ale każdy dorosły się przyzwyczaił. A do Ali jest też taka natarczywa, ciagle tylko bij prawo, zatańcz, przyjdź tu, popatrz, i Ala tego nie lubi i ostatanio już do tej babci wcale nie chce chodzić. No i jest głupia sytuacja, bo ci dziadkowie mieszkaja z moimi tesciami, wiec nie chcę żeby było im przykro że Ala do nich nie przychodzi, no a ona już jasno mówi, ze nie chce isć do babci, albo od razu ucieka jak już tam pójdziemy :/.

Ewidentnie chodzi o babci temperament bo do nikogo innego nie ma takiego stosunku.

hmmm raczej sie nie boi, ale baaardzo przy niej jest nerwowy, chyba ze to uznac za jakąś oznake strachu. no i ona jest jedyna osobą, ktora Tomi szczypał jak tylko miał okazję. nikogo więcej.


Kochane powiedzcie mi jak to u Was jest?
Kupiłam Karolkowi na pomniczek wiązaneczkę z 5chryzantem.Mama jak zobaczyła to powiedziała że powinna być liczba parzysta.Nigdy nie zwracałam na to uwagi i nie jestem zabobonna ale wystraszyłam się...bo niby może ktoś umrzeć:szok:
Słyszałyście coś o tym?

Gosiu, ja pierwsze słyszę, a przez kilka dobrych lat sama sprzedawalam chryzantemy(tesc je hoduje) i NIGDY nikt tego z kupujących nie sprawdzal...
wiec albo jakas plotka, albo jakis "lokalny" zabobon, ktorym ja bym sie nie przejmowala. ważne, że Tobie się te kwiaty spodobały i na prawdę, wiem, że to pewnie trudne, ale nie przejmuj się takimi wymysłami...
 
hej
u mnie dzisiaj koszmarna nocka , wszystko mnie boli i ledwo chodzę :-( , ok 2 w nocy usłyszałam jak walneła bramka w kuchni (mamy zabezpieczenie żeby Kuba nie wchodził ale na noc ją zostawiamy otwartą ) no ale cisza więc pomyślałam że mi się przyśniło ,w pewnej chwili otwieram oczy i mało na zawał nie padłam jak zobaczyłam Kube który mi się przypatruje :szok: , nie wiedziałam jak on z łóżeczka wyszedł ,położyłam go między nami w łóżku żeby spał a on z boku na bok i coś tam gada i się śmieje i wcale mu się spać nie chce :szok: ,a najgorasze że on mi się nie pozwala obrócić plecami do siebie a mnie już tak biodro bolało że w końcu wstałam się przejść po domu ,wchodzę do jego pokoju i co widzę że się młody potajemnie nauczył odsuwać boczek w łóżeczku
gosiulek u mnie się mówiło że jak się daje kwiaty komuś to powinny być nieparzyste ,ale jakoś nigdy nie przywiązywałam do tego wagi , i jak widać co region to inaczej więc się nie przejmuj ;-)
 
Ania współczuję przeżyć.My na noc zawsze zamykamy bramkę...bo nigdy nic nie wiadomo.Natomiast na dole nie zamykamy już wcale bo mały przeszedł etap wchodzenia po schodach.Wchodzi,owszem ale zawsze słyszę i wiem że sobie teraz poradzi.
 
a u nas kuchnia zamknięta tylko w ciągu dnia bo już raz tam wszedł i poodkręcał wszystkie kurki w kuchence no i prawie patelnie spalił ,na szczęście u nas elektryczna bo inaczej to pewnie byśmy w powietrze poszli ,ale że ja często w nocy wstaje i idę się np napić to wieczorkiem jak Kuba już śpi bramka jest otwarta
 
hej laski

zero nastroju dziś...dzwonię do "kierowniczki" że się zwalniam z roboty a ona że porzucam pracę i mi kasy nie wypłacą:szok:nie wiem jak jest w tych umowach o dzieło ale żeby sobie nerwów z debilami wykorzystywaczami WARSZAWSKIMI nie szargać pójdę dzis i w pon.czuję że dziś będzie niezła rewolucja i jechanie po mnie ostro..bo jak śmiem od nich odejść??!!!

robię leczo ,Igi śpi ...

gosiulek ja też nie słyszałam o czymś takim jak liczenie kwiatów na cmentarz.głupoty i tyle. ja codziennie przechodzę przez cmentarz idąc na zakupy i już widać jak się robi "kolorowo" i pełno zniczy.a interes widzę kwitnie sprzedawcom.

Kilolek ja żyjesz??
 
Witamy u nas wszystko po staremu, byłam kilka dni u rodziców, bo pomagaliśmy mojej siostrze w remoncie. Troche odpoczęłam psychicznie, bo fizycznie raczej nie.

Jeśłi chodzi o urodziny to u Jaśka mają być dziadkowie, moje rodzeństwo i tyle tak jak zwykle. A będą 19 tak jak przypadają.

Jasiek dostał już od jednych dziedków prezent samochód na akumulator, oj i tylko mam z tym problem. Strach zostawić go samego w pokoju, bo niestety bardzo łatwo włączyć ten sprzęt i Jasiek robi to kiedy mu się zachce i jedzie na oślep, czyli np. w szafke z telewizorem.

GOSIULEK ja słyszałąm o tym, że na cmentarz nosi się parzystą ilość kwiatów, ale nigdy o takim przesądzie jak napisałaś. Nie przejmuj się tym, bo to jakieś wymysły.

MARTOLINKA tobie poprawy nastroju.
 
reklama
hej leski
Jakiesz miałam koszmarne 2 dni. :-( nie moge pojąć jak ludzie mogą być tak podli
Ja o tym pogrzebie. Uznałyśmy z dyrekcją, ze nie będę zawiadamiać dzieci tylko przekażę te informację rodzicom żeby oni porozmawiali z dziećmi, bo przecież dzieci mają rózną wrażliwość, będą się chcialy przytulić... no ja moge przytulić ale przeciez nie wszystkich, no i w klasie jak w tłumie wystarczy, ze jedno wpadnie w histerię. Wysłałam rodzicom sms a oni przyszli ze skargą i z awanurą, ze "zwaliłam" to na nich!!
Dzisiaj na tym pogrzebie koszmar. T dziewczynka wyła wolala mamę za trumną, ja wyłam jak bubr, z reszta jak prawie cąly kościół, nawet faceci płakali jak ona matkę wolala a te głupie baby pozabierały swoje dzieci (mow ao tych z mojej klasy) ale nic, ich sprawa jak im dzieci będą po nocach krzyczeć. Miałam dzisiaj wizytę u lekarza więc poszłam tyko do Kościoła, z resztą cmmennttarz bardzo odległy, a nie bylo autokaru więc i tak nie mialabym jak dojechhać, a te glupie babska do mnie, ze to nieładnie z mojej strony. Malo tego, szłam z dyrekcją i z baką ze świetlicy, no przedstawiciele wiec wspólnie kupiłyśmy duży bukiet z szarła a te babska do mnie, że ja z nimi musze się zlożyć na wieniec(!!!!) i to wstyd, bo na ich szarfie jest napisane od klasy a nie ma od wychowawcy i jak to "wygląda?", to nie koniec! bo ja stałam z dyrekcją po innej stronie kościola niż rodzice z dziećmi, "odcielam się od klasy". Powiedziałam, ze mogli do nas dołaczyć, a reszte zlalam. Czy to ja mam już nierówno pod sufitem i wydziwiam czy naprawde próbują mnie zaszczuć?
Kurna, tak sie starałam, zeby wszyscy byli zadowoleni, zeby się dzieci nie ząlamały i wogóle generalnie ciagle w siebie wyłażę a oni mnie tak traktują
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry