reklama

Listopad 2009

reklama

Dziunka
Ty grubasku :-D:-D:-D

Nic nie skumałam z tą przeprowadzką :baffled::sorry:

Maxwell ale Cię męczy :-(:-( oby już było po wszystkim &&&

Ula a czemu Ty kobieto nie jesz z dzieckiem??? tylko chodzisz głodna co? Musisz Olinkowi pokazać, że trzeba znaleść czas na jedzenie.

Dzisiaj po 2 dniach udało mi się uruchomić komputer :nerd:
 
Cze
czytam Was od rana, ale w pracy miałam huk roboty i niestety tylko mogłam na chilkę wpaść.
Maxwell - popędź małą niech wychodzi, bo e -ciotki ciekawe;-)
Dziunka - moje wstają standard 7:30, a kładą się spać niby koło 20, Hanka zasypia prawie od razu, a Gośka jeszcze potrafi nas przetrzymać do 21:30, wolałabym wczesne wstawanie i wczesne kładzenie się spać.
Kikolek - ale power!!
BanAna - mam nadzieję że imprezka udana!
Sorka, że tak znów na szybciocha, ale kobitki trzeba "dowalić" , bo złapały oko na 10 min. w samochodzie, a teraz nadmiar energii wyładowują tańcząc...:szok:
 
U mnie OLi zasnął po 20. Pewnie wczesniej by poszedł spac ale czekał az tatus pojdzie napalic w piecu, potem czytali razem bajki a ja oglądalam tv i zamiast sie polozyc spac wygłupiali sie, a jak przyszło do gaszenia swiatła, Oli poszedł po mamusię i jeszcze wymknął sie z sypialni i biegał chwilkę, biegał by jeszcze ale ja juz mialam dosc i zgasilismy swiatło w sypialni. Padło moje dziecko w 5 minut.

A ja dzis zła na siebie! Przez małego nie spanie i mój @ wieczorem byłam juz taka zła ze ani chwili dla siebie nie mialam, a jak mialam to mały oglądał tv a jak juz oglądał to mialam wyrzuty ze ogląda i tak w kołko, ze wieczorem wybuchła awantura :zawstydzona/y: Zlosc przelalam na H i dupa! Krzyków było a mały w domu :zawstydzona/y: no wstyd jak cholera ale pod wieczór czulam sie jak bomb, wszystko mnie bolało itd Udzieliło sie to malemu bo tez po nas pokrzyczał sobie ale po wszystkim poprzytulalismy sie i wszyscy razem zasnęlismy.

Teraz wkurzam sie na siebie ze powinnam gębę zamknąc.

Ja musze miec czas dla siebie bo inaczej fiksuje. Teraz wykąpana, w spokoju sobie pojadłam i delektuję się ciszą. Jak cudownie!

Nie popsialam się dzis ale wyciągnęłam wnioski.
 

Dziunka
Ty grubasku :-D:-D:-D

O TY:-p:szok::-D


Ula a wyobraź sobie jakbyś miała jeszcze jedno dziecko/dwójkę i brak teściów na dole?;-)

Właśnie wałkujemy ten temat w pracy, bo dwie z naszych dziewczyn są kompletnie zniewolone przez swoje dzieci i mężów i nie mają czasu dosłownie na nic, nawet na skorzystanie z wc. Ja pod tym względem nie mogę narzekać, A się stara, niedziele są dla mnie przez 2-3 godziny i są to godziny totalnego lenistwa i dzięki temu nieźle się regeneruję, a niby tak krótko:tak:często popołudniu zabiera dziewczyny na zakupy czy do siostry i mam też chwilę dla siebie. Średnio raz - dwa razy w tygodniu ktoś inny odbiera nam dzieciaki ze szkoły/żłobka, albo przychodzi do nas wieczorem i my wyskakujemy na spacer. Do tego nikt mi nie przeszkadza gdy np kąpię się godzinę.
I zdałam sobie z tego sprawę dopiero po naszym kąciku zwierzeń w pracy:rofl2:

Ktoś powie że w pracy odpoczywasz, ale nie w mojej. Raz że stres, dwa że rano mam taki maraton z dziećmi że ledwo zdążę odsapnąć a już po nie wracam:baffled::baffled:
 
Cze
jak wczoraj usypialiśmy dzieci to zasnęliśmy z nimi :zawstydzona/y:, po 22 ocknęłam się tylko po to, by posłać wyrko i położyć się, odpracowuje konsekwencje zarwanych nocy od piątkowo-sobotnej.
Ja nie mam pomocy w sumie od nikogo z zewnątrz;-), jesteśmy ja i małżon, od czasu do czasu zjawią się teście, którzy rozpuszczają dzieci , a potem do pionu je muszę prostować. Raz od wielkiego dzwonu zjawi się siostra małżona ze swoim menem ( raz na rok na 2-3 dni ), moi też nie za często goszczą u nas, ani my u nich. Dlatego wyglądam jak zombie na robotach :-D , nie mam czasu na nic. Po robocie maraton powrotny do domu i czas z kobitkami.
Zaczynam jednak coraz bardziej myśleć co będzie jak kobitki pójdą do szkoły, nie wyobrażam sobie by od 7 do 16 siedziały w świetlicy i jeszcze miały jassny umysł jak będą się uczyć po powrocie do domu. N
No ale... jestem dorosła, odpowiedzialna ( niby ) , do nikogo nie będę mogła mieć pretensji, że nie tak wychowywałam dzieci jak chciałam, bo ktoś się wtrącał, rozpieszał na każdym kroku. A poza tym chyba jestem zaborcza matka, bo przez pierwsze pół roku życia Hanki to trzymałam ją ciągle przy sobie i nie chciałam jej nikomu pokazywać ;-). Teraz też nie wyobrażam sobie "pozbycia" się ich nawet na jeden dzień, choć czasami przyznam że mam dość, ale w pracy mogę się odseparować od dzieci, mam wentyl bezpieczeństwa, trochę odzyskuję siebie, potem mam siły i chęć na opiekę nad nimi.
Tak z rana mnie wzięło na wywody.

Maxwell - co tam u WAS?
 
reklama
Ja się cieszę że do nas ktoś czasem przychodzi, w końcu nie na cały dzień, a na 2 godzinki maksymalnie, bo mamy chwilę sam na sam dla siebie. A po całym dniu pracy, zabawy z dzieciakami, ogarniania chałupy padamy jak kawki:-D Szczęśliwi rodzice = szczęśliwe dzieci:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry