Goska82
M i K moje szczescia:-)
A ja w ogole nie mysle o przytulankach:-(Nie mam ochoty i nie chodzi o stres. Jakby mnie moj M nie potrafil zmotywowac, to chyba bym zapomniala jak to sie robi. Kicha! Martwi mnie to. W pierwszej ciazy mialam ciagle ochote na serduszkowanie, a teraz odwrotnie...Chyba jestem nienormalna...
![]()
Mni po porodzie tak dlugo bolalo, ze minelo kilka miesiecy zanim zblizylismy sie na 100% z M:-( Kurcze, on cierpial, ja cierpialam:-(. Mam nadzieje, ze tym razem bedzie lepiejbo mozna w depresje wpasc;-)
Royannka nie uwazam zebys byla jakas nienormalna bo jedne maja ochote inne nie ja w pierwszej ciazy nie mialam bo sie balam ze mozemy zrobic cos bobaskowi...teraz sie nie nastawiaalam negatywnie do przytulanek i jest ok:-)takze jesli chodzi o mnie to problem tkwil w psychice i obawie przed krzywdzeniem dziecka!!
Po porodze balam sie bardzo zblizenia ale juz po 6tyg sprobowalismy bolalo ale z kazdym razem bylo lepiej!!trzeba myslec pozytywnie:-)
. Kicha! Martwi mnie to. W pierwszej ciazy mialam ciagle ochote na serduszkowanie, a teraz odwrotnie...Chyba jestem nienormalna...
bo mozna w depresje wpasc;-)
masakra. Z reszta po porodzie przez pierwsze pół roku byłam tak wykończona, ze miałam ochote zamordować mojego męża jak tylko cokolwiek proponowal :-)