reklama

Listopad 2009

wszystko możliwe bo mąż też nie najlepiej sie czuje.
Bo w sumie On tylko choruje w Polsce albo jak z niej wraca, tak sobie teraz wszystko kojarze. Biegunka obowiazkowo w Polsce, tym razem sie obylo bez na szczescie.
 
reklama
POLA no widzisz, jednak Kubusiowi Angielskie powietrze lepiej służy więc teraz ty wszystkich zapraszaj do was ,a nie do Polski puszczaj.;-);-):-D

A odnośnie chorób to u nas na podkarpaciu też jakiś pogrom- w przdszkolu u Juli w grupie było 9 osób.:szok:

ETNA oj współczuję wam bardzo, ale się umęczyliście .Dużo zdrówka dla Pawełka.:tak: Pamiętaj: co cię nie zabije to cię wzmocni. więc bądż dobrej myśli:tak::tak::happy:

Spadam spać bo rano nie moge się podnieść z wyrka, a drzemkę w telefonie nonstop przedłużam-kiedyś pewnie zaśpię:tak::-D:baffled: Trzymajcie się do jutra.:-)
 
hej hej..

maxwell, to że u ciebie teraz "w drugą stronę" to chyba normalne, ja zawsze po biegunce mam parę dni zaparć, to chyba wina odwodnienia. Dużo pij, zaparz sobie siemie lniane (łyżeczka na kubek wrzątku) i pij taką tłuistą wodę np. z miodem.

pola
zdrówka dla Kuby

ja dziś wyszłam z Alą o 8 wróciłam o 15 i myślałam ze padnę na twarz.
Najpierw byłyśmy w poradni nefrologicznej, dtrałowałam tam bardzo szybkim krokiem 30 minut i zmeczyłam się strasznie. W poradni luz, chcą Ali zrobić jeszcze scyntygrafię pęcherza, chyba głównie po to, żeby wyrwać kasę z NFZ i mieć materaił do swoich badań, ale zobaczę, może zrobię dla świętego spokoju.
Potem pojechałyśmy do mojej firmy ze zwolnieniem. Metro nie jeździ na 2 stacjach w centrym więc podróż mocno utrudniona, ale jakoś się udało tramwajem i metrem i piechotą.. uff
W biurze Ala zrobiła oczywiscie sensację, poszłyśmy z koleżankami na obiad, Alutka zjadła frytki z surówką, zapiła kompotem i szczęśliwa :).
Potem do domu znowu tramwajem, tym razem starym, na szczeście ktos mi pomógł wnieść i wynieść wózek.
Zmęczyłam się strasznie...
 
Znikam spać, bo jutro znów dość intensywny dzień. Rano w planach dostarczenie Goni do żłoba.. zobaczymy jaka będzie nocka.
Ogólnie życzę spokojnej, sennej nocy bez gorączek, zbijania itp. ciężarówkom spokojnych snów, bez wariactw maleństw ;-)

AAAAAAAAAAAAAA i najważniejsze widziałam pierwszego bociana oby kkomuś przyniósł radosną wiadomość;-)
 
mamajulii ostatnio wlasnie zaprosilam rodzicow i nie wiedzialam ze tak od razu sie zdecydują:tak: i 19 kwietnia przylatuja ale tylko na 3 dni, zawsze cos, nacieszą się Mlodym :tak: Chyba troche zazdrośni, ze Kuba byl z Piotrkiem u jego rodziny:-)
no ale to daleko od mojej miejscowosci w PL wiec nie jechali nawet.
A i tak dluzej zawsze Kuba byl ze mna u moich rodzicow niz tesciow:tak:
wiec niech nie narzekają:-D

szczerze, to na wizyty tez nie bardzo mam juz siły:zawstydzona/y:
Mama to jeszcze mama, pomoze itp ale tesciowa chce widziec jak Maly bedzie juz mial jakis miesiac albo i dwa:-D
 
dziunka zdaję sobie sprawe że to mega odpowiedzialność,ale jak ktoś kto ma skończoną szkołe czy nawet kursy to chyba ma pojęcie o co kaman....wiem że księgowość jest teraz najlepiej płatnym zawodem...i myślę czy nie zapisać sie na kurs

Wiersz tylko teorię a praktykę dzieli przepaść ;-) U nas była taka jedna dziewczyna - 28 lat, świeżo po studiach i cudach na kiju, przyszła na rozmowę pewna siebie, wypadła niesamowicie dobrze, szef bez wahania ją zatrudnił. Nie pracuje już chyba z 4 czy 5 lat a do dziś wykrywamy jej błędy, to co narobiła w niektórych firmach to aż krew zalewa.

Ale też druga strona - trzeba pytać/czytać/szukać/dzwonić jak się czegoś nie wie, a nie robić po omacku, a ona chyba właśnie w ten sposób działała. Albo się uda albo się nie uda:-D:rofl2:


A jeśli chodzi ogólnie o księgowość to dopóki wklepujesz dokumenty i wyliczasz podatki to jest to bułka z masłem. Ale jak już klient przyniesie trudniejszy dokument lub o coś zapyta i teraz sama jako główna księgowa miałabyś zadecydować o sposobie księgowania to już nie jest tak fajnie.

Głównie dlatego wolę pracę w biurze rachunkowym, bo mam nad sobą szefa który bierze na siebie całą odpowiedzialność, a też jest ten ktoś który wskaże mi prawidłową drogę jak się zamotam;-)


:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: mam strasznie duszno w domu, na dworze piekna pogoda a ja nie moge kn otworzyc, bo na balkonie grasuje kot z mysza w zebach, w dodatku bezczesci mi pranie :wściekła/y:. Ostatnio oknem dachowym mi wskoczyla z wielka mysza do kuchni, prosto w szykowany obiad :wściekła/y:

:-D:-D:-D a myślałaś o pisaniu książek dla dzieci?

Wrr nosi mnie, wkurzona jestem i ogólnie do chrzanu, Hanka ma temperaturę , nie wiadomo od czego, niby uszy ok, gardło lekko zaczerwienione, płuca czyste ... może wirus ten , który teraz atakuje dzieci ten gorączkowy? Wzywali nas z przedszkola, dobrze, że małżon mógł wyjść z roboty i zabrać. Jutro idziemy do otolaryngologa.
Sorka, że tylko o sobie i na smutniaka, ale mam dość ..

Biedactwa:-( zdrówka!

moje zatoki niby lepiej,ale wczoraj i dzisiaj prawie za kazdm razem, gdy dmucham nos, to jest krew chusteczce. czy to normalne?

Normalne, masz osłabione naczynka:tak:

A u nas Marysia od poniedziałku problem z "2"..dzisiaj od rana gadała, że boli brzuszek, co i raz siadała na nocniczek i nic..po drzemce południowej nagle temperatura(38,2):baffled::-(. Zbiłam jej ibufenem. Potem zrobiła w końcu tą kupkę, ale namęczyła się strasznie:zawstydzona/y::-(:-(. I teraz moje pytanie - czy Marysia mogła się tak zdenerwować czy też zestresować tym brzuszkiem i kupką, żeby dostać temperaturę? Bo temp. już się nie pojawiła potem..:sorry2:

To pewnie od zatwardzenia:tak:

Jeśli chodzi o laktację to ja ciagle mam kropelki pokarmu jak przycisne brodawke, albo po prysznicu.

a jesli chodzi o ten wirus goraczkowy to lepiej mi nic nie mowcie :wściekła/y:
noc mamy bezsenna czuwalismy z mezem nad pawłem na zmianę, goraczka 40,5 :szok:; 30 minut zbijałam goraczke ale sie udało, dziecko wybudziliszzmy zimnymi okładami, inhalacja (bo kaszel nie dawal mu oddychac) juz nawet mialam lać wode do wanny, ale zaczelo spadac. Tak o 3 w nocy juz bylo spokojnie, a przed 5 znowu goraczka :no: tak 39,5 to udalo sie szybciej zbic.
Budziki do pracy dzwonily po 6 - mozna bylo oszalec, maly spał babci do 12 w dzien :szok: i chyba najgorsze mamy za soba. Tak o 19 mial znowu lekka goraczke ale to był pikus przy tych nocnych goraczkach. Kaszel tez sie zmienil na "lepszy".

Aza jak u was?

No ja też mam jeszcze mleko, zdrówka dla PAWEŁKA!!!


Dzieciaki w sandalkach i sukieneczkach na placu szalały a moj Kuba goraczke ma, cholera:wściekła/y:

Leciałam szybko i przeczytałam :Dzieci w sankach":-D:-D:-D:-DZd

Zdrówka dla Kubolka!!!




Hej, hej, Asia właśnie się obudziła, Julia jeszcze chrapie. U nas chyba koniec sezonu grypowego w przedszkolu, wszystkie dzieci wczoraj były, a do tego ospa prawdopodobnie jednak nas ominie, nie ma nowych zachorowań już od jakiegoś czasu.

Za to Julia kaszle strasznie - a pisałam że trudno ją doprawić. Ostatnio szalała na krotkim rękawku, nie było mnie przy tym więc nie mogłam zareagować no i proszę. Chora pierwszy raz od kilku dobrych lat.:wściekła/y:


No nic, nie wiem co dziś będę robić, chyba uschnę z nudów.
 
Witajcie,
z rana było niemal bezchmurne niebo a teraz zanosi się na deszcz.. mały od rana marudzi , że chce do Helenki do przedszkola:cool:
poza tym myślałam , ze padne , gdy musiałam przebierać syna po tym jak chyba tygodniowe menu zwymiotował na siebie i wszystko dookoła.. stało sie to gdy zobaczył i poczuł swoja kupkę w kibelku..
synek jest bardzo wrażliwy na zapachy i już nie pierwszy raz zdarzył mu się odruch wymiotny. masakra
 
U nas już leje :baffled: a zimno w diabły, ale oczywiście Panna Joanna nie zgodziła się na zimową kurtkę.

Wasze dzieci też tak wybrzydzają z ciuchami? Mam dosłownie dość. Asia jest straaasznie uparta, w życiu tak upartego dziecka nie spotkałam, nie da się nawet przekupić, zero współpracy, jej jest zawsze na wierzchu. Mówię Wam, jeden dzień z moją córką i macie dość dzieci na najbliższe 20 lat:baffled:
 
Dzień Dobry wszystkim:-)

My już po śniadanku i czas zabierać się za np. rozwieszenie prania, tylko pewnie na strychu bo masakrycznie wieje:wściekła/y: no ale przynajmniej nie pada-jak na razie.
Opowiem wam historyjkę z rana: mój Igor siedzi sobie dziś rano na parapecie i ogląda bajeczkę i nagle krzyczy ;konik,konik- a ja nawet nie patrzyłam bo myślałam że w bajce go widzi, no i patrzę a tu pod naszym oknem stoi olbrzymia SARENKA mówię wam śliczna:tak::-D tak mi się chciało śmiać.:-D:-D:-D:-D

MARTOLINKA witaj w klubie ,mój też puścił dziś rano pawia- zakaszlał, bekło mu się i zwymiotował kaszkę- no i pościel do prania:-(, a teraz cwaniak tańczy i śpiewa ADEL.
 
reklama
etna,aza,ana, pola,agrafka zdrowka! chyba nikogo nie pominelam

martolinka, biedny antos, nie wiedzialam,ze mozna byc tak wrazliwym na zapachy,ze ma sie odruch wymiotny od wlasnej kupy

siedze przy kawce,mala jeszcze spi, o dziwo.zaraz musze sie zbierac, pozalatwiac pare spraw...pogoda dalej piekna, moze ze 20st bedzie pozniej.po poludniu ide z dziewczynami na kawke na ploty.:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry