reklama

Listopad 2009

oki spróbuję i dziękuję za radę....:tak: mam nadzieję że poskutkuje jakoś.... do pl ginki umawiam się na za 2 tyg... więc jak mi nie przejdzie to jej powiem o moim bólu.........
 
reklama
Ja też miałam kota (jestem straszną kociarą i nie potrafię żyć bez kota), ale znaleźliśmy mu nowy, dobry dom, bo:
- był to kot długowłosy i wymagał wyjątkowej pielęgnacji, poza tym wszędzie było pełno kudłów i odkurzacz bez przerwy był w ruchu - przy dzieciach nie byłoby na to wszystko czasu,
- nasz kot był zazdrośnikiem - miałam pluszowego misia, kiedyś wzięłam go na kolana i udawałam, że do niego gadam - kot się na niego rzucił ze złością, potem ciągle mi go kradł i wciągał pod łóżko (nie wiem, co z nim tam robił hi hi), poza tym raz podrapał dziecko mojej koleżanki - aż się boję pomyśleć, co by mógł zrobić dwóm bezbronnym niemowlakom!
- mimo przestrzegania wszelkich zasad higieny bałam się toxo i cmv,
- bałam się, że będzie nieszczęśliwy - do tej pory był rozpieszczany, a przy dzieciach poszedłby w odstawkę.
To był młodziutki zwierzak, więc na pewno szybko zaadaptował się w nowej rodzinie. Wiem na pewno, że wzięli go wspaniali ludzie - mam nadzieję, że obie strony są szczęśliwe. Ja za to ryczę za tym kotem, mimo, że już z nami nie mieszka ponad miesiąc. Strasznie go kochałam, ale wiem, że dobrze zrobiłam :-(:-(:-(
 
ale Ty wiedziałaś że masz zazdrośnika i znałaś wcześniej jego stosunek do dzieci...
ja miałam 3 kotki,.... jak jeszcze w pl mieszkałam i one nie były zazdrosne... strasznie lubiły dzieci..... tym bardziej małe... jak moja kuzynka wtedy mająca 5 lat (wiem że nie taka mała ale to było dla testu) zasnęła.... jeden z kotków wskoczył jej na łóżko a ja obserwowałam z ciotką no i położył się jej przy pleckach i zasnął....:tak:
poza tym do innych małych dzieci też biegały .... więc uważam że nie były zazdrośnikami... a ja dzięki moim kotkom wyleczyłam się z choroby nerek..
podobno ich sierść tak działa i to prawda.... z leukocytów 13-16 spadły mi do (!!) -2-3 :szok: lekarz kazał mi jeść dużo lodów bo powiedział że mam za mało:-D
też tęsknię za moimi kotkami.....:-(takie słodziaczki małe....;-)
 
Ja jednak wolę pieski. Mam kota, ale to raczej mamy kot niż mój. Nie lubi czułości (chyba, że sama wskoczy na kolana), jest "arystokratką" i ma dziwne miejsca do spania. uwielbia moja mamę i najmłodszą siostrę. Od dzieci ucieka, ale jest nieprzewidywalna za to. Koty są baaardzo indywidualne, dlatego dużo zależy od charakteru.
 
pieski też lubię ale nie w domu.....:tak: na ogrodzie może biegać... no ale od razu mówię że małych nie lubię.... bo podobają mi się duże psy... nie żadne tam kudłatki:-p hehe nie wiem dlaczego.....;-)
więc muszę najpierw wrócić do pl... kupić dom z ogrodem a dopiero poszukać pieska:-):tak:
 
Heh najlepiej to kupic psa i bez problemu hehe :) Ja nigdy fanka kotkow nie bylam wolalam szczekajace zwierzatka. Ale moja znajoma ma 3 koty w domu. Jeden perski i 2 "dachowce". Bedac w ciazy dwie kotki sie okocily w jednym momencie i miala 11 malych kociat + 3 duze. Kuwet wprawdzie im nie wymieniala ale bawila sie z nimi itd. Myla tylko rece po kazdym kontakcie z kotkami i nic jej nie bylo.
Ja i tak uwazam ze lepiej dmuchac na zimne i z kotkami to poczekac az sie maluch urodzi i torszku podrosnie. :)

A ja juz po wizycie od poloznej. Wszystkie wyniki krwi bardzo dobre :) Mocz tez zbadala i wszystko ok. Zmierzyla tetno maluszka. Ale glosno bilo. Mowie ze odlogs taki jak galopujacy kon a ona na to ze jak jest odlogs jak kon to na dziewczynke a jak jadacy pociag to na chlopca. Wiec siedze teraz cala rozpromieniona myslami ze moge miec corcie :-D:-D Oby sie to sprawdzilo :-D:-D:-D Teraz za kazdym razem przy uzyciu detektorka bede zwracac uwage czy to galopujacy kon czy jadacy pociag hahah :-):-)
A ja na obiadek dzis wykorzystuje "pomysl na.." i robie kurczaczki w woreczku hehe :-) Do tego salata (salata pekinska, pomidorki i kukurydza) z moim wlasnym sosem czosnkowym. Podsmazane ziemniaczki i nic tylko czekac na kolejne kg :-):-) heh
 
Piszecie tak o tym jedzeniu, a mi ślinka cieknie!
Ja mam problem z gotowaniem, bo jak dłużej patrzę na jedzenie, to potem tego nie tknę! To samo jest z zakupami - na półce wszystko jest pyszne, ale jak leży w domu, to już nie za bardzo. Mój biedny małżonek przejął obowiązki kuchenne i nieszczęśliwy jest z tego powodu strasznie, bo gotować nie potrafi w ogóle. Wszystko robi pod moje dyktando i nawet jakoś daje radę, ale częściej przywozi obiadki od teściowej (pyszne zresztą!).
 
A ja jutro do poloznej sie wybieram na wizyte. I nie wiem czy powinnam ale bede mogla miec pobrana krew na te badania by wykluczyc zespol downa i nie wiem czy chce je wkoncu robic czy nie. .....
A wy robilyscie te badania?

hm...co Ci moge powiedziec..ja by na Twoim miejscu zrobila te badania, NAPEWNO WYJDA dobrze a Ty nie bedziesz sie niepotrzebnie do konca ciazy stresowac.
A jak wyszlo Ci badanie przeziernosci karkowej ? nie doczytalam zapewne ale dlaczego u Ciebie sa podejrzenia tej choroby ?
 
reklama
hm...co Ci moge powiedziec..ja by na Twoim miejscu zrobila te badania, NAPEWNO WYJDA dobrze a Ty nie bedziesz sie niepotrzebnie do konca ciazy stresowac.
A jak wyszlo Ci badanie przeziernosci karkowej ? nie doczytalam zapewne ale dlaczego u Ciebie sa podejrzenia tej choroby ?

Gosiu ja juz jestem po badaniach od poloznej. I nie zrobilam tych badan na zespol downa. Ja sie nie stresuje z tego powodu. I tak wiem ze wszystko bedzie idealnie jak do tej pory :)
A co do przeziernosci karkowej to nie mialam tego jeszcze robione i chyba pomylilas mnie z kims bo nic nie slyszalam zeby u mnie bylo ryzyko tej choroby :) Mam nadzieje hehe :-):-)
A na polowkowym USG i tak dokladniej beda badac dzidziusia wiec wtedy moga wykluczyc te rozne choroby itp.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry