Ja też miałam kota (jestem straszną kociarą i nie potrafię żyć bez kota), ale znaleźliśmy mu nowy, dobry dom, bo:
- był to kot długowłosy i wymagał wyjątkowej pielęgnacji, poza tym wszędzie było pełno kudłów i odkurzacz bez przerwy był w ruchu - przy dzieciach nie byłoby na to wszystko czasu,
- nasz kot był zazdrośnikiem - miałam pluszowego misia, kiedyś wzięłam go na kolana i udawałam, że do niego gadam - kot się na niego rzucił ze złością, potem ciągle mi go kradł i wciągał pod łóżko (nie wiem, co z nim tam robił hi hi), poza tym raz podrapał dziecko mojej koleżanki - aż się boję pomyśleć, co by mógł zrobić dwóm bezbronnym niemowlakom!
- mimo przestrzegania wszelkich zasad higieny bałam się toxo i cmv,
- bałam się, że będzie nieszczęśliwy - do tej pory był rozpieszczany, a przy dzieciach poszedłby w odstawkę.
To był młodziutki zwierzak, więc na pewno szybko zaadaptował się w nowej rodzinie. Wiem na pewno, że wzięli go wspaniali ludzie - mam nadzieję, że obie strony są szczęśliwe. Ja za to ryczę za tym kotem, mimo, że już z nami nie mieszka ponad miesiąc. Strasznie go kochałam, ale wiem, że dobrze zrobiłam :-

-

-(