reklama

Listopad 2009

reklama
Tak,bo łapię się na tym że nie chce mi się z Kacprem bawić.Brakuje mi pomysłów itp.i często zwalniam się z tego. Mam z tego powodu wyrzuty sumienia.Tyle podobieństwa:cool:
Reszta całe szczęście nie.Uwielbiam być z dzieckiem.Nie wyobrażam sobie że wracam z pracy o 17 a dziecko nie ma siły nawet na mnie spojrzeć i zaraz idzie spać.
 
Hejka!
Matko ja koniecznie musze na urlop, bo już brak mi cierpliwości do wszystkiego, a zwłaszcza do Martyny :-( już dawno tak mi na nerwy nie działała :-( dobrze, że do 16 jest z nią moja mama, a potem to jakoś dajmy radę z tym, że nie da się z nią wyjść na dwór, bo ucieka mi na ulicy, po 2 minutach marudzi, że ją nogi bolą, w wózku jechać nie chce, skacze, tańczy, szarpie mnie :szok: Jejku to nie na moje obecne nerwy :-(
Gosia brałam bromergon, bo miałam za wysoką prolaktynę, a przez to brak owulacji (teraz też biorę, bo ta sama sytuacja) jak długo nie zaciążałam to miałam monitoring cyklu i brałam CLO i zastrzyk z pregnylu, a po owulacji luteina. przy takim zestawie leków zaszłam w ciażę po 3 cyklu ich brania
Za czopki serdecznie dziękuję, ale jedziemy już w piątek, więc małe szanse , że dojdą! zobaczę jak ten aviomarin na nią zadziała. mam koleżankę co pracuje w jakimś koncernie farmaceutycznym, trochę zna się na lekach i mówiła, żeby spróbować z tym aviomarinem, że on działa nasennie. my wyjeżdżamy około 3-4 nad ranem, więc młoda pewnie do jakieś 6-7 dośpi (zazwyczaj tak jest) potem pewnie będzie jakiś postój, potem będę ją w aucie czymś zajmować (kupiłam trochę nowych zabawek, karty "piotrusia", jakieś rysunki, bo bardzo lubi, bierzemy laptopa, żeby puścić jej trochę bajek), a jak to nic nie pomoże to dam jej lek i już!
a co do spędzania czasu z Kacprem to Marta ma rację! przecież z nim jesteś! nie puszczasz mu cały dzień bajek! a że nie zawsze masz siły na zabawy - ja też! jak chyba każda mama.

maxwell ponoć ze sprzedażą mieszkania teraz ciężko :-( znajomy od dawna się "buja", ale on (jak dla mnie) to chce za to mieszkanie wygórowaną cenę. oby Wam poszło sprawnie!

mamajuli1 a u nas miało być ciepło i słonecznie, a było zimno i pochmurno :wściekła/y: padać nie padało, ale ładnie też nie było! i niby miało być gorąco i upalnie do końca czerwca, a tu się coś innego szykuje :wściekła/y: zwłaszcza właśnie nad morzem ma być chłodno :wściekła/y:

kilolku a z Twoich postów na prawdę bije spokój! w życiu bym nie powiedziała o Tobie, żeś choleryczka :-D no, ale tak to jest jak czlowieka zna się tylko wirtualnie i to też nie za dobrze ;-)

Cleo super, że spotkanie tak Wam się udało! a wiecie, że ja się boję brać na ręce takie małe dzieci? :szok: a przecież jeszcze niedawno młodą nosiłam, a jak mi teraz ktoś chce wcisnąć, to uciekam :-)

pathanka dobrze, że ta praca Ci odpowiada! czytałam o Twoich perypetiach w poprzedniej. u mnie robi się coraz gorzej! dobrze, że koleżanki (w większości) mam fajne równe dzewczyny, ale szefowa :wściekła/y:wali jej na łeb i to konkretnie :wściekła/y: zbieramy się do dyrektora i pani prezes zgłosić mobbing, ale wiecie jak to jest? jak daleko to idą wszyscy, a jak przyjdzie co do czego to pójdą 2-3 osoby :-( ja chcę tam dotrwać do zaciążenia. wiem brutalne, ale od razu idę na L4 ( też z racji tego, że szerzą się tam różne choroby zakaźne i nie zamierzam ryzykować) ale głownie z powodu szefowej! potem macierzyński i wychowawczy i na bank tam nie wrócę! no, ale najpierw to muszę zajść w ciążę

agrafka Martyna ulewała masakrycznie! czasem miałam wrażenie, ze co zjadła to ulała :-( jednak na wadze przybierała, ale i tak dodawałam jej do mleka nutriton! taki zagęszczać, dawałam mniej miarek niż na ulotce. obecnie jest na receptę, ale nie wiem jak go podać dziecku które jest na piersi? na ulotce pisało, ale nie pamietam

Pola no ja do końca życia będę wdzieczna mojej mamie za pomoc! nie wiem jak bym sobie bez niej poradziła (pewnie bym jakoś musiała) jak już byłam mocno zmęczona to albo brała młodą na noc albo spała z nią u nas! i teraz jej pilnuje. pewnie, ze czasem są spięcia, wkurzam się na nią, ale bez niej to bym chyba w psychiatryku wylądowała! ona ma mnóstwo cierpliwości do tej mojej łobuziary

Martolinka straszne! moja Martysia od 8 do 16 jest z moją mamą, ale potem już nie chce się ode mnie odkleić ;-) i tak do 22.00-22.30 bo tak późno zasypia! i ja się cieszę, że tak późno, bo choć tyle mogę z nią spędzić! w weekendy ZAWSZE z nami! chyba, że mam generalne porządki to w soboty rano albo przychodzi moja mama albo ją do mamy zawożę! pewnie, ze nie zawsze mam siły , żeby się z nią bawić w jej zabawy (bo ona to by tylko tańczyła, skakała itp) ale rysujemy, czytamy książeczki! od czasu do czasu ogląda bajki (jak muszę na kompie coś zrobić) teraz jak jestem na BB to maż się z nią bawi!
Masz rację! szkoda mi tych dzieci :-(ale wiesz ja myślę, ze to się kiedyś na tych rodzicach w jakiś sposób odbije! nie będą miały więzi z dziećmi! bo dzieci doskonale wyczuwają , mają niesamowotą intuicję i pamięć!

Albo wyrosną z tych dzieci osoby zimne, niezdolne do bezinteresowanej miłości, pomocy drugiemu człowiekowi! wygodni materialiści - to moje przemyślenia

Uciekam! dobrej nocy!
 
Wróciłam z wojaży :))) Teraz Konrados usypia a ja zaraz lecę na mopie i sałatkę robię z makaronem, kurczaczkiem i surowym kalafiorem :))) Za godzine zaś do pracy wybywam... jak mi się nie chce...

Gosiulek nie dziwię się, że tak mało lat Ci dają. Pamiętam jak się pojawiłaś na forum to po zdjęciach byłam pewna, że Ty masz koło 25 lat. Tylko się cieszyć :)))

Martolinka za to ja się kwalifikuję :PPPP Imprezowiczka i zakupoholiczka :))) Tak serio zaś to wiem o jakich rodzicach mówisz, zapatrzonych w karierę i we własne ja... Duże takich teraz, u mnie na osiedlu jest dziecko, które jeszcze nigdy na dworze nie było. Co najwyżej zagląda z balkonu na inne dzieci... Makabra...
 
hej, ciekawe rzeczy popisałyście :)

Ana, chciałabym cię poznać, Twoje teksty mnie rozwalają :)))))
Martolinka, mi też szkoda tych dzieci, ale coraz cześciej się to spotyka. Kurcze, ja mam ogromną nadzieję, ze uda mi się pójśc na wychowawczy na pare miesięcy a potem wrócić do pracy przynajmniej na rok tylko na pół etatu, bo nie wyobrażam sobie inaczej.. Mam znajomych, którzy spodziewją się teraz drugiego dziecka, a mają synka 5 lat, który cały dzien jest z nianią, woeczorami często też bo rodzice po pracy chodzą na kursy tańca itd a wieczorem chłopaczek przychodzi ze swojego pokoju i kładzie się na sofie żeby spać obok rodziów którzy oglądają TV taki jest za nimi stęskniony. Płakać mi się chciało jak to usłyszałam.
To nie tak, że ja uważam, że jeden styl życia jest dobry i najlepszy i że trzeba się poświęcić dziecku. Ja się poświecam bo nie mam opcji, nie mam nikogo do pomocy, nie stać mnie na nianię, ale czasami nie rozumiem po co ktoś chce mieć dzieci skoro potem w ogóle z nimi nie jest ?

u nas dziś kolejny dzień adaptacji w przedszkolu u Ali, to znaczy Ala do 15.30 była w żłobku, a potem poszliśmy wszyscy razem na adaptację. Super było, bardzo mi się to przedszkole podoba, bo widać że wykorzystują każda przestrzeń i maja dużo pomysłów. Najpier na korytarzu (bo tam jest pianino) były zabawy z muzyką niby wg Weroniki Sherborne (w praktyce, dreptanie w kółeczku z różnym pokazywaniem a na koniec piosenka :kotek puszek z czarną latką"). Ala tę piosenkę zna wiec śpiewła że hej :)
Potem M przyniósł mi Wojtka bo już niestety Panicz zjadał mu koszulkę w poszukiwaniu cyca, a sam poszedł z Alą do sali o tam mieli teatrzyk do wiersyka o chorej żabie, potem malowali żabę farbkami, a potem poszliśmy do sali gimnastycznej gdzie pan instruktor pokazał dzieciom jakie mają przybory.
Sala jest super, malutka, ale są drabinki stałe i wiszące, lina do wspinaczki, scianka wspinaczkowa, basen piłeczkowy, dwie równowacnie itp. Ala szalałą w basenie jeszcze z dwiema dziewczynkami aż cała mokra była.
Bardzo mi się to przedszkole podoba, mam nadzieję, że bedzie ok we wrześniu.

No a na koniec dnia udało mi się dziś w sumie odciągnąć 90ml więc mam już drugą awaryjną porcyjkę zamrożoną :D
 
witam
O rany a mi się wydaje że ja jestem ta gorsza bo w domu z dzieciakami siedzę:baffled: bynajmniej pewne osoby z mojego otoczenia dają mi to do zrozumienia. Myślą że mi tak wygodnie:crazy:, a wcale tak nie jest- bo najchętniej to bym poszła do pracy, ale co zrobić jak jej nie ma..............:angry::no:.
 
mamajuli, niestety chyba zawsze tak będzie - że komuś się nie dogodzi. Z mojego otoczenia też wiele osób nie rozumiało, ze wolę sobie czegoś nie kupić czy przerzucić się na tanie markety niż wracać do pracy na cały etat.
 
Witam się i ja :)

Ciężki okres w pracy mam juz za sobą, zawolona byłam papierkami, robotą, dziecmi:-D w przenosni i doslownie po 50 osob co kazda lekcje (mase zwolniec, zastepstw, wyciecze-sajgon) dzisiaj miałam zajęcia (bezpieczne wakacje)z: policjantem, pielegniarka, strazakiem, ratownikiem WOPR, uczyłam dzieci na manekinie udzielania pierwszej pomocy, konkursy, testy, odwiedzaly mnie wszystkie klasy w szkole. Mam dosc!!!, ale mam to juz za sobą, nastepne takie zajęcia mam zaplanowane dopiero za rok;-).

Po 15 leciałam szybko po Pawła do przedszkola i biedak rozpalony :no::-(, tak mi go było szkoda, płakal, oczka malutkie, dlugo nie czekalam wsiadlam w samochod z nim i myk do osrodka. Tam weszlam do pierwszego wolnego pediatry. Pani go zbadala i diagnoza: zapalenie gardla, prawdopodobnie wirusowe. Zbijam goraczke, lecze gardełko i bedziemy tak walczyc do piatku bez antybiotyku. Mam nadzieję że będzie poprawa. Goraczka co 5 godzin:-(. Jutro zostaje w domu z tesciowa.

Ja jestem padnięta ale :-) jest tez dobra wiadomosc:zawstydzona/y: otrzymalam wczoraj na radzie pedagogicznej nagrode dyrektora za calokształt pracy poedagogicznej:rofl2:.

Kilolku
podziwiam Cię i szoruj z tą nogą do lekarza

Gosiule ciesze sie że już u ciebie i meza ok

Pola moj maz tez byl w tym roku na zwolnieniu wiec wiem co czujesz :-D

Agrafka doczytalas moze tego mojego posta o szczepionce?

Aza co to za pyszna salatka?

i juz zapomnialam co komu :zawstydzona/y::wściekła/y:

Martolinka super że wyniki ok!!!!
 
reklama
Ja zawsze mówiłam że gdybym miała możliwość powrotu do pracy to na drugie dziecko nigdy bym się nie zdecydowała, a tak wiedząc że i tak mnie zwolnią, wolałam pociągnąć chorobowe, macieżyński no i wychowawczy i tym sposobem dotrwałam do teraz. Ale gdybym pracowała dziećmi zajmować też musiałaby się niania lub babcia.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry