Cze
właśnie chyba przed tym deszczo-burzami wczoraj po uśpieniu dziewczyn po prostu wywaliłam odwłok na tapczan i po prostu odpoczywałam, gapiąc się na e=mc2.
Cleo - burza imponująca, moje jak zarżnięte spały ja czuwałam


, jeden pieron ( wie,m, że piorun ;-) ) niedaleko nas musiał uderzyć.
Martolinka - odpowiadam na Twoje pytanie filozoficzno-historycznie ;-)
zawsze bogate rodziny miały bony, guwernantki, nianie, mamy rodziły, niby były w domu, ale "kwitły" urządzały bale, uczestniczyły w życiu , dzieci gdzieś tam były na szarym końcu. Biedne miały tych dzieciaków multum i jak rodziły następnego dnia wracały do roboty, brały dzieciaka w chustę i hajda w pole, do obory...
W dzisiejszych czasach matki są "ogłuszane" , "karmione" magią macierzyństwa sukcesu - możesz pracować, zajmować się dzieckiem i się realizować - jak?? masz forsę, masz pomoc, zajmujesz się dzieckiem kiedy chcesz, kiedy jesteś wypoczęta, zadowolona z życia , jak czujesz się zmęczona idziesz do kina, jedziesz do spa itp.;-) Praca wykańcza to prawda, dzieciom trzeba poświęcić czas i się "naprodukować". Nianie, guwernantki mają do tego przygotowanie, podstawy , a rodzice wolą w tym czasie odpocząć. ;-)
Etna - gratki dla Ciebie, zdrowia dla Pawła, pogoda należy zmienić dla dobra naszych bidek chorowitek.
Agrafka - w końcu musimy się w realu spotkać,;-)( wiem jakie to trudne przy małych dzieciach, bo ja nawet już ludziom nic nie obiecuję

)
I znów Bozia mnie pokarała odbierając rozum


znów nie wiem co komu.