• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Listopad 2009

Laseczki a jak to jest teraz z praca za granica? jedziecie w ciemno , macie cos zalatwione??
Moj maz ma kolege w Nowej Zelandii , ktory wciaz go namawia na przyjazd. Mirek pewnie by pojechał , bo to taki obiezyświat. Ja jestem cykor. Po tygodniu w Londynie miałam ochote wracac a co dopiero za ocean:szok:

Z praca na pewno nie jest ciezej niz w Polsce. To zalezy co chcesz robic i jak znasz jezyk. Liczy sie doswiadczenie w UK i tutejsze referencje (chyba ze chcesz pracowac w hotelu czy restauracji, wtedy znajomosci:).
Stad jest blisko do Polski, jak trzeba nagle jechac (np. na pogrzeb) to nie ma problemu, bookujesz dzis bilet i jutro lecisz, a zza oceanu drozej i dluzej. Ja bym tak daleko nie wyjezdzala:)
 
reklama
Oj ja też jestem cykor i szczerze podziwiam i zazdroszczę dziewczynom mieszkającym w Norwegii i innych krajach. Ale ja musialabym przyjechac gdzie wszystko miałabym na tip top a jeszcze z małym dzieckiem to już wogóle.
Zazdroszczę np. tego, ze to co w innych krajach jest normą u nas nadal jest jakąś wygórowaną zachcianką. W Szwecji mąż ma rodziną i oni już ze 30 lat temu przywozili do PL takie rzeczy jakich w wielu domach jeszcze nie ma. To tak jakby wyjeżdżając z PL polecieć w podóż do przyszłości hehehe, o Stanach to już wogóle nie mówię.
U nas wszędzie brud, smród...idzie debil ulicą lub jedzie autem i puszki przez okno lub papiery wywala, nosz k....wa!
Mąż był po auto w Niemczech, przejeżdźał przez jakąś dziurę i było czyściej i zadbanie niż w nie jednym mieście u nas
:( smutne!
Wiem jednak, ze gdybym miała szansę na wyjazd nie wiem czy też bym nie skorzystała i na dzien dzisiejszy szybko nie wracała :( Niestety język (uczony ponad 8 lat) ciągle mnie ogranicza bo nie używany zanika!
 
Pianistka, my mamy mieszkanie w Poznaniu, na kredyt, bo na kredyt, ale jest, teraz pewnie pójdzie pod wynajem (ktoś chętny ;-)???????????????) chcemy spłacić kredyt, i teoretycznie mamy gdzie wracać. W Irlandii oprócz siostry jest jeszcze połowa moich znajomych, trzymają się razem, o dziwo wyjazd ich nie zmienił, siostra też narzeka, że urlpu za mało na realizacje planów.
Martolinka, 3 lata temu, ja byłam cykorem i odrzuciłam propozycje wyjazdu, zreszta Połowica dostała dobrą pracę i było ok, do czasu kiedy nie urodziła się Eli, jak widać w Polsce nie tylko kobiety dyskryminowane są za rodzicielstwo, ale mniejsza o to. Mąż wylatuje w październiku, załatwia euroNip, i wraca, my zaczynamy szukac pracy z Polski, jednocześnie siostra ze znajomymi zaczynają działać w Irlandii.
 
Ostatnia edycja:
Laseczki a jak to jest teraz z praca za granica? jedziecie w ciemno , macie cos zalatwione??
Moj maz ma kolege w Nowej Zelandii , ktory wciaz go namawia na przyjazd. Mirek pewnie by pojechał , bo to taki obiezyświat. Ja jestem cykor. Po tygodniu w Londynie miałam ochote wracac a co dopiero za ocean:szok:

W ciemno za cholere bym nie pojechała sama codopiero z dzieckiem :-/
Mamy dobrego znajomego który już D namawiał parę razy na przyjazd.On siedzi już prawie 5lat i nie narzeka.Najpioerw jedzie D on go wkręca do roboty, pomaga ze wszystkimi formalnościami itp.Pozniej jak się rozkręci przyjezdzam ja z Igorkiem.Tak w skrócie.Nie mam nic do stracenia,zreszta nigdy się nie bałam wyjazdów.Poprostu wsiadami jadę.Język znam kiepsko ale się szybko ucze ,tak samo byo w Hiszpanii.I miło wspominam,i się zarobiło i pozwiedzało i co się chciało.A ja nie mam nawet na pare dni żeby pojechac z dzieckiem gdziekolwiek...a szkoda gadać...mam dość dość dosć...

Oj, widze ze grono mamusiek z UK sie powiekszy:) a gdzie konkretnie jedziecie?

Leeds :-)
 
Cleo współczuję!
Mi się troszkę nazbierało na koncie będąc na zwolnieniu w ciąży, potem macierzyński, nie narzekam bo miałam dobrą pensję. A że mieszkamy z rodzicami to odpada nam wynajem, który pewnie sięgnąłby ok 2000 zł i inne wydatki opłaty, jedzenie tez w większym stopniu. Z drugiej strony mieszkanie na swoim też miałoby swoje plusy. Jednak patrząc na to obiektywnie wolę narzekać ze bałagan itd mieszkając z rodzicami niż brak funduszy. Mój małżon ma swoją firmę, której nie wiem czy nie zamknie w zimę bo "sezon ogórkowy", nie wiem co to będzie, gdzie co i jak. Ja...mnie pewnie czeka szukanie pracy bo do swojej już nie wrócę, dojazd ok 2h-2,5 w jedną stronę i wszystko inne też już mi nie pasuje :( Nie wiem jak to będzie, znowu szukać pracy, wrrrr..........
 
D zapierdala od świtu do nocy...oczywiście robi na "czarno" no bo kto da umowę o pracę.Owszem może isć dopracy na umowę ale za 1500 zł to śmiech na sali w stolicy.A ten skurwiel szef mu teraz nie płaci:-( mówię Wam dramat.Daje jakies ochłapy i ma w nosie wszystko:-( dobrze że teściowa mam w porzadku to pomaga bo już sięgnełam dna uwierzcie :-( pocieszam się faktem że zdrowe dziecko :-) teraz jakoś się ogarnąć finansowo i fruuu do UK.Mam dobre myśli:-)
 
reklama
Cleo to super , ze macie taki opracowany plan :)
Wiewióra trzymam kciuki zeby Wam sie poukladało...

Odnosnie pracy... udawalo mi sie fajnie godzic prace ze studiami dziennymi , ale jak pojawil sie mały to juz nie dałam rady i praca poszla w kta. Byla na umowe o dzielo wic figa mi sie nalezala. Ten rok poswiece na prace magisterska a potem do pracy. Nie wiem tylko , czy praca dla idei (nauczyciel) -bo o pieniadzach nie ma co mowic - mnie satysfakcjonuje. Jak maz rozkrecał firme to mu pomagałam i pracowałam z nim. Nosilimy blaty , parapety , kreciłąm klej , ogolnie praca na budowie mi sie podobała, Zastanawiam sie , czy nie zrobic jakiejs szkoly zeby w temat obrobki kamienia sie wkrecic i razem pociagnac biznes.
:) Tylko zima najgorzej , a ubiegłoroczna byla okropna
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry