reklama

Listopad 2010

Agrafka a kontrolujesz wyniki? (Alat, aspat i fosfatazę?)
Polepszyły Ci się?
Szczerze powiedziawszy to ja już sama nie wiem co mam robić, czuję się taka bezradna i boję się że coś się może mojemu maleństwu stać....
Tak, idę właśnie w czwartek na wyniki, wiesz u mnie nie było takiej tragedii, patrząc na Twoje wyniki, to ja sie chowam, ale swędzi nadal, wapno pomogło na 2 dni. Wczoraj wściekałam się, że obciełam paznokcie na krótko.:wściekła/y: A nie wspominał lekarz, że cholestaza jest wskazaniem na cesarę?

A co do czarnych historii to zażartowałam, że jak skończę 37 tc to będę kombinować, jak by tu wywołać skurcze, to dostałam odpowiedź, że skoro nie ma skurczy to macica jest nie gotowa i na pewno cała popekam...:confused:
 
reklama
A nie wspominał lekarz, że cholestaza jest wskazaniem na cesarę?
Agrafka mi dosłownie wcisnęli wypis z receptą do ręki i kazali zwolnić łóżko bo chcą umyć, ponieważ mają już kolejną pacjentkę która czeka na korytarzu na miejsce.
Z wypisu dowiedziałam się min. że mam kontrolować wyniki 2x w tygodniu o czym podobno zostałam poinformowana, generalnie w wypisie jest napisane, że poinstruowano mnie co do dalszego postępowania, co nie jest prawdą.
Generalnie obok naszego pokoju była porodówka, drzwi obok drzwi, więc napatrzyłam się i nasłuchałam chyba na całe życie, i jak nie bałam się porodu, tak teraz dosłownie sikam w majty jak pomyślę że mam przez coś podobnego przechodzić.
I już mi nikt nie wmówi, że szpital na Kopernika w Krakowie jest najlepszy.

Aduska.....dzięki kochana :)
 
Czesc mamusie :) cos malo tu zagladam , ale wiecie same , te przygotowania do porodu sa nieziemskie :) Ostatnio bylam u gina i powiedzial ze maly sie tak ulozyl, ze moge miec cesarke bo za bardzo sie przewracac nie chce , nastepna wizyte mam 10 listopada to bede wiedziec wtedy juz pewnie na bank :)
W ogole widze , ze duzo naszych mam juz tuli swoje serduszka :) ale im zazdroszcze :)) My z mezem nie mozemy sie juz doczekac na naszego synka :))
 
amerie niezly stres masz przez ten szpital, szkoda ze kobiety w ciazy musza sie denerwowac przez jakis glupich ludzi, ale staraj sie teraz myslec o sobie i o dzidziusiu, bo kiedy Ty sie denerwujesz to dzidzius rowniez :)

co do podnoszenia tych rak do gory to wiadomo przeciez ze bez przesady pozatym kazdy zna swoj limit ;)

anbar
a moze szczypanie sutkow?

agrafka dziecko i tak wyjdzie w swoim czasie a najwazniejsze zeby mialo czas i do konca wyksztalcily sie plucka :tak:
 
Violett ja już tam na pewno nigdy nie pojadę, chodziło o to żebym tylko skończyła 36 tydzień, bo wtedy to już mogę jechać gdzie chcę.
A Ordynator stwierdził że to już 36 tydzień, szyjka skrócona, rozwarcie na 3 cm i on nie będzie nic powstrzymywał ani hamował, poza tym dziecko ma ponad 2500 gram i jak coś się "stanie" to ma duże szanse na przeżycie....bez komentarza.
Teraz chcę odpocząć psychicznie przez te kilka dni, bo naprawdę rozmawiałam z dziewczynami, które tyle przeszły i takie ciężkie historie i choroby w ciąży że głowa mała.
W piątek mam się stawić u mojej gin i decydujemy co robimy dalej.
Tak więc staram się poprawić sobie możliwie jak najbardziej humor, i mniej się przejmować, bo mały to też odczuwa.
Zazdroszczę tym, które już mają swoje maleństwa.
Ja wróciłam do domku i pokoik już ładnie skończony, teraz małż sprząta i już będziemy przesuwać mebelki tak jak nam pasuje :)
 
Amerie współczuję, to po prostu nie mieści się w głowie jak z Wami postąpili. Teraz bądź dzielna dla dzidzi. DObrze będzie.
Anbar po prostu za 2 dni powiedz dzidzi że to już koniec wynajmowania chaty, eksmisja i to biegusiem u mnie pomogło hihi :)
a szczerze powiedziawszy nie wiem co pomogło, pewnie wszystko po trochu a najbardziej pewnie czas który dzidzia sama wybrała. chociaż dzień przed porodem zrobiłam maraton po mieście i razem z mężem przeszliśmy jakieś 12 km i do tego obiad w chińskiej. w tym roku przed dniem porodu spróbujemy tego hihi

Rachel gratuluję córci i powodzenia!
Pozdrawiam wszystkie mamusie
 
reklama
Anbar po prostu za 2 dni powiedz dzidzi że to już koniec wynajmowania chaty, eksmisja i to biegusiem u mnie pomogło hihi :)
a szczerze powiedziawszy nie wiem co pomogło, pewnie wszystko po trochu a najbardziej pewnie czas który dzidzia sama wybrała. chociaż dzień przed porodem zrobiłam maraton po mieście i razem z mężem przeszliśmy jakieś 12 km i do tego obiad w chińskiej. w tym roku przed dniem porodu spróbujemy tego hihi

Maraton bym sobie chętnie zrobiła, ale jak mi młody przyciśnie szyjkę to ja siadam w miejscu z bólu. Dzisiaj chciałam wrócić spacerkiem od lekarza i z ledwością przeszłam jeden przystanek autobusowy. Pozostaje czekać, chociaż spacerki to element każdego dnia u nas. No ale nie 12 km ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry