My tez mamy mieszkanie na kredyt, tzn. ja mam, bo kupilam je jeszcze zanim sie poznalismy, a nie mialam ochoty placic komus za wynajmowane. Oczywiscie czasami ma to sens, jak w przypadku Paulinki, ale czasami to glupota - np. moja kolezanka, ktora woli placic komus i czeka az wyjdzie za maz, bo wtedy moze kupic duze mieszkanie i na dwoje kredyt bedzie latwiej dostac i splacac, ale ona nawet w tej chwili nie ma chlopaka.
Niemniej ja mam do swojego kredytu zupelnie inne podejscie. Po pierwsze nie zakladam splacac go tyle lat na ile opiewa umowa, bo np. od momentu wziecia kredytu do dzisiaj moje dochody wzrosly dwukrotnie, wiec juz moge splacac wieksze raty. Po drugie, i to chyba najbardziej mi pomaga w ulozeniu sobie zycia z kredytem, mysle o nim jak o wysokich kosztach utrzymania mieszkania. A po trzecie, trzeba pamietac, ze chociaz na kredyt to juz jest nasze, a nie banku, bo to nasze nazwisko widnieje w akcie notarialnym i tylko my mozemy rozporzadzac mieszkaniem lub domem :-)
Niemniej ja mam do swojego kredytu zupelnie inne podejscie. Po pierwsze nie zakladam splacac go tyle lat na ile opiewa umowa, bo np. od momentu wziecia kredytu do dzisiaj moje dochody wzrosly dwukrotnie, wiec juz moge splacac wieksze raty. Po drugie, i to chyba najbardziej mi pomaga w ulozeniu sobie zycia z kredytem, mysle o nim jak o wysokich kosztach utrzymania mieszkania. A po trzecie, trzeba pamietac, ze chociaz na kredyt to juz jest nasze, a nie banku, bo to nasze nazwisko widnieje w akcie notarialnym i tylko my mozemy rozporzadzac mieszkaniem lub domem :-)
