reklama

Listopad 2010

My tez mamy mieszkanie na kredyt, tzn. ja mam, bo kupilam je jeszcze zanim sie poznalismy, a nie mialam ochoty placic komus za wynajmowane. Oczywiscie czasami ma to sens, jak w przypadku Paulinki, ale czasami to glupota - np. moja kolezanka, ktora woli placic komus i czeka az wyjdzie za maz, bo wtedy moze kupic duze mieszkanie i na dwoje kredyt bedzie latwiej dostac i splacac, ale ona nawet w tej chwili nie ma chlopaka.
Niemniej ja mam do swojego kredytu zupelnie inne podejscie. Po pierwsze nie zakladam splacac go tyle lat na ile opiewa umowa, bo np. od momentu wziecia kredytu do dzisiaj moje dochody wzrosly dwukrotnie, wiec juz moge splacac wieksze raty. Po drugie, i to chyba najbardziej mi pomaga w ulozeniu sobie zycia z kredytem, mysle o nim jak o wysokich kosztach utrzymania mieszkania. A po trzecie, trzeba pamietac, ze chociaz na kredyt to juz jest nasze, a nie banku, bo to nasze nazwisko widnieje w akcie notarialnym i tylko my mozemy rozporzadzac mieszkaniem lub domem :-)
 
reklama
Anbar, dokładnie tak jak piszesz...My tez mieliśmy wynajmowac ale teściu wyszedł z propozycją wspólnego kredytu ;)...W ostateczności kredyt wział na siebie a my od roku jesteśmy właścicielami ale pracujemy wspólnie na jego spłacenie :)... Dom kupowany był w najlepszym z możliwych sezonów -kupilismy go do remontu za 300tys... (ma ok 300m2 -piwnica, 2 piętra +poddasze do zamieszkania) , a pół roku później rzeczoznawca wycenił go (wtedy jeszcze bez wyremontowania) na ponad 1mln zł, więc jesteśmy spokojni :)...Oczywiście dom do remontu to nie to samo co wybudowany wg projektu, ma juz parę lat i jest raczej ze starszego budownictwa-dużo pokoi, wąskie korytarze ale i tak w przyszłości zapewne go sprzedamy i wybudujemt ten swój wymarzony...Mieliśmy szczęście bo teraz to nie wiem czy nawet na mieszkanie w Gdańsku byłoby nas stać ;)
Pamiętam, że wszyscy namawiali nas na wynajem bo wmawiali, że mieszkanie z teściem to coś strasznego...Okazało sie, że nie jest tak strasznie aaa domek już mamy :)

Paulinka w Waszym przypadku postąpiłabym podobnie :)

Kasiu_b oczywiście Twoja decyzja jest słuszna...Ja nie podważam Twojego zdania o medicoverze, to super że macie taką możliwość i przykre ze państwowe szpitale robia pod górkę...U nas na szczęscie nie robią, więc może dlatego ze spokojem sie do niego wybieram, pomimo trudnych wspomnien sprzed ponad 2 lat ;)- ale to już wina leżała po stronie mojego organizmu a nie personelu :)
Jak zobaczyłam zdj. tego medicoveru to sobie pomyślałam, że każda z nas powinna rodzić w takich warunkach, ale cóż, żyjemy tylko w Polsce ;)
 
Ostatnia edycja:
modlisiu - to super zrobiliscie z tym domem :-), ja cały czas uważam, że urodziłam się 2 lata za późno, bo tak to kupiłabym mieszkanie jeszcze przed boomem i popracowała 2 lata dłużej przed kryzysem :-)
i to racja Anbar, że mieszkanie będzie nasze po podpisniu aktu a nie za 25 lat (oj głupia ja :-) ), też liczymy na wcześniejszą spłatę, P. w międzyczasie zmienił pracę chociaż akurat dziecko pojawi się wcześneij niż planowaliśmy pierwotnie ...

Co do porodów to Warszawa jednak niestety rządzi się swoimi prawami, teraz porodówki rozbudowują się na potęgę (bo jeszcze kilka lat temu je zamykali, bo jakoś nikt nie przewidział, że wyż może nadejść ...) ale korzyści z tego odczujemy dopiero przy następnych porodach :-)
ostatnio dowiedziałam się też, że moja koleżanka, która jest w 8 miesiącu już zapisała je do żłobka ... paranoja :-)
 
Dom kupowany był w najlepszym z możliwych sezonów -kupilismy go do remontu za 300tys... (ma ok 300m2 -piwnica, 2 piętra +poddasze do zamieszkania) , a pół roku później rzeczoznawca wycenił go (wtedy jeszcze bez wyremontowania) na ponad 1mln zł, więc jesteśmy spokojni

Ja mialam takie samo szczescie z mieszkaniem. Kupilam je na miesiac przed boomem od developera, wiec w stanie kompletnie surowym. Dzisiaj po wykonczeniu i przerobkach - developer zaplanowal studio, a my wydzielilismy pokoj i garderobe - mieszkanie jest warte dwa razy tyle co ja placilam.


A zmieniajac temat, mam dwa dni wolna chate, bo moj chlopak pojechal z moim kolega na dwa dni na Mazury lowic ryby:-)
 
Oj jakbym ja chciała kiedyś mieć wolną chatę :-)
ale P. to skrajny domator, na dodatek mało towarzyskie to i nawet na piwo z kolegami nie wychodzi :-) pewnie jak już się dziecko urodzi to znajdzie czas dla kolegów :-P
 
Hej dziewczyny! Chwile mnie nie było wiedze jednak ze nie proznowałyscie :) zanim sie przez to przekopie to pewnie mi zejdzie jakis czas :d Tylko ze nie dzis bo weszlam tylko na chwilke
Zapytam tylko teraz szybko czy ktoras z was brała moze dumox w ciązy ? Ja mam dalej problemy z uchem nic nie pomaga wiec dostałam antybiotyk Lekarz powiedział ze nic sie nie powinno po tym dziac złego no ale sama nie wiem :/
 
Moj nie jest domatorem, w jego kulturze w domu mezczyzna spedza minimalna ilosc czasu, ale tu w Polsce troche nie ma wyboru, bo nie ma jeszcze znajomych. Nie pracuje, siedzi w domu, wiec nie bardzo mial okazje poznac nowych ludzi. Mamy kilkoro znajomych, ale to glownie rodziny z dziecmi, wiec wiadomo, ze imprezowo-alkoholowe weekendy tydzien w tydzien juz dawno odeszly do historii. Dlatego jak tylko ma mozliwosc wyskoczenia gdzies na miasto albo za miasto, natychmiast go wysylam, bo wiem, ze mu tego strasznie brakuje.
 
anbar mój mąż też łowi ryby i pojechał w piątek ze swoim szwagrem na tygodniową wyprawę ale w niedzielę już wracali bo mieszkam na śląsku i musieli uciekać znad wody z powodu powodzi. Wyprawa mu się nie uadała ale za to może spędzić cały tydzień z żonką :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry