reklama

Listopad 2010

hej dziewuszki :) co do robienia rzeczy nie pokoleji tak jak to któraś z Was napisała... . U mnie nikt z rodziny M. nie mógł pojąc tego, że nasze dziecko jest planowane. A chodziło im głownie o to, że nie mamy ślubu, ja studia jeszcze nie skończone ( chociaz miałam całkiem dobra pracę), a M. wcale takiej dobrej pracy nie ma. A więc każdy uważa, że to wpadka. Gdy siostra mojego M. powiedziała: 'No ale chyba nie było planowane co?" , a on odpowiedział " No wiesz najpierw odstawiliśmy tabletki a później wiadomo :P''to była taka zdziwiona, że szok. Wiele ludzi ma taką opinię, że powinno się robić dzieci jak Cie na to stać. A ja właśnie tak nie uważam! Powinno się zdecydować na dziecko kiedy czuje się już gotowym na rodzicielstwo. :-) I wcale nie jesteśmy gorsi bo nie mamy slubu:) Bo kochamy się przecież wcale nie mniej... . No ale niektórym to trudno pojąć...
 
reklama
Co do robienia "rzeczy po kolei" to ja miałam pokolei ;) Dobraliśmy się z mężem bardzo dobrze i oboje mielismy i mamy te same priorytety :) Jak się poznalismy to po 3 latach były romantyczne oświadczyny i zaręczyny (doliczając w to uroczystą kolację u mnie, kwiaty dla mamy, flaszeczka dla taty i pytanie czy rodzice wyrażają zgodę na jego ślub ze mną - było wesoło) ;) Dwa lata po zareczynach ślub a pół roku po ślubie planowany dzidziuś :) Ja jak dotąd mam wszystko tak jak sobie zaplanowałam i wymarzyłam... Ale też dziwie się ludziom, którzy nie potrafią pojąć ze można żyć bez ślubu czy pobrać się jak już dziecko jest na świecie... Ja temu przyklaskuję ;) A ludzie gadali, gadają i będą gadać ;)
 
Ostatnia edycja:
Ja jakbym zwracała uwagę na gadanie innych i brała to do siebie to najlepiej byłoby z domu nie wychodzić...ale ja się tym wogóle nie przejmuję, jestem szczęśliwa i doceniam to co mnie w życiu cudownego spotkało :-) więc chodzę gdzie tylko chcę z podniesioną głową! :-D
 
Ostatnia edycja:
Mysza84 tak trzymać:)

ja również jestem bardzo szczęśliwa. Nigdy w sumie nie miałam planu co ma być pokolei, ale wiedziałam jedno, że chcę mieć dzidziusia własnie teraz :)
Na szczęscie moja rodzina jest baaardzo liberalna( bo sama jest bardzo zakręcona) i nikt nie wtrąca się w czyjeś życie próbując ustawić tak aby wszytsko było pokoleji:)

paulinka109 bardzo się cieszę, że życie układa Ci się tak jak sobie wymarzyłaś:-)
 
Anbar co do naszej przeprowadzki to troszke tego bedzie, ale np. mebli czy takich rzeczy raczej nie chyba ze sie zdecydujemy kupic lozeczko z prawdziwego zdarzenia i cos dla dziecka.A w tej firmie z której korzystaliście, liczyli za kilogram czy jakąś inna metodą?Jak tam Twoje plamienia?

U mnie wyszło około 500 kg, w tym kuchnia (szklanki, kubki, garnki, mikser, itd.), elektronika (głośniki, wzmacniacze), mnóstwo płyt (około kilkuset), jakieś książki, pościel, ubrania, buty. Płaciliśmy za kilogramy, ale do nich trzeba zadzwonić, bo oni dają oferty indywidualne. U mnie przyszli do domu i ocenili ile mniej więcej wyjdzie kilogramów i na tej podstawie dostałam cenę. Wiele zależy od agentów. Ci, którzy mnie przeprowadzali z Bratysławy do Belgradu podali mi dobrą wagę, nawet nieco zawyżyli, a ci co z Belgradu do Warszawy podali o około 200 kg mniej. Tak więc raz mnie zaskoczyli pozytywnie niższą fakturą a drugim razem negatywnie wyższą.

A co do plamień, na razie cisza. Jutro rano mam wizytę u mojego prowadzącego, zobaczymy co powie.
 
Hej Dziewczyny:)

Wstałam pozytywnie nastawiona do życia i tak mi się chce gdzieś iść tylko nie mam z kim;p wszyscy pracują! Jak na złość żadna bliska koleżanka ani kuzynka nie ma ochoty na dzidzi więc walczę sama z uciekającymi dniami.

Co do tych plotek, to ja właśnie mieszkam na osiedlu gdzie się wszyscy znają i dosłownie sobie w okna zaglądają:/ Nie wiem co to za zwyczaje,żeby wtrącać się w kogoś życie ale widzę,że taka jest ludzka natura. Jak zamieszkaliśmy razem gdy miałam ledwo 18 lat to też była burza mózgów;p Wtedy też się dowiadywałam od ludzi,że w ciąży jestem. A dziś po prawie 6latach bycia razem i tak są zdziwieni,że będziemy mieli dziecko:)

Inez- jakby mój nie miał rozwodu to chybaby mnie wygnali;p Ja też się nie przejmuję,że o mnie gadają,ale wkurza mnie,że nikt nic wprost nie powie! Ja też mam "gębę" więc chętnie przedstawię swój punkt widzenia:)

ania_ch0- teraz zrobisz furorę bo jesteś młodziutka,ale za to ile plusów Cię czeka! Będą brać Cię za starszą siostrę:)

Elzu-
ja jestem w 19tygodniu ale dosłownie nic nie czuję. Niby wiem,że jest jeszcze czas,ale u mnie tylko brzuch rośnie i żadnych innych objawów. Czasami jakiś skurcz(wtedy sieję panikę,że coś na pewno nie tak). Nawet bajki opowiadamy do brzucha,żeby maleństwo namówić. Dobrze,że jest to forum bo przynajmniej wiem,że nie jestem jedyna...

paulinka- ja również gratuluję wymarzonego życia:)
Mój M. oświadczył się w dość nietypowej sytuacji. Otóż podgrzewałam gołąbki. Ale były kwiatki i pierścioneczek jak trzeba( nie wiem jakim cudem pasuje bo później zorientowałam się,że wziął taki,który dostałam od kogoś w prezencie,a nie nosiłam bo mi spadał;p). Gołąbki były spalone, a ja i tak wyłam ze szczęścia:)
 
No u mnie nie po kolei, ale jakoś nam nie spieszno do ślubu ...
Jak mój związek z P. zrobił się poważny to powiedziałam mu jasno, że ja chcę mieć dzieci, może nie w tym momencie ale w niezbyt odległej przyszłości i jak mu to nie odpowiada to powinniśmy się rozstać, to wredy było dla mnie absolutnym priorytetem a o ślubie jakoś nie pomyslałam :-)

Moja rodzina generalnie jest zachwycona wnusiem/ prawnusiem, ale jedna frakcja wyraźnie boleje nad tym, że bez slubu ... no cóż ...

teraz myslę, że cywilny pewnie trochę rzeczy by ułatwił, ale też się bez tego obędę :-)
a na razie łączy nas dzieciątko, miłość i kredyt hipoteczny :-) to moim zdaniem naprawdę dużo :-)


Anbar - super, że nie plamisz już, oby tak dalej !!!
 
Ostatnia edycja:
hej dziewczyny.
jak żyjecie w taką pogodę? ja w pracy jak cie mogę, mam klimę, ale dojazdy są dla mnie męczące. wczoraj zrobiło mi się na tyle słabo, że musiałam wysiąść z pociągu i pojechać późniejszym. dzisiaj było ciut lepiej, bo od razu usiadłam, ale co bedzie jutro i pojutzre jak przyjdą takie upały???? nie chcę myśleć.

w ogóle nic mi sie nie chce. najlepiej to przyszłabym do domu i od razu spać. wczoraj moje dziecko było łaskawe i pozwoliło mi na 1-godzinną drzemkę. w tym czasie wyjadła pół szafki słodyczy :-)

tylko przychodziła do mnie i mówiła: "śpij mamusiu, nic się nie marw, oglądam sobie bajkę" :-)

już tylko 5,5 tyg i urlop, a potem zwolnienie. już nie moge się doczekać.


co do "po kolei" to ja tak jak Paulinka. najpierw znajomość, potem zaręczyny, ślub i po 8 m-cach pierwsza ciąża.
wszystko planowane i udane.

internet w domciu mi padł. więc korzystam tylko w pracy, a nie zawsze mogę.

tak więc żegnam się z Wami upalnie, nie wiem na jak długo.

buziaki.
 
A mi spanie kompletnie przeszło.W pierwszym trymestrze szybko zasypiałam wieczorem i mogłam spac do południa, a teraz mam problemy z zasnięciem a rano nie ważne czy sie obudze o 5 czy 6 i juz nie moge zasnać.Się mi poprzestawiało.

Dzieki anbar za wiadomosci, musze sie w takim razie zorientowac jakby to wyglądało w naszym wypadku.
 
reklama
lori81 może Twój mózg tak jak mój się poprzestawiał, ze jak już jest jasno to obojętnie która jest godzina spać już nie trzeba...denerwuje mnie to trochę ale cóż...


To widzę że masę tutaj zwązków "nie po kolei". :-) choć są i te poukładane.

Inez my mamy podobnie...z tym że my oboje jeszcze w trakcie rozwodów, ale ja traktuję to jedynie jako formalność.

Normalnie dopijam kawkę i zmykam, bo plątam się po tym domu a już dawno powinnam jechać na pocztę i do banku. Temp na zewnątrz 29,6 stopni...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry