reklama

Listopad 2010

reklama
Dla mnie CC to chyba najlepsze wyjscie awaryjne i naprawdę nie jest tak strasznie, ale powtarzam każda z nas powinna pierwszy raz spróbować urodzić naturalnie i zobaczyc jak to jest- wszystko da sie przeżyć i nie ma się czego bać...:)

Modlisia, wiadomo, poród to sprawa mocno dynamiczna i zdarzyć się może absolutnie wszystko. Dopuszczam do siebie to, że na kilka(naście) dni przed porodem okaże się, że jednak idę na stół. Dopuszczam też to, że jak się dziecko zaklinuje po drodze to użyją próznociągu do jego wyciągnięcia. Ale dla mnie co innego jest dopuszczać metody awaryjne, a co innego iśc do porodu ze świadomością pewnego wykorzystania tych metod. Wolę jednak iść tam pełna optymizmu i wiary w to, że uda mi się szybko, książkowo i w bólu, który zniosę bez farmakologii, urodzić zdrowe dziecko.
Zresztą ja w ogóle jestem zdania, że w większości przypadków o przebiegu porodu naturalnego decyduje nastawienie matki, więc tym bardziej wierzę, że metody awaryjne nadal pozostaną u mnie w sferze wiedzy czysto teoretycznej.
 
Trzeba sie nastawić że będzie super...Ja przed pierwszym porodem nie pisałam na forach (moja wiedza była ograniczona) , nie czytałam dziwnych opowieści...Szłam na porodówkę z usmiechem na buzi hahha , to bardzo bardzo ważne...:) Nie wyszło, trudno, moze tym razem sie uda :)
Anbar, natchnij tak wszystkie "pierworódki":)-nie lubię tego słowa, ale hmmm nie wiem czym je zastąpić ;)
 
Ja sie oczywiscie boje, szczegolnie ze bede rodzila po raz pierwszy i tak jak piszecie nigdy nie wiadomo jak sie potoczy.. ale nie boje sie ogladania programow o rodzeniu (no moze samo wyjscie dzieciaczka wyglada bolesnie ale ogladalam takie programy gdzie kamera byla od strony glowy mamy, tak jak my to bedziemy widzialy) albo czytaniu historii dziewczyn, ktore opisuja porody, bo chce wiedziec co moze mnie czekac.. i przede wszystkim zapamietac dobre rady :)

A co myslicie o znieczuleniach? Zdecydujecie sie?
 
Witajcie dziewczyny :-)
Whisky witaj wśród mam listopadowych!
widzę dziewczynki że jesteśmy coraz dalej w ciąży bo zbliżają się wątki porodowe.
co do szkoły rodzenia hmmm.... w pierwszej ciąży chodziłam wszystko trzeba było traktować z przymrużeniem oka. ćwiczenia były ok, trochę się przynajmniej poruszałam bo sama nie miałam motywacji, trochę o opiece dziecka też się przydało i oddychanie też. Grunt we wszystko nie wierzyć hehe. Dla pierworódek polecam. Ja skorzystałam ze szkoły przy szpitalu i była bezpłatna zaczęłam tak koło 25 tyg. i w sumie nie było źle bo i tak sporo opuściłam. a teraz może kilka razy pochodzę poćwiczyć bo znów czuję że odzywa się moja rwa kulszowa która mnie mocno uziemia:wściekła/y:
a co do porodu to tak jak mówiła modlisia trzeba nastawić się pozytywnie, wtedy jest o wiele łatwiej. Mój poród trwał 10 godzin od pierwszego skurczu. Ale zacisnęłam zęby i w sumie bardzo dobrze poród wspominam, byle rozłożyć siły oddychać. mi pomogła też piłka prawie cały czas na niej się kręciłam aż do akcji porodowej a to już 10 minut trwało. Także te które zdecydują się na poród naturalny to powiem Wam że jest ok i dacie radę
 
a jak będziecie miały jeszcze jakieś pytania to z chęcią Wam odpowiem i mam nadzieję że jakoś pomogę :)
Elzu znieczulenia nie potrzebowałam ale w chwili samej akcji porodowej człowiekowi przybywa bardzo wiele sił
 
A co myslicie o znieczuleniach? Zdecydujecie sie?

Ja szczerze przyznam, że nie mam na ten temat zdania. Z jednej strony wiadomo, jak każdy, cierpieć w imię idei nie zamierzam. Ale z drugiej strony trochę mnie przeraża sam zabieg wkłuwania się w kręgosłup i możliwe powikłania po tym. Jak już będę bliżej rozwiązania, pogadam o tym z moim lekarzem.
Za to przyznam się wam, że boję się oksytocyny i moje pozytywne nastawianie jest wynikiem tego, że nie chcę aby mi w ten sposób wywłowano poród.
 
A ja po zakupach niedawno wróciłam z Julcią do domku.Ale fajne wyprzedaże są w Coccodrillo.Naprawdę warto.

whisky witam na forum.Trzymam kciukasy za dzidzie.Ja tak jak ty przeprowadziłam się i nikogo nie znałam w Zielonej Gorze.Ja będąc z Julką w ciąży chodziłam na szkołę rodzenia.Pomimo że miałam już styczność z maleńkimi dziećmi.Ja nie uważam tego za stratę czasu.Chodziłam do przyszpitalnej szkoły rodzenia.Jest bezpłatna a raczej co łaska.U nas prywatna szkoła rodzenia kosztuje 400zł.My na pierwszych zajęciach oglądaliśmy porodówkę(sale prywatne do porodu,sale z wanną.normalne sale,sale po porodzie płatne i niepłatne).Dla mnie najważniejsze jest że sala do porodu jest na tym samym pietrze co oddział intensywnej terapii dla noworodków.Tak jak dziewczyny wcześniej pisały że wszystko jest możliwe podczas porodu i nie chciałabym żeby przewozili moje dziecko do innego szpitala bo nie ma oddziału na miejscu.Tak samo z całym sprzętem na porodówce trzeba mieć świadomość po co to jest i do czego służy.Obyśmy nie musiały z tego korzystać.My na szkole rodzenia szliśmy jakoś po 30tygodniu ciąży.Tak wyszło że skończyłam szkołę rodzenia i tydzień później pojechaliśmy do porodu-było super a porodu nie ma co się bać.Tak ja myślę od początku pozytywnie się nastawiłam i to dużo daje.Na szkole rodzenia dowiedziałam się co dzieje się z organizmem podczas porodu.Co jest groźne dla mnie i dziecka.Kiedy trzeba działać odrazu a a kiedy nie należny panikować.Więc ja polecam szkołę rodzenia.Zadzwoń i dowiedz się czy są wolne miejsca.Bo chętnych pewnie nie brakuje.
A to wykład zrobiłam na temat szkoły rodzenia.Wszystko się zmienia w szpitalach i warto wiedzieć jakie ma się prawa i udogodnienia.

Ja rodziłam 6godzin.Od momentu pojawienia się w szpitalu.Co do znieczulenia ja dostała dolargan dożylnie.Jest to środek lekko ogłupiający nie prosiłam o niego ale położna powiedziała że odpocznę sobie przed całą akcją.I tak wyspałam się na porodówce maż też oczka zmrużył.Na sam poród byłam w pełni świadoma i trwało to 40minut.Miałam sale prywatna do porodu z własna łazienką,prysznicem i sprzętem do ćwiczeń podczas porodu.Ja uważam że poród miałam lekki i takiego porodu życzę wszystkim kobietą.Teraz też będzie fajnie hehe.
Wiem tez że jest znieczulenie zewnątoponowe jak dobrze pamiętam.Ale najpierw lekarz musi zakwalifikować na znieczulenie.No i jak podczas porodu nie będzie dostępny anestezjolog to lipa ze znieczulenia.Znieczulenie podaje się w początkowej fazie porodu więc jak przyjedzie się do szpitala za późno i akcja porodowa będzie rozkręcona to też znieczulenia nie dostaje się.A w ogóle to wszystko zależy od szpitala w jakim się rodzi.Tak u mnie w Zielonej Górze sprawa wygląda.A ja nie miałam prywatnej położnej dla mnie to strata kasy tym bardziej że u nas kosztuje 800zł.A po porodzie przychodzi położna środowiskowa też wszystko pokazuje i wytłumaczy.Wiem że w niektórych miastach położne przychodzą jeszcze przed porodem.

To was zamęczyłam tym postem:-).Lubie wspominać tamte czasy


 
A ja nie miałam prywatnej położnej dla mnie to strata kasy tym bardziej że u nas kosztuje 800zł.

To mało. W Warszawie (przynajmniej w tym szpitalu, który rozpatruję) to jest 1500 PLN. ZZO dodatkowe 700. Ale można za to wykupić sobie lekarza - do sn albo do cc, koszt 2000 PLN. Tylko ja się zastanawiam jak w ogóle można sobie zaklepywać człowieka na termin porodu. Przecież wiadomo, że nie wiadomo ;-) kiedy to nastąpi, a oni przecież też mają swoje życie i plany, a do tego chyba rzadko kiedy mieszkają w pobliżu szpitala.
 
reklama
Anbar - z ust mi dosłownie wszystko wyjmujesz :-)
zresztą kilkaset stron temu już o tym była dyskusja i pisałam wtedy, że chciałabym przynajmniej spróbować rodzić naturalnie (także bez znieczulenia), ale jak dojdziemy razem z położną/ lekarzem do wniosku, że będzie lepiej z to ok.
tak samo z cesarką i całą resztą - bardzo mam nadzieję na poród SN ale dziecko najważniejsze i jak się nie uda to nie będę rozpaczała, ale przynajmniej spróbuję powalczyć :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry