reklama

Listopad 2010

anbar ja miałam dwa okresy kalendarzykowo co do dnia. dopiero 3 sie spoznial i dowiedzialam sie o ciazy.. wczesniej NIC na nią nie wskazywalo, a tym bardziej nie byla planowana, mimo tego ze jestem juz z moim P prawie 4 lata to chcielismy poczekac ze slubem i dzieckiem jeszcze przynajmniej rok, zeby jakos rozpoczac studia bez stresu. No ale wiem doskonale ze sa osoby ktore planuja sobie wszystko i wyczekuja i to pewnie dla nich jest styczniowe i lutowe forum, po prostu zaluje ze ja wczesniej sie nie dowiedzialam :)

kornelka88 ja juz jestem starsza siostra :D i co najsmieszniejsze jak jestem sama z agata na spacerze, albo w sklepie to wszyscy mysla ze to moje dziecko, znajac zycie to jak bede chodzila z moim to kazdy bedzie myslal ze to rodzenstwo :D a co do cesarki to mam nadzieje ze jednak nie bedzie konieczna w Twoim przypadku.. naprawde, jak zobaczylam moja mame po urodzeniu agatki przez cesarke poplakalam sie. wygladala strasznie jak ktos bardzo bardzo ciezko chory :/ byla przykryta kilkoma kocami a z boku wisial jej woreczek na mocz. Nie byl to przyjemny widok, wrecz przeciwnie. Ciagle plakala nie mogla sie ruszac, nie umiala sie cieszyc ze juz po wszystkim bardzo sie nacierpiala, do tego na drugi dzien nogi jej bardzo spuchly i spedzila ponad tydzien w szpitalu. Dlatego dla mnie cesarka to zlo konieczne i marze o normalnym porodzie.

A do szkoly rodzenia napewno nie pojde, jakos nie odczuwam potrzeby, tym bardziej ze agate przewijalam juz pierwszego dnia jak przyjechala do domu i ogolnie wszystko przy niej robilam, bo moja mama nie byla w stanie nawet siedziec, a co dopiero wykonywac jakies czynnosci, trzymalam jej dziecko jak karmila piersia, patrzyla jak ją kapie i mimo tego ze balam sie to nie okazywalam tego, bo wiedzialam ze mnie potrzebuje.

a teraz tak z mniej przyjemnych rzeczy to rano nasiusialam do pojemniczka i zobaczylam znowu mnostwo paproszkow. Albo za krotko biore leki, albo sa za slabe. Tak na dobra sprawe moja super gin nawet nie powiedziala mi co mi jest tylko powiedziala, 'tak czasem sie robi' :| w ogole to jestem w trakcie zmiany lekarza, bo ta pani do ktorej chodze przyjmuje prywatnie i niestety za duzo sobie liczy za wizyty i za badania musialam placic normalnie, ale to wszystko przez to ze jakis rok temu mialam torbiel na jajniku i to tak duzy ze bolalo mnie jak chodzilam, i nie mialam czasu na zapisywanie sie na nfz, od tamtej pory kontrolnie moglam wydac te 50 zl na wizyte raz na 3-4 miesiace, ale teraz jest to juz dla mnie za duzo. Znalazlam bardzo fajna lekarke ktora normalnie pracuje w szpitalu w ktorym chce rodzic, ale niestety na nfz przyjmuje 30 km od mojego miasta w jakims gminnym osrodku zdrowia. No ale trudno bede jezdzic, jesli naprawde jest dobra i bedzie mogla potem odbierac moj porod to tym lepiej.

a tak nam wyrosla agati od lipca tamtego roku:) :

SS850772.jpg
 
reklama
Anbar-wiadomo ceny uzależnione od miasta.Zielona Góra to nie Warszawa.Wiadomo więcej zarabiasz więcej wydajesz.Ja za sale do porodu płaciłam 150zł.A nie chciałam po porodzie leżeć sama i nie szłam na płatne sale.One u nas kosztują 250zł za 3 doby a jak więcej to dopłacasz tylko 50zł.Ale tam sama leżysz.A ja jestem gaduła i padłabym jak troszkę nie pogadam.No i jak wychodzisz to ma kto spojrzeć na dzidzię.Ile kosztuje cesarka to nie wiem bo nie interesowałam się.
 
Aniu - nie martw się tak tym moczem, leki bierzesz krótko więc jeszcze pewnie nie do końca działają ... a co do lekarza, to jak dobry to warto jeździć te 30 km zwłaszcza jak ma zadbać o dzieciątko :-)

Oleńka - w Warszawie zapewne zarabia się lepiej, ale proporcjonalnie nie aż tyle ile u nas droższe jest rodzenie w lepszych warunkach ... np jednoosobowa sala "po" tu kosztuje 400 zł za dobę a nie 250 za 3 dni ...
wszystko wina babyboom'u i braku inwestowania w porodówki przez lata ... teraz co drugi szpital się rozbudowuje, ale będą gotowe na nasze kolejne dzieci :-)
dobrze, że my rodzimy w listopadzie a nie teraz kiedy potrafią odsyłać do porodu pod Warszawę ...
 
witam koleżanki,
widzę, ze temat szkoła rodzenia na tapecie:-)
ja, ze swojego doswiadczenia polecam taką szkołę. szczegolnie przyszłym mamom, którym szykuje sie poród naturalny.
w szkole jest naprawdę fajnie. można poznać dużo fajnych ludzi, porozmawiać a czasem sa to znajomości na długie lata.

poza tym przychodzi tam pediatra, neonatolog. można pytać o różne rzeczy. uczą różnych ćwiczeń, oddychania, współpracy z położną w trakcie samego porodu.

ja uwazam, że naprawdę warto.
poza tym pielęgnacja dzidzi. jak kąpać, trzymać przy karmieniu. czym smarowac. czego używać a czego nie.

no i bardzo istotna sprawa, szczegolnie dla Warszawianek. chodząc do szkoły rodzenia przy szpitalu, w którym chce się rodzić, jest duuuużo większa szansa, ze właśnie tam się dostaniesz. to potwierdziło się już nie raz.

zawsze mozna też poznać położną, umówić się na poród. Warto mieć kogoś takiego.

to chyba tyle.
i tak to jest każdego indywidualna sprawa, ale ja polecam. bawiliśmy się.

a! dzięki intensywnemu uczestnictwu mojego męża przy kąpielach lalki-noworodka, to on ,od samego początku kąpał naszego maluszka i nie odczuwał zadnego strachu.

myslę, że dla facetow to też jest fajna sprawa.

miłego dnia.
 
Ostatnia edycja:
Witam i Ja

Mój mąż też wiele rzeczy dowiedział się na szkole rodzenia.I tak jak u magdy mąż kapie małą od dnia przyjścia ze szpitala.Ja ja kąpie jak go niema.

Kasia_B-U mnie w mieście jest tylko jeden szpital i tam jest wszystko co potrzebne podczas porodu.Mogę rodzić w mieście oddalonym o 20kilometrów.Ale jest jeden problem nie ma tam oddziału neonatologicznego.Obecnie budują u nas prywatny szpital.
 
My nie chodziliśmy do szkoły rodzenia a mój mąż od początku wiedział jak trzymać dziecko, jak kąpać itd, miał do tego rękę...MOj brat chodził ze swoją żoną a jak widzielismy jak noszą małą to nas az serce ściskało :(
Ale oczywiście jak ktoś ma czas i chęci to ze szkoły rodzenia powinien skorzystać...Ja opiekę nad maluchem miałam w praktyce, uczyłam się wszystkiego na dziecku szwagierki i to chyba jest najlepsza nauka, ale nie każdy ma możliwości z takiej lekcji skorzystać
 
My nie chodziliśmy do szkoły rodzenia a mój mąż od początku wiedział jak trzymać dziecko, jak kąpać itd, miał do tego rękę...MOj brat chodził ze swoją żoną a jak widzielismy jak noszą małą to nas az serce ściskało :(
Ale oczywiście jak ktoś ma czas i chęci to ze szkoły rodzenia powinien skorzystać...Ja opiekę nad maluchem miałam w praktyce, uczyłam się wszystkiego na dziecku szwagierki i to chyba jest najlepsza nauka, ale nie każdy ma możliwości z takiej lekcji skorzystać

No to komunikuje dla listopadowek ze moje marzenie sie ziscilo bede miala coreczkeeeeeeeeee
 
reklama
Svensonka - gratulujemy :-)

Ja własnie myslę, że szkoła rodznie bardzo się P. może przydać, bo ja to jeszcze pewnie będę miała instynkt macierzyński :-) a z małym dzieckiem nie miał nic wspólnego chyba przez całe życie :-)
i bardzo liczę na to, że on też będzie chętnie kąpał maluszka :-)

i witam wtorkowo ... tym razem z domu ... czuję się jakoś nieswojo nie w pracy :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry