Katerinka, my kochamy las, a że mamy psa to jeździmy codziennie od wiosny do późnej jesieni na spacery. Mieliśmy sporą przerwę ze względu na Lenę, ale teraz wracamy do naszych wypadów. Piknik robimy sobie od czasu do czasu, zwykle w weekend jak jest ładna pogoda. Zabieramy koc, kosz z jedzeniem, serwetki i mokre chusteczki. Teraz mam mniej czasu, ale zwykle robiłam np pizzerinki (takie małe pizze), pikantne muffinki lub zawijasy z ciasta francuskiego z czymś w środku na ostro plus coś słodkiego-zwykle ciasteczka popękane lub słodkie muffinki. Ważne żeby można było wziąć w rękę. Do tego woda mineralna. Dla Leny na razie cyc:-) Później będę zabierać warzywa i owoce pokrojone w słupki/kawałki i ciasteczka orkiszowe, wafle ryżowe czy chrupki kukurydziane. Taki plan.



