Niuniunia20
Fanka BB :)
hej lasnki
jeso 9 rano a ja już jestem wykończona... noc = tragizm. Mała ciągle płakała, wierciła się itd. rano miała gorączkę 39,5 co dzień coraz wyższa. wnerwia mnie to już... wieczoram pojadę z nią do lekarza do tej "pomocy świątecznej" bo oczywiście numerka do lekarza już nie ma żadnego. Mała dodatkowo ma takie dziwne odruchy w organizmie jakby miałą wymiotować aż mnie ciary przechodzą...
przepraszam, że tylko o sobie później Was poczytam jak mała pójdzie spać.
Zdrówka dla wszystkich chorowitków!
jeso 9 rano a ja już jestem wykończona... noc = tragizm. Mała ciągle płakała, wierciła się itd. rano miała gorączkę 39,5 co dzień coraz wyższa. wnerwia mnie to już... wieczoram pojadę z nią do lekarza do tej "pomocy świątecznej" bo oczywiście numerka do lekarza już nie ma żadnego. Mała dodatkowo ma takie dziwne odruchy w organizmie jakby miałą wymiotować aż mnie ciary przechodzą...
przepraszam, że tylko o sobie później Was poczytam jak mała pójdzie spać.
Zdrówka dla wszystkich chorowitków!
zaprosiłaś mnie do siebie na noc i przyjechałam ja, mój, Filip i Zuzia, moja mama i tata i moja babcia
ty miałaś męża Liwcię i starszego od niej syna Tomka
Mia budzila sie z milion razy z placzem... A dzis wstala taka zakatarzona, ze szok! Pewnie w nocy nie mogla oddychac swobodnie przez nosek... :-( Kurcze, az sie boje, czy sie z tego cos wiecej nie wywiaze... Wczoraj bylam z nia na raptem polgodzinnym spacerku! Bylo troche na minusie, lekki wiatr, ale ogolnie pogoda OK, a ona dobrze ubrana, wiec tam mi sie chyba nie zalatwila...
Maciek co rano budzi sie z zatkanym nosem
a o sobie nie bede nawet wspominac - odlatuje momentami 
Liwia też zakatarzona