Hello hello
Parę słów na wieczór :-)
Dzionek ładny, słoneczny ale mega wietrzny, zupełnie jak wiosną. Po śniegu ani śladu, a my nawet sanek dobrze nie wyjeździliśmy :-)
Byłam dziś u rodziców, bo mój siostrzeniec tam jest na ferie i Mała bardzo go lubi, on ją też, i mimo, że ma 14 lat to łapią kontakt, więc chciałam, żeby się spotkali. Mała od soboty, kiedy widzieli się ostatni raz cały czas powtarzała Buba (Kuba). No i wyprawa skończyła się 30min drzemką przez cały dzień, tyle ile zajął nam dojazd do dziadków. Potem już za chiny ludowe nie dała się uśpić. Kurcze, mam z tym problem, nigdzie indziej ona nie zaśnie, nawet w wózku na spacerze się nie daje. To niedobrze. Dzisiaj jak wracałam ok 18, to też przysnęła na chwilkę, a jak ją z auta wyciągałam, to się obudziła i zaczęła płakać, nie mogłam jej uspokoić, aż się zanosiła, trzęsła, nie schodziła mi z rąk. Zrobiłam jej tylko butlę, nawet nie kąpałam, przebrałam w pidżamkę. I o 19 padła. Bidulka, strasznie mi jej szkoda... Co tu zrobić ze spaniem w innych miejscach?? Macie jakieś pomysły??
I jeszcze pytanko - jak duże macie butle na mleko?? My mamy 240ml, ale widzę, że to już dla Małej za mało... jak się kończy, ona chce więcej i czasem muszę dorabiać. Chyba poszukam większej... A wy jakie macie??
nimfii - dzięki za info!! W takim razie raczej wsio ok. Będę podawać dalej i obserwować.
gola - no właśnie wszystko w porządku, nic niepokojącego nie zauważyłam
mary-beth - a mnie coś podkusiło z tym mlekiem :-)
onanana - no rozmawiałam, jeśli chodzi o nocki, to się boją :-) a o dzionki, to nie zawsze mogą co wiadomo, a najlepiej jak bym ją woziła do nich i zabierała. A problem jest taki, że Mała w ciągu dnia za chiny nie zaśnie nigdzie indziej niż w domu, no ewentualnie na spacerze - ale to sporadycznie. I takie dni kończą się 20-30min snu przez cały dzień, tyle ile mi zaśnie w aucie, jak ją wiozę.
ponko - o kurczę!! A to chłop!! Szukaj biletów, czasem na ostatnią chwilę udaje się znaleźć coś w dobrej cenie, nie raz tak miałam. Powodzenia!! BTW - uwielbiam Londyn!! I już ci zazdroszczę :-) Na szczęście my lecimy w czerwcu. No i właśnie musimy na dniach zadecydować, czy znowu bierzemy Małą z nami, czy dziadkowie zdecydują się zostać z nią na kilka dni... hmmm... A wy z Filipkiem lecicie??