Hej dziewczyny
Ja dzisiaj wcześnie wstałam, bo nocował u nas przyszły chrzestny, a rzadko się z nim widujemy, bo miesza w Warszawie i trzeba było coś ogarnąć z rana. U nas w nocy taka burza przeszła, jakiej dawno nie widziałam. Mały skakał po brzuchu ze strachu, bo pioruny waliły parędziesiąt metrów od naszego bloku i tak co parę sekund, to i hałas był strasznie mocny, a ja się wierciłam z niepokoju to i mały się obudził automatycznie i skopał mnie równo.
Wczoraj rozmawiałam z moją młodszą siostrą o wykorzystywaniu o kasę i powiedziałam jej, żeby w razie potrzeby nie szła do mamy tylko od ojca brała kasę, załatwiła sobie alimenty czy coś (moim siostrom się jeszcze należy, mnie nie, bo studiuję zaocznie) bo wychowanie spoczywa na obojgu rodzicach i skoro nie ma pretensji idąc po kasę do mamy to tym bardziej nie powinna ich mieć mówiąc ojcu, bo on ma w nas wszystkie wylane a mama dba jak może i należy ją trochę odciążyć. Mam nadzieję, że to do niej dotarło, będę ścigać je obie, żeby coś z tym robiły, to i mamie będzie lżej

Trochę mi lepiej na serduchu od tego.
Ja dzisiaj robię generalne porządki w domu, duże zakupy i trochę się chyba pouczę. Boję się, że jak wrócę na uczelnię to nie będę przygotowana na dużą ilość roboty i automatycznie się poddam, a szkoda by było
Trzymajcie się ciepło, pewnie będę wpadać w przerwach i Was podczytywać
