reklama

Listopad 2011

Cocca mnie też na poczatku strasznie dołowało to uziemienie. Zupełnie inaczej sobie tą ciążę wyobrażałam. Myślałam, ze wreszcie będziemy mieliz meżem czas dla siebie, pojedziemy na jakieś fajne wakacje, a tu same problemy. Sporo sie napłakałam, no ale to wszystko dla dzidzi. Teraz już jestem spokojniejsza, bo nawet jak by co to powinno być ok. Jakoś jeszcze damy radę! A potem bedziemy miały inne zmartwienia;-)

Niuniunia rozumiem Twoje obawy przed porodem, wiamomo, ze różne rzeczy mogą sie zdarzyć. Nigdy nie ma pewności jak to wszystko będzie wygladać, ale trzeba myśleć pozytywnie i wierzyć, ze dzidzia bez problemów sie urodzi. Życzę Tobie i kazdej z nas tego!
A wierz mi, ze taka cesarka bez rozpoczętej akcji porodowej wcale nie jest bezpieczna dla dziecka i jest większe prawdopodobieństwo problemów niż przy porodzie SN.
 
reklama
Niuniunia czyli tylko żelazo z taką przerwą przyjmujesz? wiem, że przy tym dziadostwie wszystko źle się wchłania, pytam, bo zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć, zapytam moją engo przy następnej wizycie. A co do porodu, to uważam, tak jak Margana, poród SN przeżyło miliony kobiet, dawniej nawet bez nieczuleń innych tego typu rzeczy. Pamiętaj, że CC to zawsze jest zabieg i jak przy każdym innym zabiegu są możliwości powikłań. Pamiętaj, że zawsze masz pomoc medyczną przy porodzie i jak się cokolwiek będzie działo to zrobią Ci wtedy CC. Ja bym dużo dała za możliwość rodzenia naturalnie.
Margana widzę, że miałaś takie cudne plany jak ja :-) wakacje, więcej czasu dla siebie, wszystko spokojnie i bez problemu, problemy miały się pojawić dopiero po porodzie. Ja jeszcze przed tą wizytą mówię do mojego, że może gdzieś się przejedziemy w weekend, bo to ostatnia szansa we dwoje. Samo życie, raz wspaniałe i kolorowe a raz szare bure i ponure.
 
Niuniunia
u mnie tez wysyp ciężarnych i rodzących koleżanek i tak się składa, że ja jestem ostatnia w kolejce, więc coraz mam świeże relacje z porodówki i o dziwo wszystkie porody do zniesienia i każda mi mówi, że to nie takie straszne i zaczęłam się bać, że skoro one tak lekko to przeszły to ja się znajdę w tym procencie okropnych porodów :-( Wiem, że to głupie myślenie, ale jeszcze w SR położna zasugerowała mi, że mogę mieć cięzki poród ze względu na swoją budowę - tzn przed ciążą byłam chuda jak patyczak, a i teraz to nie wiele sie zmieniło. Staram się jednak mimo wszystko nastawiać pozytywnie, mimo tego, że zaczynam się naprawdę bać (sam pobyt w szpitalu mnie przeraża, a co dopiero reszta).
 
Martttika mam starszą siostrę, która jest niska (ma 154 cm wzrostu) i chudziutka (waży lekko ponad 40 kg) urodziła 4 dzieci siłami natury, bez znieczulenia i wcale nie były to trudne porody, miała też 1 cesarkę, którą mocno odchorowała, więc wydaje mi się, że Pani w SR tylko niepotrzebnie Cię nastraszyła. Każdy poród jest inny i dużo też zależy od naszego nastawienia :-)
 
hej dziewczyny wpadam się tylko przywitać, i uciekam z powrotem do łóżeczka
jednak mnie rozłożyło, narazie bez gorączki tylko 37 stopni, ale katar mi się zaczyna narazie taka woda, że aż czasami oczy łzawią, kicham, i mam gardło zawalone że boję się tą całą flegmę odkaszliwać bo wtedy brzusio boli i strasznie się o małą boję, na dodatek mój wrócił z pracy i też chyba go coś bierze:-(
 
Dziś robię sobie sałatkę jarzynową/warzywną nie wiem jaką dokładnie to ma nazwę. marchewka, pietruszka, seler, ogórki, jajka, groszek itd... Na mięso nie mogę patrzeć ani wszystko co jest z mięsem więc postanowiłam sobie chociaż tą sałatkę zrobić i wziąc jutro do szkoły bo McDonaldy i KFC ani inne kebaby to mnie jakoś nie ciągną... Raczej mi po nich nie dobrze, a w szczególności jak jest w czymś cebula. Ostatnio nie mogę znieść nawet jej zapachu...

A co do porodu to powiem Wam, że jak wczoraj mi koleżanka powiedziała co i jak jest z tym normalnym porodem to trochę mnie strach ogarnął. Boję się, że może mi się maleństwo zaklinować gdzieś, albo urodzę tylko główkę i nie będę w stanie dalej urodzić itp... Zaczynam się zastanawiać nad cesarką planowaną... Poza tym jestem bardzo nieodporna na ból...

Też jutro mam w planach robienie takiej sałatki o ile nie poczuję się gorzej, bo dzisiaj już czuję, jak mnie nosi. Ale mój A. mnie poprosił o taką sałatkę więc mu zrobię, należy się za ten stres przed magisterką, a to będzie fantastyczny prezent (w takich materialnych nie jestem zbyt dobra a te kulinarne wychodzą zawsze niezawodnie ;-) )

A porodu nie bój się. Tyle kobiet urodziło, urodzisz i Ty. Wiadomo, że wszystko może się zdarzyć, ale zakładając najgorszy scenariusz same siebie pozbawiamy sił i motywacji do dalszego działania. Liczę na to, że każdej z nas trafią się wspaniali położnicy którzy możliwie jak najłagodniej przeprowadzą nas przez to fantastyczne wydarzenie. Powiem Ci, że sama dzisiaj byłam pełna obaw, ale pisząc to co przed chwilą sama siebie nastawiam pozytywnie. Z resztą jesteś młoda, właściwie biologicznie obie znajdujemy się w najlepszym możliwym wieku do rodzenia dzieci więc liczmy na to, że będzie wszystko dobrze!

Niuniunia
u mnie tez wysyp ciężarnych i rodzących koleżanek i tak się składa, że ja jestem ostatnia w kolejce, więc coraz mam świeże relacje z porodówki i o dziwo wszystkie porody do zniesienia i każda mi mówi, że to nie takie straszne i zaczęłam się bać, że skoro one tak lekko to przeszły to ja się znajdę w tym procencie okropnych porodów :-( Wiem, że to głupie myślenie, ale jeszcze w SR położna zasugerowała mi, że mogę mieć cięzki poród ze względu na swoją budowę - tzn przed ciążą byłam chuda jak patyczak, a i teraz to nie wiele sie zmieniło. Staram się jednak mimo wszystko nastawiać pozytywnie, mimo tego, że zaczynam się naprawdę bać (sam pobyt w szpitalu mnie przeraża, a co dopiero reszta).

Kurczę, moja mama ma 160cm i waży niecałe 50kg. Zawsze tak miała i urodziła 4 dzieci. Jest drobna chudzina, wygląda jak cień samej siebie i dała radę. Zawsze szukam jakichś porównań u innych kobiet, a to do wieku, a to do budowy... różnie naprawdę bywa, piszę jeszcze raz NIE NASTAWIAJMY SIĘ NEGATYWNIE :-) Wiem, że jest coraz ciężej, bo blisko do godziny zero i wszystkim nam zaczyna odbijać (zwłaszcza tym, które rodzą po raz pierwszy), ale matka natura nas tak przystosowała, żebyśmy dały jakoś sobie radę. I mówię tu nie tylko o porodzie ale też o wstawaniu 10 razy w nocy i znoszeniu trudów macierzyństwa. W końcu tyle kobiet to przeżyło, cały ten pobyt w szpitalu. Nie słuchaj głupich rad jakiejś wrednej położnej (która z resztą powinna Ci pomagać a nie stresować :eek:) tylko uwierz w to, że jesteś silną kobietą i sobie ze wszystkim poradzisz ;-)

A swoją drogą ja dzisiaj wymiękam. Wszystko mnie boli, nie mam na nic siły, ledwo dałam radę odsmażyć pierogi na obiad. Mam nadzieję, że nie szykuje się długie choróbsko. Ale jest jeden pozytywny akcent z tego dnia: nie bolą mnie właściwie w ogóle plecy!!!! Przestałam trzymać nogę na nodze podczas siedzenia (głupi nawyk ale ciężko mi wyobrazić sobie jak można inaczej siedzieć) no i trochę się gimnastykuję między jednym lekkim bólem a drugim. No i teraz nie bolą mnie w ogóle :)) Oby tak dalej, jestem dobrej myśli, że tak zostanie ;)
 
Czesc dziewczyny,
ja tez tylko na chwilke. Moj juz pojechal po babcie na lotnisko a mnie jeszcze czeka czesc sprzatania choc moj juz wiekszosc zrobil ale jeszcze zostala lazienka i przygotowanie poscieli dla babci, i musze przygotowac szaszlyczki na kolacje, wiec mykam bo wszystko mi zajmuje wiecej czasu niz kiedys. Mala tak mnie gniecie w zebra po prawej stronie ze czasami wymiekam. Do tego ta ciagla zgaga...

Ja tez sie boje porodu ale narazie staram sie o tym nie myslec, jedynie powtarzam mojemu ze nie chce zzo, troche sie tego boje, a tu wystarczy jedno slowo zeby je dostac, tylko trzeba podpisac oswiadczenie ze sie je bierze na wlasna odpowiedzialnosc, to mnie dopiero przeraza.

Aneczka kuruj sie, szybkiego powrotu do zdrowia.

Udanego weekendu Wam zycze. Ja chyba dopiero w poniedzialek wieczorem bede miala okazje do Was zajrzec. Zeby tylko jakos przezyc ten weekend.
 
Ponko to do tematu "co mamy dla maluszka" bo nie chcę tam offtopować i robić bałaganu! najlepiej nie słuchać głupot :-) Ja mając 3 siostry, wszystkie starsze, mające dzieci chyba bym zwariowała! Każda inaczej postępowała ze swoimi, jedna spała ze swoim dzieckiem i tak zostało na długie lata, druga nie brała dzieci do łóżka, iślicznie śpią same w swoich pokojach, trzecia nie mam pojęcia jak postępowała ze swoimi. Z karmieniem też każda inaczej, jedna karmiła długo (za długo jak dla mnie, bo 2-3 lata) piersią, jedna nie karmiła wcale a ostatnia karmiła tylko miesiąc. Jak ja bym miała słuchać ich rad, co jest dobre a co złe to bym oszalała. Do tego dodać szwagierki, znajome i inne pouczające:eek: Na szczęście siostry radzą tylko jak je o to proszę a reszty staram się nie słuchać. Uważam, że każdy musi zdecydować, co jest dla niego i jego dziecka najlepsze. Nawet mama mi mówi, że wiele mi nie będzie doradzać, bo żyjemy w innych czasach o wielu rzeczach nie słyszała, o których ja jej teraz mówię.
 
Dziewczyny nie bójcie się porodu, a zwłaszcza nie wyobrażajcie sobie żadnych "czarnych scenariuszy", dzień porodu bedziecie wspominać jako jeden z najpiękniejszych w swoim życiu, Niuniunia Ty sie nie bój, że główkę urodzisz, a resztę już nie, jak główkę urodzisz to reszta ciałka to już tylko jedno malutkie "plum"....no i potem jeszcze po kilku minutach od wyjścia dzieciaczka rodzimy łożysko, ale to już jest pikuś :) Dacie radę!!! Ja rodziłam 2 razy SN, bez znieczulenia i za Chiny nie chciałabym mieć cesarki, po pierwszym dziecku byłam bardziej wykończona, ale po urodzeniu drugiego, po 2 godzinach wtryniłam obiad i poszłam pod prysznic, a potem bez problemów byłam sprawna i miałam siłę na karmienie i opiekę nad maluchem, mamy po cesarkach nie mogły sobie nawet odkaszlnąć czy kichnąć:) Wazne jest dobrze rozłożyć siły, tzn. zachowac je na koniec porodu, parcie to straszny wysiłek i nie "wykończcie się" wcześniejszymi godzinami spacerowania, skakania na piłkach itp. zwłaszcza jeżeli poród jest w nocy i brakuje snu. Wyczytałam ostatnio w gazecie dla mamusiek, że wysiłek związany z porodem mozna porównać do tego jaki wkłada się w zdobycie ośmiotysięcznika, tak więc będziemy się czuć jakbyśmy zatknęły flagę na Mont Evereście , to jest dopiero coś:-D:-D:-D
 
reklama
Ja się chyba bardziej boję cesarki niż SN... mimo wszystko to jest operacja i zawsze jest ryzyko jakichś powikłań.
A co do słuchania rad innych, to wolę o wiele bardziej zapytać Was, młode mamy niż nasze mamy czy babcie bo to prawda, że one miały zupełnie inne poglądy na każdą sprawę.

Zaraz jedziemy na obronę, boję się :P
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry