reklama

Listopad 2011

Cześć dziewczyny, ja jestem po nerwowej nocy, skurcze miałam przez 2-3 godziny, ale na szczęście przeszły. Teraz leżę i szyję, zawsze mnie to uspokajało a dziś jakoś drażni, ale przecież muszę coś robić a M. wraca dopiero ok. 23.
Jeśli chodzi o rodzinę, to mój M. woli z moją przebywać niż ze swoją, na początku nie mogłam tego zrozumieć, ale już się przekonałam dlaczego tak jest. Mieszkamy 30 km od nich i gdyby nie kontakt z naszej strony, to też nie wiedzieliby, że jestem w ciąży. Jego siostra powiedziała wprost, że nie mogła się doczekać aż się mój wyprowadzi od rodziców i zwolni się pokój dla jej córki (są od 9 lat małżeństwem i nic swojego się nie dorobili, tylko 2 samochodów i wiecznego narzekania). Spakowali rzeczy mojego M. w 1 dzień po ślubie :szok: (mieszkanie jest rodziców nie jej, mój włożył w remont tego mieszkania całe swoje kawalerskie oszczędności: łazienka, Wc, przedpokój, kuchnia a jego siostra ani grosza) ale to nie moja sprawa, wiem tylko, że mój bardzo to przeżywa, że tak go potraktowali. A moja siostra nam zaproponowała, że do porodu możemy się do niej wprowadzić, żebym miała opiekę i bliżej do lekarza i szpitala (mimo, że sama wychowuje dziecko i nie jest jej lekko)
Ponko trzymam mocno kciuki za egzaminy!
Niuniunia też biorę euthyrox i nie słyszałam o 6 godzinach odstępu! (biorę hormony tarczycy od prawie 15 lat), pół godziny przed posiłkiem, można popić tylko zwykłą wodą (nie może być mineralna ani nic takiego). Czy tylko z żelazem kazano Ci 6 godz. czekać czy z innymi lekami też?
Katerinka i niech Twój żyje w błogim stanie nieświadomości ;-)
Angie trzymam kciuki za wizytę!
 
reklama
.Najwazniejsze ze my teraz bedziemy robic wszystko zeby nasze dzieci nimfii mialy inne zycie i lepszy kontakt z nami rodzicami i w przyszlosci ze swoim rodzenstwem :tak:



:tak:
Zgadza sie...

Duzo zalezy tez od relacji miedzy rodzicami.
Moi sie nienawidzili i tym zniszczyli nasza rodzine.

Wiem ze gdy rodzice sa szczeszliwi to ich dzieci tez sa szczesliwe i maja ze soba lepszy kontakt ;-)
Licze ze nam sie to uda :tak:
 
Z moją rodziną też najlepiej wygląda się na zdjęciu. Nigdy nie miałam z nimi rewelacyjnego kontaktu, ale od kiedy jestem w ciąży to już wogóle jakaś masakra aż przykro. Moja mama zrobiła jakąś wielką tajemnicę z mojej ciąży, nawet swoim ukochanym siostrzyczkom chyba nic nie powiedziała, bo jak przez przypadek teraz na kogoś wpadnę to wielkie oczy robią. Fakt faktem, że nie ma co zaprzeczać, że to była wpadka, ale nie mamy po 18-naście lat! Ostatnio jest tak, że wolę spędzać czas z rodziną mojego K niż ze swoją własną. Nawet moja rodzona (do tej pory ukochana) siostra potrafi tak dopiec, że aż w pięty idzie. Mój K znienawidził przyjeżdżanie do moich rodziców, bo ciągle słyszy tylko pytania kiedy ślub i powiedział, że jak go jeszcze raz zapytają to powie im co myśli na ten temat, bo dla nas teraz ważniejsze jest ogarnąć się finansowo, żeby maluszkowi niczego nie brakowało, niż odkładać pieniądze na wesele, ale moja mama ma inne priorytety tylko pomóc nam cokolwiek to już nie łaska, a w moją siostrę ładują wszystkie oszczędności. Czasami się cieszę, że tak się stało, bo teraz przynajmniej widzę na kogo mogę liczyć, a na kogo nie. I obawiam się, że kiedyś przyjdzie taki dzień, że na mnie tak samo będą mogli polegać jak ja na nich.

***********
Wczoraj wieczorem mój mały też mi dawał czadu w brzuszku do tego stopnia, że myślałam, że będę płakać. Dzisiaj trochę grzeczniejszy, ale żebra mam skopane na maksa:-( Jak dalej tak będzie wariował to ja nie wiem jak wytrzymać jeszcze dwa miesiące:-)

A ja mam ciąg dalszy prasowania :-)
 
I wiecie co zastanawiam się czy to nie czas na uruchomienie naszego smsowego telefonu na który będzie można wiadomości ze szpitala wysyłać, bo zapewne będziemy tam trafiać już niebawem... Niektóre już trafiają niestety. Przemyślcie to .

Jako świeży forumowicz nie wiem o co chodzi? Ale ja zamierzam mieć laptopa z netem i informować na bieżąco :) Raczej tutaj bo na facebooku mniej będzie zainteresowanych moim porodem :)
 
Cocca jestem z Tobą! Tez od wczoraj mam jakoś tak częściej skurcze, a niektóre to nawet troche bolesne. Tylko, ze ja na lekach jestem i pessar mam, a Ty bidulko nie masz rzadnego zabezpieczenia. Nic innego Ci nie pozostaje jak leżeć.
Chociaż jak by akcja na dobre się rozkręciła to zadne leki ani pessar nie pomogą, więc liczę na to, ze to tylko macica coraz bardziej ćwiczy.
Trzymaj się!
 
Cocca wiesz co lekarz tak planował w 36-37 tc, tylko, ze chciał do tego czasu odstawić zupełnie leki. A ze odstawianie na razie nie powiodło się, bo skurcze się nasiliły to nie wiem jak to teraz będzie. Na razie mam 1.10 zmniejszyć Fenoterol z 4 tabletek na 3, a 3.10 idę na wizytę i zobaczymy jak to będzie. To będzie skończony 36tc.
 
martttika to i ja przechodzilam w czasie pierwszej ciąży, co ty teraz... Bo dziecko nieślubne, a więc rodzina niechetnie poruszala ten temat. Nawet o moim ślubie malo kto wiedzial z dalszej rodziny.
Co prawda wtedy niemowlak zlagodzil obyczaje i pozniej cala rodzina w nim zakochana na maxa przestala na jakis czas robic z tego temat tabu ;-)
Ale teraz przy drugiej ciazy jest powtórka z rozrywki.
Do niedawna wszyscy traktowali mnie jakbym nie byla w ciazy, jakby to w ogole nie istanialo i nic nie trzeba zmieniac czy robic. Nieraz wrecz sie dziwili ze mam takie czy inne plany np remont, jakby to nie bylo oczywiste.

katerinka jesli chodzi o telefonowanie czy smsowanie z porodowki to mozesz napisac w tej sprawie np do Ssabrinyy na priv, na pewno udzieli ci info ;-)
 
Margana no tak jesteś w ciąży 2 tygodnie do przodu w porównaniu ze mną, ja muszę cierpliwie czekać na 11.10, wtedy prawdopodobnie będę miała wyznaczony termin CC.
W sumie zawsze byłam pracoholiczką i nie umiałam porządnie wypocząć podczas urlopu, zawsze brałam laptopa i służbową komórkę ale odkąd od marca jestem w domu przeżywałam koszmar na początku, a teraz jak mnie uziemiono w łóżku jestem pełna stresu. Zawsze musiałam coś robić. Ale myśl o dziecku mnie uspokaja, dla niego wszystko zniosę!
 
reklama
Cocca mi lekarz kazał brać żelazo 6 godz po euthyroxie bo lepiej się wtedy wchłania jedno i drugie. Moja endokrynolog mi to zaleciła. Ja teraz już biorę dawkę euthyroxu N225 bo wcale na mnie nie działają...

A co do mojej koleżanki - ma cholerny tupet... Jak powiedziałam o tym w domu i mężowi to wszyscy oczy wywalili i powiedzieli jak Wy, że tupet to ona ma. Ale czegoś takiego się nie proponuje koleżance w ciąży. To, że akurat nie wychodzimy w sobotę to nie znaczy że ma nam ktoś robić zajęcie w szczególności, że ja mam szkołę przez cały dzień, a w niedzielę na 8 rano muszę znowu być w szkole...

Ja dzisiaj nie spałam całą noc, ciągle się źle czułam. A to mi się słabo robiło, a to brzuch mnie bolał, a to mi nie dobrze sama nie wiedziałam co mam zrobić ze sobą... Spałam jedynie dziś rano od 7 do 9:30 dobre i to.. Mam nadzieję, że dziś się wyśpię. Powrócił mi ból piersi tzn brodawek. Mam maść na to, która mi pomaga aż ulgę przynosi... Jutro czeka mnie szkoła od 8 do 20 aż mi się nie chce... Ale cóż trzeba to trzeba.

Dziś robię sobie sałatkę jarzynową/warzywną nie wiem jaką dokładnie to ma nazwę. marchewka, pietruszka, seler, ogórki, jajka, groszek itd... Na mięso nie mogę patrzeć ani wszystko co jest z mięsem więc postanowiłam sobie chociaż tą sałatkę zrobić i wziąc jutro do szkoły bo McDonaldy i KFC ani inne kebaby to mnie jakoś nie ciągną... Raczej mi po nich nie dobrze, a w szczególności jak jest w czymś cebula. Ostatnio nie mogę znieść nawet jej zapachu...

A co do porodu to powiem Wam, że jak wczoraj mi koleżanka powiedziała co i jak jest z tym normalnym porodem to trochę mnie strach ogarnął. Boję się, że może mi się maleństwo zaklinować gdzieś, albo urodzę tylko główkę i nie będę w stanie dalej urodzić itp... Zaczynam się zastanawiać nad cesarką planowaną... Poza tym jestem bardzo nieodporna na ból...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry