Cześć Dziewczyny, ja pomimo koszmarnej nocy, czuję się całkiem wyspana, ale pewnie koło 16-tej dopadnie mnie kryzys. Jutro zamawiamy wózek, tylko z moim M. mamy całkiem inne wizje kolorystyki, więc musimy to w końcu przedyskutować, ale wydaje mi się że powinniśmy dojść do porozumienia. Przez weekend w końcu udało nam sie porozmawiać na temat chrzestnych. Po problemach ze ślubem, które do tej pory nam sie czkawką odbijają (cała rodzina obrażona, ale to długa historia), mamy problem z organizowaniem większych imprez, bo nie chcemy kłótni z rodziną a z drugiej strony nie chcemy żyć pod dyktando innych. Chyba się rozpisałam :-)
Margana wiem jak Ci ciężko i masz już dość, pewnie marzysz już o porodzie i żeby się już to skończyło... niedługo Kochana, zawsze o Tobie myślę jak i mnie coś dolega!
Onanana ja nie prowadzę już od dłuższego czasu, chociaż prowadzenie mnie bardzo relaksuje i wolę trzymać kierownicę niż siedzieć jako pasażer, ale dostałam kiedyś bolesnych skurczów za kółkiem i stwierdziłam, że pora przesiąść się na drugi fotel:-) A uwielbiam jeździć, miesięcznie robiłam ok 3tys. km
Madzia żebyś tylko nie urodziła przez ten remont;-) oszczędzaj się!