Witam Kochane.
Nareszcie dotarlam do domu. Nie ruszam sie do porodu. No ale zalatwilam w sumie wszystko co chcialam.
- chrzest - choc z kosciolem nie bylo latwo( normalnie nie mam slowa) ale udalo sie, II Swieto 12.15
-Zakupilam polskie bajery ktorych mi tu brakowalo ( typu- spiworek do wozka ,wkladki po porodzie, 1,9 proszku dzidzius ,torbe do wozka , rozne kremy polecne przez was , 2 paczki jedynek pieluch Huggies, nowa suszarke, pozyczylam 5 ksiazek z biblioteki)i dotargalam je do Szwecji.
Niestety bylo to ciezsze niz myslalam -bo walizka napakowana na maxa wazyla 27 kg. Bylo by pieknie ,ale ja sobie wymyslilam ,ze z Poznania pojade pociagiem do Warszawy -odwiedze 2 dni kolezaneczki i potem z Warszawki do Sweden. Dalam rade ,choc pociag ,walizka ,ciaza i konkret torba na ramienieniu to nie lada wyzwanie. Chociaz pociag byl superowy.
Lazilysmy wczsoraj po stolicy troche duzo i doswiadczylam mega twardniec brzucha i stawiania sie macicy. W sumie pierwszy raz. Wieczorem krew z nosa jak szalona mi leciala. Chyba moj organizm mowi DOSC.
Obiecuje ,ze od jutra go slucham. Dzis jakos przezylam lot i naresszczie jestem w domku.
Moge wiec zaczac akcje pranie + prasowanie + kupno mebli i uzadzanie nareszcie Olusia pokoju. Starsze dziecko wynioslo sie z niego ( jego nowy pokoj nareszcie gotowy). Tewraz tylko pan pomaluje i potapetuje jutro i w sobote ,skreci meble i prawie koniec.
Czy ktos z was zna sposub by zmusisc szyjke do skracania sie. Moja twardzielka 4,7 cm i lekarz zapewnie ze urodze po terminie dlugo. A moze jednak cos mozna poradzic?
do tego jstem przeziebiona na maxa -gardzlo ,mega katar i kaszel. I zadnych lekarstw. Cudownie po prostu.
Sorry ,ze tylko o sobie. Jutro nadgonie. Sciski