O jakie fajne tematy wczoraj były :-)
Włączam się do ogólnego nurtu. Może nie jestem totalnie antykosmetykowa, ale tak pół na pół. Do emolientow też podchodzę bardzo ostrożnie. U nas akurat Emolium wywołało uczulenie gorsze niż od standardowej alergii :-| Na wszystkie gorsze zmiany skórne standard to kąpiel w krochmalu. Poza tym zielony linomag (na większość zaczerwienienień, nie tylko na pupie) i później też olej kokosowy, czasem chyba neodex (coś jak bephanten). Ze standardowych kosmetyków raczej hipp (w tym mój ulubiony krem na wiatr i niepogode, minus ze trudno go dostać), ewentualnie coś z rossmanna. Starsze kapie w J&J, takie stare przyzwyczajenie... Ale w sumie chyba wykorzystam okazję i je zmienię ;-)
Sudokremu nie lubię i jakoś nigdy nie użyłam, mimo że miałam sporo, oliwkę stosowałam tylko na skórę głowy (bo się coś na kształt ciemieniuchy zaczęło robic), balsam używaliśmy tylko przy starszej.
Bettina - mimo, że karmię naprawdę długo, bo właściwie nieprzerwanie 3 lata, to zakupu laktatora przed porodem nie polecam. U mnie przydawał się tylko przy starszej, przez kilka miesięcy - jak wróciłam do pracy (po pół roku). Fakt, że czasem jest przydatny też zaraz po porodzie, dlatego myślę że warto się zorientować gdzie taki sprzęt można pożyczyć (czasem szpitale mają na stanie) . Ewentualnie możesz też zorientować się na rynku i wybrać model dla siebie, bo w razie czego kupienie + dostawa to maksimum kilka dni.
A ja po weekendzie u teściów, trochę wypoczęłam, bo 6 osób do opieki na dziećmi to jednak więcej niż dwie :-). Niestety zaczął mi dokuczać kręgosłup (ale wyjątkowo nie krzyż, tylko odcinek piersiowy), a z przodu żebra mnie bolą. Zdecydowanie wszystko się przesuwa go góry... Do tego Misiek noc miał kiepską bo katar wrócił ze zdwojoną siłą, a przed 7 starsza zrobiła totalną awanturę "nie chce iść do przedszkola". Na tyle głośno było że sąsiedzi wyglądali z mieszkań :-| a teraz jak się w końcu położyłam to najmłodsze w brzuchu bawi się w kopanie mamy ;-)