reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

Dzieńdoberek :-) U nas na razie słoneczko ale i snieżek już zdążył z rana popadać.
Milenka tak wczoraj była marudna że pod koniec dnia marudzenie przeszło w jednostajny płacz, miałam już dosyć, ale chyba sama siebie tak w końcu wymęczyła, że nocka była bez pobudki, ufffff.. :-)
 
reklama
CZesc:-)

Milena dzis zrobila rano pobudke, a teraz sama nie wie czego chce tzn. marudzi.
Rozalka, to o tyle masz dobrze ze maz Ci wroci szybciej, bo moj dopiero okolo 19.30 :baffled:.
Madzix, wspolczuje takiej podrozy. Umordujesz sie niezle. Oby chociaz Martusia spokojnie zniosla te autobusy i tramwaje. :tak:
Udanego i spokojnego dnia wszystkim
 
ale chyba wczoraj coś było bo SZymek też maruda wieczorem na maxa i padł sam o 19:40 no ale całej nocki jeszcze nie przespał jak zwykle o 5 płacz i wołanie mamy.
 
Irtasia na majowy weekend wybieram się znów do ZOO w Hamburgu no i do haide parku ( choć nie wiem czy dobrze napisałam) :-):-)
oby pogoda była.

pozwrotu do zdrowia
 
reklama
powiem wam że się cieszę tym wyjazdem jak już dawno się nie cieszyłam. ostatnio załapałam takiego doła że szok serio. nawet pomyślałam że przegrałam życie serio że jestem jak kura domowa siedzę w domu nigdzie nie idę nie wychodzę. jedyna atrakcja to w weekend zakupy w centrum handlowym.moj mąż częściej gdzieś jedzie idzie imprezuje przy okazji interesu.a ja nic.
no koszmar nawet zbytnio nie mamy o czym gadać bo w sumie o czym ze mną gadać jak u mnie codziennie tak samo i koniec z tym.
więć w końcu się wyrwę z domu w inny klimat coś innego nowego. chociaż mąż miałplany inne na wyjazd fakt rodzinny plus jego koledzy z rodzinami do domków nad morze ale ja powiedział o nie !!!!!! wiem jak to wygląda chłpy piwkują drinkują a mamy siedzą z dzieckiem.
więc żyję już tylko wyjadem i zaczynam się obawiać, że może się coś nie udać bo tak bardzo mi na tym zależy- często tak jest prawda.

no ale tdzeba mieć nadzieję.
uciekam tańczyć z moją marudą on mnie kiedyś wykończy.:rofl2::rofl2::baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry