reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

reklama
Spóźnione życzenia dla Sarusi!!
U nas pępkowe, też w gronie męskim.. Mój małżonek kochany jakoś nie umiał sę umówić jak ja byłam w szpitalu i tak wyszło, że na imprezę poszedł w drugim tygodniu życia Stasia. Jak wrócił nad ranem, to pierwszy raz w życiu słyszałam taki cudowny pijacki bełkot i tyle wyznań miłosnych na raz:-D:-D Że Ja i Staś, to jesteśmy dla niego najważniejsi na świecie, że On wszystkim o tym mówił, że nawet barmanowi powiedział jaką ma żonę wspaniałą, że jak ich straż miejska zatrzymała jak do domu szli, to opowiedział strażnikowi, że ja to jestem taka piękna, mądra, a nasz syn prześliczny i żeby już go ten strażnik puścił bo on do nas biegnie:-D:-D Nie chcę wiedzieć co tam się działo, ale rano, mój mężuś wstał, jeszcze ledwo ży6wy i przyniósł mi do łóżka kawę i śniadanko, po czym zasnął:-)

U mnie było podobnie tylko że ja lezałam jeszcze w szpitalu ale jak koledzy mi pozniej opowiadali to faktycznie mąz był przeszczęsliwy, dzownił do mnie i wyznawał mi wszystko :tak: bardzo miło to wspominam, bo zaraz po urodzeniu Zosi był strasznie przerazony ze cos z nia nie wporządku, nie spał nie jadł miał podkrązone oczy i bladą twarz nawet mama (tesciowa) mu powiedziała zeby w takim stanie nie jechał do mnie. Ale jak juz z Zosia było dobrze, Łukasz sobie wypił z kolegami- wrócił mu humor i na drugi dzien popędził na nogach do szpitala :tak:
 
Ja również przyłączam sie do życzeń dla wszystkich pięciomiesięczniaków. Buziaki dla słodziutkich dzieciaczków!!!

U nas pępkowe odbyło sie bardzo szowinistycznie, choć miało być zupełnie inaczej:tak::tak: Umówiliśmy sie z mężem,ze jak wrócę to urządzimy razem imprezkę pępkową...ale mój Tomek chyba nie był w stanie wytrzymać i nie dotrzymał słowa...mało tego, okłamał mnie mówiąc w szpitalu,że musi jechać do domku wcześnie, bo ma trening...a jak sie okazało, urządził sobie popijawę z męską częścią swojej i mojej rodziny....:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Jak sie dowiedziałam to tydzień miał z głowy...:angry::angry::angry: I chyba na zawsze mi to w pamięci zostanie, taki mam żal do niego..
 
Unas Krzysiek, na drugi dzien po porodzie poszedl z kumplami do baru i sie nababali:-D Ale mi to wcale noie przeszkadzalo:no: wrecz mu powiedzialam ze jak cos takiego chce to niech to zalatwi jak jestesmy z Julcia w szpitalu:-p a pozniej chce miec go dla siebi w domku:rofl2::-p
 
A my świętowaliśmy razem :tak: jak już wróciłam do domu ,z rodzinką z szwagrem siostrą bratem itd .. było nas troszeczkę ;-) Ale żeby Robert miał iść z kumplami jak była w szpitalu to nie :no: on był taki zestresowany że na trzeźwo zapomniał gdzie mieszka :-D i chyba z tydzień po powrocie moim do domu go trzymało :-D cały czas jak byłam w ciąży a zwłaszcza po terminie jak minął sie tak zamartwiał że jak sie mała urodziła i emocje opadły to nie wiedział co się dzieje że to już i że mała jest z nami :-D;-)
 
reklama
Muszę się z wami podzielić moim szczęsciem. Wracam do pracy dopiero we wrześniu przyszłego roku:tak:Ostatnie dwa tygodnie miałam pod znakiem lekarzy, ale udało mi się załatwić zaświadczenie potrzebne do płatnego urlopu zdrowotnego;-)Dzisiaj miałam rozmowę z moją dyrektorką, bo decyzja o urlopie jest zawsze w rękach przełożonego. Nie robiła mi problemów, mam tylko dostarczyć orzeczenie lekarskie i od 1 września do 30 czerwaca jestem na urlopie.:-p
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry