reklama

Lutówka u lekarza

reklama
Tak dlugo nie byly potrzebne, ze trudnio sie przyzwyczaic, ze na nowo sa potrzebne :happy: Nikt nie mysli zeby je kupic, a potem w domu odmawiamy sobie frajdy. Ze strachu ze cos moze z tego byc mimo ze teoretycznie nie moze jeszcze nic z tego byc. Myle sie??
 
Ja mam takiego stracha przed mozliwościa zajścia w kolejną, nieplanowaną ciążę, że skuteczność prezerwatyw do mnie nie przemawia.Idę do gin we wtorek i poproszę o jakąś antykoncepcję...
A co z wkładkami wewnątrzmacicznymi??:confused:
 
przeczytałam teraz jeden artkuł o wkładkach wewnątrzmacicznych i to nie dla mnie. Jak to czytałam to mnie wszystko bolało...Chyba skończy sie na tabletkach:tak:
 
Patri, niestety moze coś z tego byc. Ze starszą córką zaszłam w ciążę 6 tygodni po urodzieniu syna. Karmiłam piersią ale też i dokarmiałam mieszankami. Można by powiedziec - miała prawo wystapic owulacja.
Ale teraz byłam przecież w totalnym szoku, jak dostałam miesiączkę 8 marca. Przecież karmię tylko piersią (zadarzyło mi się dokarmic tylko kilka razy wieczorem w 3 tygodniu życia Oliwki). Jakbym założyła, że nie zajdę w ciążę, bo karmię i współżyłabym bez zabezpieczenia ok 2 tygodni przed miesiączką to właśnie pewnie byłabym w ciąży :baffled:

Wkładki jakoś się boję, a na hormony narazie mi lekarz nie zezwala. Zostały tylko prezerwatywy. Bedę musiała je polubic, bo nie mam innego wyjścia.
 
Ło matko.... toś mnie kobieto pocieszyła.....
To teraz co? Modlić się żeby nic nie było??
Będę jeść czosnek, to jedna z lepszych metod antykoncepcyjnych jakie znam.... ;-)
A tak poważnie to się najadłam strachu własnie.....
JA NIE CHCE!!!!!!!!!!!!!! :baffled:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry