co do wózków - to ja niestety nie lubie trójkołowców. Poza tym, jak ktos juz wczesniej pisał, troszkę sie trzeba pogimnastykować jak podjazdy sa na dwa koła (trzeba unosić przód wózka)
ja miałam jeden rożek, bez usztywniacza, poduszek nie uzywalismy.
A co do zmarzniecią, zawsze mozna dziecko grubiej ubrać. Mój tez był straszny zmarźlak, do tej pory jest. Spał w bodziaku, spiochach i jeszcze spiworku i dopiero wtedy był cieplutki :-)
A co do malusich, cudnych ubranek, to młody pierwsze parę miesięcy zycia spędził w spiochach. Z mojej czystej wygody. Jak sie dzieciaka co godzine czy dwie przewija, a tak niestety jest na poczatku, to im mniej do zdejmowania tym lepiej. A juz spodenki sa na maksa niewygodne ;-) łatwiej spiocha rozpiąć i nogi wyciągnąć, niz przez pupe ściągać