Munie ja w ciuchlandach kupuję rzeczy, które są nowe. Widać to po metce, stanie materiału, wyglądzie nici. Ostatnio kupiłam 2 pajacyki z serii Disney, nowiutkie i tylko po 8 zł. W sklepie ta seria jest dość droga
choć ładna A tu mój bobas będzie mieć do spania tak na zaś, bo ciuszki te sa na dość dużego malucha. A i to, co kupię w szmateksie od razu do prania na razie z naszymi ciuchami a trochę przed porodem upierze się jeszcze raz w proszku dla dzieci.
Ostatnia edycja:

, zwłaszcza dla noworodka) i raczej markowe, często właśnie nowe. Dobra marka gwarantuje mi, że po paru praniach nie zrobi mi się szmata. Ja jeszcze rzeczy młodego traktuje od dłuższego czasu odplamiaczem (dr. Beckmann - polecam na przyszłość, wszystko schodzi), więc dodatkowo się znęcam nad tkaniną. I mam porównanie rzeczy no name, hipermarketowych i markowych (choć np z Zary Kids, też po paru pranich robi się szmata, zwłaszcza sweterki się mechacą). W tesco za to obkupuję młodego od zawsze w bieliznę, wszelkie body, skarpetki, gacie, podkoszulki. A i tak najbardziej szaleję na wyprzedażach sezonowych i w outletach, gdzie kupuję młodemu na wyrost na następny sezon :-)