KTG też miałam tylko jak byłam w szpitalu w 36 tygodniu z infekcją nerek. U mnie wizyta wygląda tak:
-mocz na badanie
-sprawdzenie cisnienia
-kolejna próbka moczu bo ostatnio ciągle coś tam jest nie tak
-czasem jeszcze temperaturę zmierzą...
potem standardowe pytania:
*czy dziecko się rusza
*czy nie puchnę
*czy czuje sie dobrze
*czy biorę żelazo (zawsze pytają bo jestem potwornie blada)
oraz informacja, że:
#jak zacznę krwawić,
#odejdą wody,
#będzie coś bolało,
#dostane skurczy,
#dziecko przestanie się ruszać
(wybierz dowolne) mam sie pojawić w szpitalu.
Potem lekarz (bo to wszystko wcześniej robi położna)
zadaje praktycznie te same pytania co położna, posłucha serca dziecka, pomaca brzuch w celu sprawdzenia gdzie jest główka dziecka i...
TO WSZYSTKO!

szyjki nie sprawdza, no kompletnie nic...
także no... teges... ja nic nie wiem co się ze mną dzieje... czy coś idzie do przodu, czy nic się nie dzieje... no normalnie
ZERO. licze że za tydzień jak jeszcze nie urodze to chociaż masaż szyjki dostane na rozruszanie porodu, bo jak nie to się z tej bezsilności im tam popłaczę i mnie przyjmą na oddział psychiatryczny.