marzena9
Fanka BB :)
A ja jeżdżę. Mało bo mało ale jeżdżę. Nic mi nie dolega za kierownicą, nie stresuję się specjalnie. Jakbym miała rodzić to pewnie nawet dałabym radę do szpitala dojechać bo daleko nie mam i już wiem jak skurcze bolą. Tylko potem samochód stałby bidulek pod szpitalem a nie wiadomo czy wrócić dałabym radę za kółkiem więc trzebaby go odebrać z kimś. Ale to tylko rozważania hipotetyczne. Ale gdybym miała wybierać prowadzić sama czy zamówić taksówkę i ryzykować jakiegoś histerycznego kierowcę co jakby usłyszał, że do szpitala i widziałby moje grymasy na twarzy to tylko dociskałby gaz to poważnie bym się zastanowiła...

Ale pilnuje mnie, jak tylko w nocy się ruszę, siadam, chodzę, to nie śpi, zagląda gdzie jestem, pyta co robię, gdzie byłam, normalnie pełna inwigilacja. A dzisiaj jak długo nie odpisywałam na sms to mnie postraszył, że zaraz karetkę będzie wzywał (w pracy jest). Wolę odpisywać, bo jeszcze mi sanitariusze zapukają do drzwi któregoś dnia 
:-(
i jak za długo siedzę to słyszę z pokoju: rodzisz?