reklama

Maj 2011

No to sie nasmialam dziewczyny :-D Hmm wsumie moze taka probe uda mi sie zrobic mojemu M Gorzej jak zawalu dostanie:-p A Mi tez marudzi ze musze biegac wszedzie z telefonem
 
reklama
He he ciekawe co to będzie jak faktycznie zaczniemy rodzić ???? :-D

hehe pewnie bęą siedzieć na szpilkach i zastanawiać się co dalej , albno bęą spać i liczyć że do rana wytrzymamy(tak jak dziewczyny pisały )

jolek napisz później co i jak z Toba bo się martwię kochana...
kurde ale chyba rodzić to Ty nam w marcu nie bedziesz.. mam nadzieję że to fałszywy alarm:tak:
 
Mam dość coś mi net szwankuje co napiszę posta to mi się rozłancza.
Mój P na pewno spanikuje i mam tylko nadzieję że z tej paniki nie zapomni drogi do szpitala. Co do telefonu mam to samo jak nie odbieram gdzie jesteś co się dzieje czy wszystko wporządku mam już jechać a jak mówię że nie odebrałam bo nie miałam telefonu to twierdzi że powinnam go cały czas przy sobie mieć. Ale to nie wszystko moi rodzice mają to samo dzwonią i jak nie odbieram to dzwonią co chwilę a potem pytają co się stało, ostatnio powiedziałam tacie że cholerka czasami muszę iść na siku i nie noszę wtedy telefonu ze sobą. Dodam że moi rodzice dzwonią codziennie, ale mam wrażenie że im bliżej terminu tym częściej będą dzwonić.
Jolek trzymam kciuki
 
Oj to u mnie spokój absolutny, nikt mi jeszcze rodzenia nie wmawia :)

Piszecie, że może Wasz luby na wieść o rodzeniu kazałby poczekać aż dośpi a u nas to pewnie oboje stwierdzilibyśmy, że skoro mały siedział tyle czasu to jeszcze posiedzi i spać byśmy poszli :) Ja jestem śpioch okropny i jakby mi się nie lało po nogach albo nie bolało jak diabli to na bank bym myślała coby jeszcze godzinkę może dwie... U nas to jeszcze meksyk będzie bo przecież obok śpi drugie dziecko. Więc zanim spakujemy się do szpitala to przemyślimy sprawę z 10 razy czy aby NAPEWNO warto budzić dziecko już teraz w środku nocy i zawozić do babci. Ale co ja tu będę planować skoro i tak najpewniej będę miała poród "umówiony" na konkretny termin i CC.
 
cześć dziewczyny,

Widzę, że weszłyście na poważny temat :)
A w ogóle jeździcie autami w ciąży czy odpuściłyście sobie?
Ja mam koleżankę która rodzi pod koniec miesiąca, jej mąż nie ma prawa jazdy i zastanawiam się jak ona da sobie rade jak się zacznie poród?! Nie wyobrażam sobie tego!
 
auto to mój podstawowy środek transportu, już nawet nie mam ochoty za dużo chodzić bo potem mnie spojenie ***.Niestety dalej mi nie przeszła rajdowa jazda hi hi a myślałam ,że ciąża wpłynie na mnie jakoś kojąco w tym względzie.Pasy mnie nie cisną a jazda autem relaksuje, -więc ... może bym dojechała sama do szpitala?:-D
 
adiaps - my dopiero kupiliśmy samochód, na początku jak jeszcze nie wiedziałam o ciąży to zdarzyło mi się prowadzić, np odebrałam rodziców ich autem z lotniska. Teraz chętnie bym jechała, ale mąż i mama radzą żebym sobie odpuściła i poczekała trochę aż urodzę, bo po co mam się stresować dodatkowo (a stres będzie bo jeżdżę raz na ruski rok). Zwłaszcza że zdarzają mi się tak dziadowskie bóle więzadeł że gdyby mnie naszło za kierownicą to groziłoby wypadkiem.
Ale koleżanka zawsze może wziąć taryfę.
 
reklama
ja też nadal jeżdżę, co prawda staram się tego nie nadużywać, bo sytuacje mogą się zdarzyć przeróżne :-)
po prostu jeżdżę jak muszę i żeby nie zapomnieć, hihi ;-)
staram się dużo chodzić, też mnie boli spojenie ale ruszać się przecież trzeba :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry