Uff, nadrobiłam 3 dni., ale tylko na maj 2011, zostały mi inne wątki jeszcze.
Co moge skomentować, to tego gościa, który albo jest chory, albo bardzo niegrzeczny. Nie ma sobie co brać jego opinii do siebie, bo po słownictwie, którego używa można wiele o nim zrozumieć.
Autem jeżdżę bardzo dużo, mąż zresztą też. Każdy ma swoje, więc nie ma kłótni, ale częściej to ja zawożę Matiego do szkoły, odbieram go itp. Na wizytę do gina też jeżdżę sama (przypominam że to ok 90 km). Chociaż powiem Wam, że jak byłam z Matim w ciąży, to miałam wypadek, pijany gościu wjechał mi w bok od pasażera i tym samym mój maluch (Fiat 126p) poszedł do kasacji.