andav
Fanka BB :)
Nie moge spac:'
'
'( obudzil mnie twardy brzuch i tak juz od 1,5godziny sie turlam:-(
Dokladnie tak jak suse poznalam swoja polizna...i jestem mega zadowolona ze tu w de tak z tymi poloznymi jest... niemam mamy, z tesciowa nie najlepszy kontakt wiec jak cos sie dzieje to polozna sluzy mi swoja wiedza i uspokaja...mam jej telefon domowy,szpitalny i komorkowy...powiedziala ze moge do nie dzwonic nawet jak ma urlop!
suse- zakupy w kik zaliczone- koszula do porodu zakupiona- dzieki za pomysl tanich zakupow!!:-*
Smacznych snow dziewczyny- ja pewnie bede odsypiac w dzien :-\
Dokladnie tak jak suse poznalam swoja polizna...i jestem mega zadowolona ze tu w de tak z tymi poloznymi jest... niemam mamy, z tesciowa nie najlepszy kontakt wiec jak cos sie dzieje to polozna sluzy mi swoja wiedza i uspokaja...mam jej telefon domowy,szpitalny i komorkowy...powiedziala ze moge do nie dzwonic nawet jak ma urlop!
suse- zakupy w kik zaliczone- koszula do porodu zakupiona- dzieki za pomysl tanich zakupow!!:-*
Smacznych snow dziewczyny- ja pewnie bede odsypiac w dzien :-\

standard jak pójdę spać o północy.
, nasza lodówka konkretnie pusta, mamy tylko mazurka - ale ile można to to jeść?
Ja mam swoja polozna od 16. czy 17. tc. Mialam sie do niej zglosic pozniej ale ze wtedy po raz pierwszy mialam klopoty, wiec skontaktowalam sie z nia wczesniej (kasa chorych to przelknela bez problemow). Ale ona nie robi nic co jest zwiazane z czasem po porodzie - wtedy sie bierze druga polozna. Niby ona (jak i wszystkie inne polozne, ktore dotad spotkalam) jest mila, zyczliwa i cierpliwa ale srednio podoba mi sie to, ze ma tak malo czasu. Kazda rozmowa przerywana jest telefonami albo to ja swoim telefonem przerywam innej ciezarnej spotkanie
Nie mam jednak specjalnie wyboru, bo polozne pracujace w szpitalu (na ogol maja az 30 godzin tygodniowo w szpitalu!!!!) maja jeszcze mniej czasu. A te obslugujace wioski sa wiecznie w drodze - od wioski do wioski. Takze ja jakos nie czuje "luzu" tylko wiecznie "z zegarkiem w reku" jak rozmawiam z polozna, rozrywana 1000 terminow na raz.
) i kolezanki musialy po niej poprawiac albo jej 1000 razy tlumaczyc. Raz to wogole byl cyrk: ja jej cos tlumaczylam - nie zrozumiala, wlaczyl sie moj maz (Niemiec) - nie zrozumiala, potem moja sasiadka z lozka (tez Niemka, mnie juz w tym momencie rece opadly) - tez nie zrozumiala, na koniec facet mojej sasiadki (rowniez Niemiec) - i wtedy pomoglo, bo akurat podeszla jej kolezanka (inna polozna z dyzuru) i ja ustawila do pionu. Mam nadzieje, ze skoro nie moge wybrac poloznej do porodu to chociaz moge odmowic tej konkretnej, bo zaufania nie mam do niej za krzyne 