reklama

Maj 2012

Witajcie poweekendowe:-) Ufff doczytałam Was chociaż łatwo nie było:-) Nam weekend minął ok, byliśmy na wsi dotleniłam się za wszystkie czasy i nie powiem ale fajnie mi się spało po takiej ilości świeżego powietrza:-) Trochę się nachodziłam i nasprzątałam na wsi i efekt był taki, że trochę mnie takie jakby skurcze zaczęły łapać i byłam trochę przerażona że jestem 80 km od Łodzi i jakby się miało zacząć to by był problem:-) ale na szczęście minęło więc to chyba się przepowiadające zaczynają:-)
Za wszystkie potrzebujące mocne kciuki&&&&&&&&&
Carmella za Marcelka kciuki zaciśnięyte, lepiej kilka dni dłużej w szpitalu i mieć pewność że jest wszystko ok:-) Obydwoje jesteście silni więc dacie radę i już niedługo będziecie mieli swój mały skarb w domu:-)
As również kciuki zaciśnięte mocno za Ciebie i Karolinkę, będzie dobrze MUSI:-)
Miłego i spokojnego dnia a dla tych które już chcą jechać na porodówkę zielone światło:-)
 
reklama
Witam poniedziałkowo:-)
Wyspałam się, za oknem słonecznie, nic mnie nie boli, nie ma powodu do marudzenia:-D

As - jeśli to już to trzymam kciuki!

wikasik - ja już bym w kinie nie wysiedziała

Patina - u fryzjera tym bardziej bym nie wytrzymała 3h, ale Tobie życzę przyjemnej wizyty i zadowalających efektów:-)

dusia - mój za każdym razem u gina ze mną jest, ale chyba mniej rozmawia do brzucha niż za pierwszym razem. Może dlatego, że i ja do tej ciąży inaczej podchodzę i mniej tkliwa jestem;-) Przy Lenie to wszystko było nowe, oszczędzałam się itp. a teraz raz Lenkę trzeba dźwignąć, innym razem zakupy.. Z wysypianiem się w nocy gorzej..
 
Dusia - rozumiem, co masz na myśli. Mój też inaczej "znosi" tą ciążę. najbardziej mnie boli, że to on awanturował się 8 miesięcy o dziecko, ja nie chciałam, a teraz na wszystko ma czas. pyta jak się czuję, a kiedy mówię, twierdzi, że marudzę i ciągle jęczę. Ma dziwne przekonanie, że symuluję i wymyślam - oczywiście nie mówi mi tego, ale na to wychodzi. kiedy ostatnio po prasowaniu wszystko mi "zjechało" niżej i umieściło się w pochwie, twierdził, że panikuję, ale okazało się, że szyjka skrócona, 1,5cm rozwarcia i mam leżeć. oczywiście pierwsze 2 dni leżałam cały czas, ale później jak już wyszłam na podwórko na krzesełko, to uznał, że mogę z powrotem gotować, sprzątać itp. Ale to wszystko jedna strona medalu - martwi się, nie pije już nawet piwa, bo w każdej chwili możemy rodzić, chce być z nami podczas porodu, zniósł wózek i skręcił łóżeczko - za moim poleceniem, ale nie dał się zbytnio prosić, całuje brzuszek, rozmawia z nim, nawet kupuje mi truskawki, o które miał wcześniej pretensje (bo jak można kupować 5truskawek za 3 zł?). czasem nie łapię o co mu chodzi. ma humory jakby to on był w ciąży.
myślę sobie, że może on tak to przechodzi, może sam ma wątpliwości, ale nie mówi mi o nich, bo boi się usłyszeć "a nie mówiłam?". mężczyźni nie potrafią rozmawiać o uczuciach jak my, a przynajmniej mój chłop. jeśli chodzi o podział obowiązków w domu, to jego mamusia nauczyła go, że mężczyzna jest w domu królem i skoro pracuje to kobieta ma mu dziękować i harować jak wół. walczyłam z tym od początku, ale często kończyło się tym, że nie robił nic i już, więc sama musiałam się wziąść za sprzątanie, gotowanie, czy wstawanie do dziecka. teraz też wiele razy ustępuję dla świętego spokoju i to chyba błąd, ale nie mam siły na awantury i zapuszczanie domu - jest zbyt uparty, dumny żeby przyznać mi rację i zrobić o co go proszę.
poświęcenia? to ja zrezygnowałam ze studiów i nawet pracy na rzecz wychowywania dzieci - i niby tylko na kilka lat, ale co on poświęcił? nie chodzę do pracy, więc nie mam swoich pieniędzy (ew. kiedy babcia mi da parę złotych), więc jestem od niego uzależniona, co boli mnie jak diabli. kiedy chcę sobie kupić jakąś "niepotrzebną" rzecz to dopiero wtedy kiedy jest to konieczne (nowy ciuch kiedy nie mam już w czym chodzić, kosmetyk kiedy stary się skończy itp.). i niby małżeństwo, zaufanie itp, ale nadal wstydzę się.

gotować na zapas nie zamierzam. wtedy to już mój pan będzie miał robotę i wie o tym. z resztą nie przepadam za "mrożonkami"..
 
Paulinka, ja z takim ciśnieniem do szpitala bym leciala na konsultacje jak nie da rady skontaktować się z lekarzem prowadzącym.
As - trzymam kciuki.
Carmella - z Marcelkiem będzie dobrze :) głowa do góry i bądźcie silni dla niego bo właśnie teraz tego mu pewnie potrzeba.

kilka dni temu był wątek zzo - to czy można po nim wstać chyba zależy od ilości znieczulenia, ja miałam zzo przy cc i anestezjolog kilka godzin nie pozwalala mi głowy do góry podnosić a o chodzeniu mowy nie było, ponieważ po min 8 h znieczulenie z nóg odchodziło. A bez czucia w nogach to chyba lewitować bym musiała.

Pozdrawiam i życzę słońca bo u mnie od nocy leje i leje
 
ha! pogoda? u nas się zaczyna letni sezon.. wczoraj rano słońce, później 2 burze, poźniej deszcz całą noc a rano czyste niebo i słońce. i tak w kółko.. w zeszłym roku liczyliśmy dni bez burzy.. nawet niedaleko nas było tornado (małe, bo małe, ale zawsze).
w niedziele ma dojśc do 29stopni:szok:
 
clue znieczulenie przy cc to co innego, ogolnie po cc szybko wstawac nie mozna.

zanetaa faceci tacy sa, ja sie z moim w sobote tak pozarlam ze myslalam, ze go zabije, przeplakalam cala noc. Przeprosil wczoraj ale co z tego jak czlowiek pamieta na dlugo co drugi do niego mowi.
Na szczescie gotowac, piec itp umie i uwielbia wiec jak np. 2 dni w tyg przychodzi z pracy o 10 to gotuje+ weekendy i to od zawsze, wiec mam z glowy wymyslanie.
Ale ma inne wady szczeniackie... do kolegow trzeba wyjsc bo jak inaczej, weekendy popoludniu juz go nosi bo usiedziec z nami nie moze, jak do PL lecimy to on leci 'na wakacje' a nie zeby z nami w domu siedziec czy lazic tam gdzie my chcemy itp. Dlatego jak lece sama do PL to odpoczywam na maxa!
A alarm bez piwa pdoobno zaplanowal od 1 maja...haha!
 
dziendoberek
co za pogoda wczoraj 22,5 stopnia słonce a dzis deszcz, deszcz, deszcz wrrrrr

nocka jako taka ale bez rewelacji cos mnie tam ciagnie na dole musze zadzwonic do mojej gin bo martwie sie troche o szew ze mała za mocno naciska a kawałek babki z niej jest i sporo pewnie przytyła od poprzedniej wizyty

AS &&&&&&&&&&KAROLINKO WYTRZYMAJ JESZCZE TROSZKE



Widzę, że wszystkie Majówki słodko śpią :)

Dziewczyny mające kolejne dziecko, mam pytanie: czy Wasi mężowie kolejną ciążę przeżywają inaczej? Mi się wydaje, że jak byłam w ciąży z M to W był zupełnie inny.
....

ja ci powiem ze moj T tez byl inny bardziej czuły i bardziej zainteresowany na poczatku to byla katastrofa wogole sie zachowywał jakby nie chciał tego dziecka , ale mysle ze to chyba była trauma po stracie poprzedniej ciazy



CARMELLA &&&&&& za synusia musi byc dobrze


paulinka88 dzwon nie czekaj

Katasza nalepszego dla W:))i miłego porzdkowania

wikasik ja nie bede robic zapasów do zamrazalki tylko jakies wieksze zakupki zrobie zeby nie latac po sklepach
 
z tymi kolegami, to też nieźle jest. impreza w wykonaniu Miśka i i jego kolegów to zapicie się w cztery dupy i niewiadomy powrót do domu. chodził i to dość "często" - raz w miesiącu, teraz rzadko.
Ale gdybym ja chciała iść to z dzieckiem, i nie pić, bo jak? przy dziecku? kobieta? siedzieć u kogoś w domu to może jeszcze, ale wyjść na miasto? i iść na chłopów?
dla Miśka moje wyjście z Bartim na miasto, na lody i spotkanie się z koleżanką, która też ma dziecko, przy okazji zakupy i obiad gotowy na przyjście z pracy zalicza się do imprez porównywalnych z jego. przecież wyszłam z domu i spędzałam czas z koleżanką, więc o co pretensje?
w ogóle najlepiej żebym się spotykała tylko z jego siostrą i to tylko w domu teściowej.
 
reklama
witam sie i Ja :-)
Nocka mineła dobrze, fakt ze wstawałam co 2 h do wc ale mozna powiedziec ze sie wspałam. U nas słoneczko swieci i jest bezchmurne niebo, licze na to ze nie bedzie dzisiaj padac jak u wiekszosci z was.
To jest moja pierwsza ciaza i powiem wam ze moj maz to jest przewrazliwiony juz mnie to zaczyna denerwowac bo tego mi nie wolno, tamtego tez nie itp jak jakis bol sie zaczyna to zaraz jedziemy na ip a ja przy tym sie zaczynam stresowac bo jak słysze szpital to mnie trzesie. Do brzuszka za duzo nie mowi a zeby pogłaskał albo sie przytulił to musze go zmobilizowac.:eek:
Od wczoraj pojawił sie u mnie bol brzucha taki jak na okres ale jakis skurczy nie odczuwam jest to raczej ciagły bol rozpierajacy, nie wiem co to? czy to moze byc jakis pierwszy objaw zblizajacego sie porodu?
Paulinka zadzwon do gin albo pojedz do szpitala bo z cisnieniem nie ma zartow
wikasik ja nie robie zapasow, gotuje raczej na bierzaco a czesto sie zdarza ze na obiad idziemy do moich rodzicow.
WSzystkim swietujacym dzisiaj wszystkiego co najlepsze
As jestem dobrej mysli ze Karolinka posiedzi jesszcze w brzuszku
za wszystkie potrzebujace mocno zaciskam kciuki
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry