Witajcie!
W zyciu Was nie nadrobie,wiec nawet nie staram sie podczytywac w tej chwili.Przepraszam

Po lebkach zrozumialam,jaka sytuacja z kazda z Was,wiec zycze zeby bylo dobrze,dolegliwosci przeszly,plany sie udaly i wogole &&& ;-)
Ja ostatnio nie czuje sie za dobrze,ale nawet nie moge zrzucic wine na kogokolwiek-np.noworodka w domu,bo Leo *tfu tfu*jest cichutki,spokojniutki i nie wszedl w slady siostry,je(pije)jak smok i tyle,ze mu starcza na dlugo.Juz 2 razy zapomnialam sie,ze jest w domu-nie pytajcie wstyd mi do tej pory


Jutro czeka nas pierwsza wizyta u nowego pediatry,prosze o trzymanie kciukow,bo wiadomo ze sie boje...nie mowiac co bedzie na zblizajacym sie wielkimi krokami usg mozgu:-(
Mama jest u nas jeszcze przez tydzien,ale tak naprawde to tylko pomaga mi przy malej(wyprowadza ja i psiaka na spacery),bo ja mam godziny "dojenia sie",a czasem one sie przesuwaja,wiec roznie to wychodzi jak mam do zrobienia obiad/kolacje,w tym czasie sprzatam,zaczyna mi sie saczyc mleko(trzeba sie odessac),a Leo wlasnie stwierdzil ze jest glodny i trzeba zrobic mm/podgrzac mleko,a w tym samym czasie V jest glodna/ma pieluche do zmiany,a Nina musi wyjsc na sikanie

Za to noce przesypiam,choc z przerwa na 1 karmienie(blagam,zeby tak zostalo!) i w dzien tez daje rade odpoczac przynajmniej 1,5h...o ile mi sie rytm nie zawali przez cos.
Eh...to tyle u mnie.Tlumacze sie chyba,za duzo...ale czuje sie winna,ze Was zaniedbuje.Ale naprawde pamietam!
Przytulam kazda z Was i przesylam moc buziakow :*:*:*:*