rożka nie biorę, w sumie to nie wiem, czy w ogóle go użyję, bo nie wyobrażam sobie w upał dziecka trzymać w różku.. w szpitalu zawijają w takie małe kocyki z poszewkach, Bartisiowi było ciepło, więc jako jedyne dziecko był bez czapki i w samą poszewkę zawinięty.
w ogóle nie podoba mi się jak krępują maluszki w szpitalu, niby im lepiej, bo ciasno jak w brzuszku mamy, ale dla mnie to takie nieludzkie, owijać rączki wzdłuż ciałka, nóżki następną pieluchą i jeszcze ten kocyk..
jedyne co jest w tym na plus, to mniej się niedoświadczony człowiek boi, że zrobi krzywdę dziecku, bo łatwiej trzymać zawiniątko niż wiercącego się noworodka. rożek był nam potrzebny przez 2 tygodnie, później był za mały i już się nie baliśmy..