uhh, a mnie coś bierze.. w środku nocy napiął mi się brzuch, boli do teraz, skurcze nieregularne, ale bolesne:/ nie mogłam dojść rano do łazienki tak boli i jakoś nogi odmawiają posłuszeństwa - ciągnę je za sobą, zamiast one ciągnąć mnie.. zobaczymy..
opalanie? opinii słyszałam wiele, że szkodzi dziecku, że przebarwienia, że trzeba i nic nie szkodzi.. będąc w ciąży z Bartim przez lato opalałam się, ale brzuch zasłaniałam ręcznikiem (na wszelki wypadek). nic mi się nie stało, dziecku też nie. wiele kobiet widziałam, które się opalały z brzuszkiem włącznie, a nawet takie, które chodziły na solarium (nie popieram). w tym roku zdążyłam sobie opalić ręce i buzię, ale mnie szybko łapie do tego na brąz - wiadomo, mulatką nie jestem, ale w końcu nikt do mnie nie powie "bladziuszku" - teraz mówią "piegusku", bo obsypało mi nos i policzki. ma to swój urok - wylazł mi ostatnio jakiś pryszcz na nosie - czerwony, bolący nie do wyciśnięcia, ale go nie widać;p i dzięki słońcu skończyły się moje problemy z łuszczącą się skórą na twarzy

do tego opalając się.. zmniejszamy widzialność rozstępów, przynajmniej tych "brzusznych", tak więc po porodzie Hanka w wózek a ja na słonko
Annte - najlepszego! i.. śniło mi się, że razem rodziłyśmy, najpierw zdawałyśmy relacje na bb, a później na porodówce... skąd mi się to wzięło?
Elipaw - ja wolę mieć lekarza panikarza niż lekkoducha, zwłaszcza jeśli chodzi o dziecko. Lepiej żeby Pieszczoszka poszła na badanie i żeby była pewność, że to nic innego jak przewrażliwienie lekarza, bo co by było gdyby to zlekceważył i później byłyby problemy? owszem, nerwy niepotrzebne są, ale tak to już jest, że cały czas będziemy się bały o swoje dzieci, a zwłaszcza na początku - każde kichnięcie i spóźnienie kupy o dzień będzie powodem do zmartwień. z czasem troszkę się uspokoi, ale strach będzie nadal, bo po prostu kochamy

Pieszczoszka - powodzenia! trzymam kciuki za Laurkę!