reklama

Maj 2012

kugela - noc o poradzę? nie wstydzę się swoich uczuć:)

As - może właśnie tu chodzi o charakter. Twój mąż spokojny i cierpliwy, a mój? zupełnie inny, do tego dorzućmy mój temperament i awantura gotowa. może u Pieszczoszki jest podobnie?

Flaurka - cudzysłów widziałam, ale całość wypowiedzi ma jasny przekaz. uważam, że owszem - jesteś spokojna, ale zaczepna;p piszesz tak, że mimo dobrych chęci widzę prowokację;p
oczywiście, że mówisz swoje zdanie, ja się broń boże nie kłócę, ale dyskutuję. Podziwiam, że lubisz i sprzątasz, od męża nie oczekujesz pomocy w zajęciach domowych, ale dla mnie to jak wychowanie mojej babci. razem bałaganimy to razem sprzątamy. nie lubię sprzątać, robię to tylko w nerwach (sama bez przymusu w postaci burdelu). najgorsze jest to, że mój bałagan (teraz w salonie) to kołdra (spała na kanapie, ale o tym później) i niekapek Hani na stole, a cała reszta pana męża i pana syna - talerz z obiadu, 4 kubki (piją za każdym razem z czystego?) skarpetki pod kanapą, pistolety, bluza na pufie, bliżej niezidentyfikowana część komputera szwagierki na stole i pusty karton po soku pod stołem. i to mnie wkurza, a jak usłyszę, że nie posprzątane, nic nie robię to dostaję piany.
seks (dla mnie) ma być przyjemnością dla obu partnerów, jeśli jedno z nich nie ma ochoty to drugie musi się z tym pogodzić. a jak facet przychodzi zmęczony po pracy i liczy na nagrodę w postaci seksu, to ja zmęczona po dniu i nocy z dziećmi liczę na nagrodę w postaci odpoczynku. z reszta jak można oczekiwać, że coś robimy za coś? w związku wszystko powinno być bezinteresowne.
wracając do Pieszczoszki - nie pochwalam jej nerwów i ataku pt."dziwki", sama pisałam, żeby na spokojnie porozmawiała.
ale próbuję Cię namówić do stawienia się na jej miejscu i zrozumienia, bo owszem - dobrze piszesz, ale zabrakło mi drugiej części/strony wypowiedzi.

Fiore - nie znowu po starości, ale z tego co się orientuję to Twój eS ma więcej niż 24 lata:) pewnie myślenie inne, nie takie roszczeniowo - szczeniackie, hop - siup. Macie z As łagodnych mężów to i relacje między Wami są łagodniejsze:)
pewnie staż związku też ma coś wspólnego z współdziałaniem, moje 6lat ma się nijak do Was. widzę, że wiele problemów nie potrafimy rozwiązać, wielu swoich wad jeszcze nie zaakceptowaliśmy do konca i się z nimi nie pogodziliśmy, nie we wszystkim się zgadzamy, a właściwie prawie z niczym się nie zgadzamy (chodzi o błahe sprawy jak tv w dziecięcym pokoju) i walczymy o ostatnie słowo. może źle wybrałam, może nie on był mi pisany, ale muszę się o tym przekonać na 100%, bo poddać bez walki to ja się nie zamierzam.

noc okrutna... normalnie z zegarkiem w ręku moja córa budzi się punkt 2 i już nie śpi, albo drzemie wożona w wózku. za to całe wybory w USA obejrzałam, bo żeby nie budzić moich panów wyniosłam się z wózkiem do salonu na kanapę i wózek woziłam popychając nogą - mięśnie mi się rozrosną po tylu godzinach:D a na serio to jestem wymordowana, to już druga taka noc.. niby teraz w końcu Nutka śpi, ale muszę sprzątać, bo teściowa jednak wczoraj nie przyjechała, będzie za to dzisiaj:angry: mam takie nerwy, że szok! jestem bliska pizdnięcia tym wszystkim i wypięciem się na cały świat. i u nas to na szczęścię ząbek nie daje nam spać i jeść, udalo mi się zaaplikować viburcol stąd ta błoga cisza, która mnie ociupinkę uspokaja..
ALe nie, ciśnienie znów mi rośnie, bo przypomniałam sobie o pogodzie - zimno, dżdży i wieje gorzej niż wczoraj.. po porannym spacerku wyglądałam jak rumiany elf mikołaja, dodam - rozczorchany elf..
ja chyba jestem przed okresem..
 
reklama
Zanetaa - to jest chyba kwestia temperamentu, bo ja nie wyobrażam sobie by nie uzytkowac osobistego chlopa do celow innych niz tylko przykrecenie polki czy odkurzenie;) Sama go zaczepiam, bo po prostu mam ochote na niego - moze ten wysoki poziom endorfin pomaga mi zachowac pogodny nastroj i nie walczyc ze wszystkimi wokol:) W koncu zainwestowalam w Leszka 10PLn +Vat na oplate za konto w Sympatii, to odbieram co moje;) Jest czas na bycie zmeczona i "odwal sie ode mnie", ale nastrój jaki panuje w zwiazku, w ktorym nie ma wojen, jest wart tego by popatrzec na niego okiem tej drugiej osoby.

To moj 3 długi zwiazek - 5 lat z chlopakiem, 11 lat z małżem i teraz mam porownanie - owszem oni sie zmieniaja, ale ja widze jak ja sie zachowywalam w tamtych relacjach i co mi to dawało - i po prostu stawiam na dobry nastrój i to mi sie pieknie odpłaca. Z chlopakiem było kiepsko - nie ukrywam, że traktowalam go jak sponsora - on starszy, zarabiał, ja w szkole sredniej chciałam sie bawić. Co dziwne - on dalej ma do mnie sentyment i co jakis czas sie odzywa i pyta jak tam leci i komplemnenty prawi - a ja go baaardzo xle traktowalam. Z malżem byly wojny o wszystko, czyje na wierzchu - w efekcie czulam luz jak go nie było w domu, a jak wracał to sie spinalam. Najlepsze relacje zapanowały u nas po rozstaniu:) A teraz sie ciesze z każdej chwili z L - on dziala na mnie jak kompres, czasem jak mi odbija to wystarczy, ze powie, ze widzi jak mi para spod pokrywki leci i mnie rozbawia i przechodzi - łatwo o ochote na seks jak sie nie walczy z druga osoba. Nie muszę walczyc o to co chcę, bo oboje chcemy cos dobrego dla siebie nawzajem. I inaczej tez ten seks traktuje - kiedys to był "sport wyczynowy" - teraz to masa czulości i bliskości.


Jak widac w moim przypadku pomogla zmiana partnera:) A i byly malz szczesliwy - w sobote się żeni:))
 
zanetaa jaki piękny post napisałaś :tak::tak:

:tak:Cała prawda o prawdziwych relacjach .Gdybyście byli podobni to było by nudno :-D:-D:-D:-D
U nas jest tak ,że mój D.to oaza spokoju a ja typowa choleryczka i tylko dlatego ,że jest w ten sposób jako taka równowaga to dajemy radę .
On wszystko 1000 razy przemyśli zanim coś zrobi lub podejmie decyzję ,a ja zanim pomyślę to często już coś zrobię .Czasami moje na wierzchu ,a czasami jego i zawsze staramy się w efekcie końcowym dojść do jakiegoś kompromisu.
chcecie przykład?
a proszę :-D:-D
Jak ja się nadrę ,nawrzeszczę czasami do granic moich możliwości i bezsilności ,bo przecież kiedyś trzeba odreagować to mój mąż potrafi powiedzieć ...
Kochanie wszystko już wykrzyczałaś? pomogło?
Wysłuchałem ,rozumiem i zakodowałem itp...
A teraz pozwól ,że pójdę do Kuby bo mamy problem do rozwiązania....

Na początku szlag mnie jasny trafiał jak on tak robił ,a z czasem zrozumiałam ,że po mojej burzy emocji zamiast na mnie lub do mnie nawrzeszczeć to on po prostu się wycisza rozmową lub zabawą z dziećmi.
Po jakimś czasie wraca i na spokojnie już rozmawiamy co nam na serduchu leży ;-):-):-)
Sporo jednak lat zajęło nam znalezienie tego rozwiązania :rofl2::rofl2::rofl2::-D:-D:-D i na początku też było różnie :laugh2::laugh2::laugh2:


Normalnie sukces ,bo moje dziecko jeszcze śpi ,aja nawet zdążyłam z Wami popisać :-D:-D:-D
 
Witam sie i ja ;-)
u nas nocka średnia bo maly obudzil sie o 3 na mlesio i stwierdzil ze on juz spać nie chcę:eek::confused2: no wiec ja go siup do siebie do wyra a żeby kolejne 20 min nie sterczec nad łóżkiem bo mi się już nie chciało ,zgasiłam światło i ja zasnełam:-p a mały z tego co mi wiadomo to później ale zasnał :-p to najważniejsze :-)
Pogoda u nas do duszy bo pada i wieje czyli kolejny dzien w domu :wściekła/y:

Teraz synuś ma drzemeczke a ja chwile czasu dla siebie ;-)

miłego dnia :********
 
koleżanki męża kolega z pracy trafił 6 w totka!!!!
ale miał szczęście :)


Flaura Ty nawet nie rozumiesz mojej sytuacji...
Myślisz,że ja tylko mam faceta do pracy i niczego wiecej nic nie dostaje i taki on biedny?
a ja żadna kobieta i nie kocham sie z nim i jestem zimna jak lód... no nic nie rozumiesz !
Dobrze,że Ty jesteś taką "boginia sexu" wszystko u was idealnie jak w telenoweli.


może i chcesz pomóc ale każda twoja pomoc jest jak prowokacja i zawsze robisz pojazd na mnie.Ale mam to gdzies-widac lubisz jak jest zamęt i później pare stron na jeden i ten sam temat.Dobrze ,że są inne osoby które mnie doskonale rozumieją .


Zanetka wszystko dobrze ujęła potrafiłą zrozumieć moją sytuacje. Postawiła się w moim miejscu i doskonale wszystko zrozumiała...

a i chciałam dodać jeszcze ze nie kochałam się z S z oczywistych powodów !!! Pisałam ,że ciągle coś było nie tak .. a tu zapalenie,nadżerka .. ból podczas stosunku...
Mam ochote na mojego S ale czasem po prostu nie da sie.. Łatwo komuś mówić jak nie zna sytuacji..
 
Ostatnia edycja:
dzien dobry! u nas nadal marudnie a ja nie wiem o co chodzi. wczoraj np Stas przespal mi w sumie 2 godziny w dzien sle to bylo bardzo niespokojne spanie tak ze musialam prawie caly czas nad nim czuwac zeby troche pospal. nie mialam czasu zjesc, sniadanie jadlam w czesciach zaczynajac od 12.30. nocka koszmarna, pobudki co chwile i przerwy w spaniu od 3 do 4 i od 6.30 do 7.30. w sumie obudzil sie o 9 ale co to bylo za spanie...

bardzo bym chciala Was doczytac ale nie dam rady, zerknelem tylko po lebkach.
jesli chodzi o mojego H. to oczywiscie sie klocimy ale nie trwa to nigdy zbyt dlugo bo albo zaczynamy sie smiac i przedrzezniac w trakcie klotni albo zaraz po. odkad sie maly urodzil to tych klotni jest oczywiscie wiecej bo oboje jestesmy zmeczeni ale dajemy rade i nigdy nie konczy sie jakos zle. u nas jest tez tak ze to on jest ten spokojniejszy i bardziej cierpliwy a ze mnie to czasami niezla zolza. ale tak ogolnie to bardzo lubie nasz zwiazek :) poprzednia noc H. spal od 24 do 2 bo byl w pracy a dzis wojowal z malym bo ja nie mialam sily. troche mialam pozniej wyrzuty sumienia bo on byl naprawde zmeczony ale jakos dal rade a dzis znow od rana w pracy... jesli chodzi o sprawy lozkowe to kochamy sie wtedy kiedy oboje mamy na to ochote i on nie nalega jak widzi jak ja jestem padnieta po calym dniu. chociaz ostatnio to wychodzi na to ze kochamy sie w ciagu dnia jak jest akurat w domu i jak maly drzemie :)

Stasiek spi a ja ide na sniadanie, moze dzisiaj zjem o jakiejs normalnej porze i w calosci. jak ja bym chciala tak na spokojnie czytac sobie na biezaco co u Was i tak na spokojnie popisac. nie ma szans. postaram sie zajrzec pozniej
milego dzionka :*

Flaurka, przypomnialo mi sie ze jeszcze chcialam Tobie napisac o tych kaszkach :) probowalas moze znalezc cos w necie i zamowic? ja to powiem Ci ze gdybym miala jezdzic i szukac tego co potrzebuje to chyba bym predzej zwariowala niz cos znlalazla. tak bylo np. z kaszkami bezcukrowymi. objechalam wszystkie markety wokol mojej wsi, moj H. tez szukal w wiekszym miescie i nic. w koncu zamowialam przez internet. moze tak byloby latwiej
 
Ostatnia edycja:
Nie wiem jak to wszystko jest odebrane co pisze.
Ale dla wyjaśnienia..
Bardzo Kocham Sebastiana.Jestem z nim szczęśliwa.Są lepsze i gorsze dni .Ja staram się zawsze rozwiązywać konflikt jeśli już taki wystąpi..
Przytulamy się całujemy na zgode i też nie umiemy długo się na siebie gniewać.Ale czasem nerwy puszczają w takim przypadku jak wam opisałam.Nie uzyskałam zrozumienia z Sebastiana strony i to mnie zabolało...
Pociąga mnie nadal tak samo jak na początku naszego związku ...
Ale w kochaniu na siłe nie widze przyjemności...
Jeśli czuje się dobrze i oboje mamy ochote to jak najbardziej uwielbiam z nim momenty intymności.Ale jeśli ja się źle czuje nie będe się z nim kochać tylko dla jego przyjemności.
 
o matko, padam na pysk.. poszłam się jednak położyć, ułożyłam się w łózku, pod kołderką (nawet się nie rozbierałam!) i.. nie minęło 5 minut i "a buu buu". ale się nie ruszałam i tak właśnie przespałam moje magiczne 20 minut:) Nutelka jakaś szczęśliwsza, leży na macie, robi kupę i zjada pluszowego węża.
załaduję zmywarkę i ogarnę salon, choć najpierw łyknę tabletkę, bo głowa mi eksploduje (taki skutek drzemki). jak wróci Misiek to nie ma bata - muszę się położyć na godzinkę (mam cichą nadzieję, że usnę przed przyjściem teściowej, a obudzę się po, choć wiem, że to raczej niemożliwe;p). taki skurczybyk z mojego chłopa, a jak wstał przed 5 i przyczłapał (taaa, człapie po panelach tymi swoimi płetwami 46:/) do salonu słysząc tv, przytulił mnie i mówi "kochanie nie przejmuj się tak tymi wyborami, my jestesmy w Polsce, idź już spać". i widziałam ten jego współczujący wzrok.. pośmialiśmy się poszedł budzić dzieci pstrykaniem włącznikiem światła. troszkę mi przeszła chandra to mogę się pochwalić:)
 
Ok, klotnie sa wspanialym rozwiązaniem. Pisalam tez Ci, ze Ci wspólcuje takich problemow podzieciowych, bo zawsze jakies bedą - nie pisalam, ze masz sie kochac z nim "na siłę", szukasz prowokacji z mojej strony a po prostu kłócisz sie z kolejna osoba.

A ja mimo tego co o mnie myslisz, wolalabym byś sie z nim nie klocila po prostu i miała spokoj w domu - a nie wiem jak takie cos osiągnać wyganiając faceta na dziwki i każąc mu sie pakowac - on mieszka u Ciebie i to nie jest pewnie dla niego, faceta, fajne takie cos usłyszeć. Może to źle, że wstawiam sie za nim, ale czasem bardziej rozumiem facetow niz kobiety.
 
reklama
wstawiajac sie za nim chyba nie rozumiesz sytuacji.. Bo on wmawiał mi symulacje i oczekiwał ,że mimo tego ,że brzuch mnie bolał tak,że zwijałam się z bólu to miałam się z nim kochac.
Spokojna rozmowa nie skutkowała to poniosło mnie i powiedziałam to co powiedziałam-sam sobie jest winny.
co do prowokacji nie tylko ja ją widzę...
Dobra koniec tematu bo to nie ma najmniejszego sensu
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry