little_nina
Fanka BB :)
little_nina mnie plecy bolą jak postoję z 30 min np. przy zmywaniu. A po dłuższym wysiłku w weekend to miałam problem z poruszaniem się, tzn. wstawaniem, siadaniem, schylaniem...masakra.Łamało mnie w pół. Ale mnie jeszcze nic nie chrupie, tak jak Tobie. Mogłabyś pójść na jakiś bal przebierańców, ale trochę pora nie taka, nie musiałabyś się przebierać heheheh![]()
Zawsze miałam problem ze stawami, ale teraz to już przegięcie jest. Wystarczyło kiedyś troche więcej ruchu, czy zmarznąć i już cierpiałam, teraz boli przy siedzeiu w cieplutkim domu. Na szczęście bandaż elastyczny mooocno zawinięty bardzo pomaga, ale zostają bolące biodra i ramiona, których niestety nie ma jak zawinąć
Ja na razie problemu z ubraniami nie mam bo siedze w domu, śmigam w sukienkach letnich cały czas. Na wyjście- większe spodnie biodrówki sprawdzają się super. Tylko w stanikach się nie mieszcze i wszystko mi wystaje, w moim mieście rozmiarówka kończy się na GG niestety, a to jest "troszkę" za mało.
Hej dziewczynki.
Nadal rośniemy i oby do końca nic sie nie zmieniło.
Miałam jakiś dziwny atak dziś ,ale już jest dobrze .
Dostałam info od suzi.
Zostaje na oddziale bo ciśnienie wysokie.Po USG widać ,że z maluszkiem wszystko oki.
Pozdrawia wszystkie majówki.
Trzymam kciuki za suzi
wychodzę do lekarza...ale jestem kłębkiem nerwów...trzymajcie kciuki!buziaki!
Będzie dobrze!!!!

Zaradzić- uważać na infekcje, dbać o odporność, nie obciążać stawów, SCHUDNĄĆ! A doraźnie pomaga właśnie usztywnianie stawów, ew. wygrzanie, ale teraz boje się wziąść taki naprawde gorący prysznic.
Nie zazdroszcze. Ja o problemach z lekarzami przekonalam sie, jak sie przeprowadzilam z wiekszego miasta (uniwersyteckiego) na prowincje tj. do miasteczka powiatowego (z powodu meza). Kosmiczna roznica... nie spodziewlam sie tego zupelnie
Juz tez sie przekonalam na wlasnej skorze, ze ufac lekarzom nie mozna, trzeba sie samemu wiele dowiadywac, sprawdzac, kosultowac i dbac. Niby zycie na prowincji jest spokojniejsze ale jak trzeba cos zalatwic to to, co wczesniej bylo oczywistoscia i szlo od reki, urasta do rangi problemu i wyprawy niemal jak na Marsa 
)
Nic mi się nie chce, lenię się totalnie, a dni wleką mi się niemiłosiernie.. :/ a koleżanką staraj się nie przejmować i odetnij się od niej, nie warto!