Cześć Dziewczyny.
Powiem tylko, że bardzo, bardzo przykro mi z powodu Maleństw Dziurki..

Ufam całym sercem, że One są teraz w niebie i że swoją Mamę kochaną będą wspierać z całych sił. I że będzie ona jeszcze szczęśliwa!!!
Odnośnie sytuacji na naszym forum - rozumiem, że wszystkim jest smutno, ale nie będę się zagłębiać w te historie - nie dlatego, że jestem jakąś obojętną osobą, ale właśnie dlatego, że jest odwrotnie. Nie chcę się nakręcać, dołować. Takie sytuacje są - niestety, ale -normalną częścią naszego życia. Nieodłączną. Ja się dziś cieszę, że z moją Niunią wszystko dobrze, a ktoś inny płacze po stracie swojego dziecka. Takie jest życie. Sama też wiele w życiu przeszłam, to Dziecko jest dla mnie cudem, gdyż jestem po nowotworze jajnika. Ale nigdy, przenigdy nie straciłam na Nią nadziei, choć rokowania były zupełnie inne. I o tym trzeba pamiętać. Przykre doświadczenia to część naszego życia. Trzeba nauczyć się z nimi żyć. Choć to najtrudniejsze lekcje w życiu. I zawsze trzeba walczyć o to, by nie stracić nadziei.
Ponieważ jednak zagłębianie w takie przykre sytuacje powoduje, że się podłamuje, odcinam się od tego i dzisiaj już znikam. Szczegóły mojej wizyty napisałam w odpowiednim wątku. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Wszystkie kochane majóweczki z całego serca przytulam, a DziurkęWskarpecie najbardziej..