Stokrotka812
Fanka BB :)
Karolki to my pewnie podobne branże;-) Ja już jestem zdecydowana na Octenisept, teraz to chyba najlepszy środek na rynku.Maly bez recepty a duzy....no coz, jest naprawde wielki i rzadko sie sprzedaje,kto by litrowa butla lał do pepkapoza tym nie ma pompki
i jest uzywany głównie na oddziałach szpitalnych;-)ale raz chyba sprzedawałam i byl bez rp
As no dla mnie jest roznicabo to chemicznie 2 rozne skladniki
no ale mi takie rzeczy latami do łepetyny wkładali na studiach to ja pomylic nie moge
a raczej nie powinnam
![]()
Suzi, As trzymam mocno kciuki.Witajcie kochaneNie odzywałam sie bo w domku bylam cale 5 dni i to nawet nie cale
Znow jestem w szpitalu... wczoraj wyladowalam na porodowce na dlugim zapisie, podjecli decyzje ze dostaje sterydy na plucka i czekamy dalej... Mlody malo sie ruszal/rusza i stad nie bardzo wiedza co sie dzieje... Zapisy nie sa zbyt dobre ale przeplywy ok i tu pojawia sie paradoks
Mlody ma prawie 2 kg
Bardzo Was prosze trzymacie kciuki :* Ja o Was mysle caly czas
i za Wszystkie razem oraz z osobna trzymam &&&&&&&&&&&&
Mocno mocno Was caluj i ściskam:*
Ilona trzymam kciuki, trzymaj się dzielnie.kochane!
as dzwoniła, jest na porodówce... zaczęła krwawić, pojawiły się skrzepy.. bardzo prosiła żebyście trzymały kciuki żeby Karolcia nie zaczęła się rodzić!!
u mnie też nie najlepiej... w nocy były skurcze mimo fenoterolu... teraz troszkę lepiej, ale stan podgorączkowy mam...
nie wiem co dalej....... w środę mam mieć pessar, mam nadzieję, że wytrzymam do środy. jeśli znów skurcze nadejdą i ja wyląduje w szpitalu!!
także prosimy o kciuki!!
Witam nową mamę i życzę powodzenia, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.Trzymam mocno kciuki za dziewczyny z problemami - oby wszystko zakończyło się dobrze!!!! Ja sama w zeszłą sobotę wyszłam ze szpitala, a to był już drugi pobyt w tym roku. Pierwszy raz w styczniu, trafiłam tam ze szpitalnej izby przyjęć, do której zawitałam o 4 nad ranem z silnymi wymiotami i osłabieniem. Oczywiście gdyby nie ciąża, to bym nie pojechała. Potrzymali mnie 5 dni, kroplówki, badania i okazało się, że mam glistnicę. Najbardziej prawdopodobna wersja, że zaraziłam się od synka, który jest w wieku przedszkolnym. Mogło to być przyczyną ciągle spadającej hemoglobiny i ogólnego osłabienia jakie miałam. Wypuścili mnie - odtruwanie całą rodzinką i wszystko wróciło do normy. Niestety do czasu...
21.02. byłam na wizycie u swojego gina - podczas badania od razu powiedział, że kładzie mnie na oddział i to jak najszybciej - niewydolność cisnieniowo-szyjkowa. Szok!! Do tej pory wszystko było w porządku (badanie miałam co wizyta). Przeryczałam całą noc. Rano stawiłam się do szpitala z nadzieję, że może jednak jest ok (rzadko, ale bywam naiwna). Niestety tylko potwierdzili, to co usłyszałam od swojego gina. Jeszcze tego samego dnia dostałam pierwszą dawkę sterydów na rozwój płucek, kolejna po 24 godz. Po dwóch dniach założyli mi pessar. Na zwolnieniu aż do rozwiązania, które mam nadzieję, nastąpi we właściwym terminie.
Ups - trochę się rozpisałam. Pozdrowienia dla Was wszystkich!!
Piękna pogoda. Mąż kładzie gładź a ja oglądam Toys Story 2 na HBO i Was podczytuję.
Co do wtrącania to u nas akurat wszyscy chętnie to robią, ale na pomoc też zawsze możemy liczyć;-)

i jest uzywany głównie na oddziałach szpitalnych;-)ale raz chyba sprzedawałam i byl bez rp
Nie odzywałam sie bo w domku bylam cale 5 dni i to nawet nie cale
Znow jestem w szpitalu... wczoraj wyladowalam na porodowce na dlugim zapisie, podjecli decyzje ze dostaje sterydy na plucka i czekamy dalej... Mlody malo sie ruszal/rusza i stad nie bardzo wiedza co sie dzieje... Zapisy nie sa zbyt dobre ale przeplywy ok i tu pojawia sie paradoks
Teraz juz lagodniej - moim zdaniem lekarz popelnil glupote.