Ewusia, ponad 40 kg. Zupełnie normalnie. Przestałam na wiele miesięcy jeść pieczywo i zastąpiłam je pieczywem chrupkim, zaczęłam jeść mnóstwo warzyw, nabiału, chudego mięsa, owoców, ograniczyłam słodycze (ograniczyłam, nie odrzuciłam!) i słone przekąski (typu paluszki i chrupki). Tyle, żadna filozofia. Aaaaa, no i przestałam panierować mięso do smażenia
Lorelain, zazdroszczę fantastycznej przemiany materii

Też wszystko zależy od tego, jak kto ma z wymiotami, bo fakt, może być różnie. A w kwestii Twoich ostatnich zdań, to ja niestety (lub stety) jestem już w takiej sytuacji, że czy chcę, czy nie, reaguję (choć nie mam już ochoty na dietetyczne moralizatorstwo na blogu, dwa i pół roku to chyba za dużo... Nie wyrabiam). Nie przypuszczałam, że do tego dojdzie, gdy zakładałam blog, ale gdy zdarza się, że mi kobieta z paniką pisze maila, że to i tamto, to nie mogę jej zignorować ;-) Nie czepiam się tego, że ktoś lubi jeść - ja też kocham! Ale gdy ktoś się objada do nieprzytomności i za pięć minut płacze mi w rękaw, no to coś jest nie tak
Sharpnowaja, objadanie się w ogóle, czy to w ciąży, czy nie, jest złe

) Kwestia wyboru niby, ale potem w TV grzmią, że co drugi dorosły Amerykanin jest otyły. Zresztą Polacy plasują się wysoko w Europie pod względem otyłości, a nasze 11-latki są na 1 miejscu w Europie. To chyba o czymś świadczy

No i ostatnio powstała nawet kampania społeczna:
