Dziewczyny wspolczuje i wczesnego wstawania i sasiadow z dzieciarnia oraz lacze sie w bolu...:/ bo u mnie usypianie corki to jakas masakra... Wczoraj darla sie 1,5h zanim usnela. Mieszkam w bloku i tez ciagle mysle o sasiadach, bo wszystko sie nosi. Moje dziecie jest uparte i chce zasypiac przy cycku. Nie wiem czy ta walka ma sens... Meczymy sie obie. Postanowilam, ze nie chce robic za smoczek i staram sie byc konsekwentna. Nie wiem tylko czy ta konsekwencja wiecej nie szkodze sobie i malej... Rece mi dzis odpadaja od noszenia i glowa peka z nieyspania i wczorajszych rykow.
a usypiamy go albo ze smoczkiem na rękach, a jak jest mega zmęczony to zasypia na rękach bez smoczka, ot co!
(dłuższą niż standardową 40 minutową
)