Kooska na tym to,niestety,wszystko polega.Narazajac sie na krotkotrwaly stres siegajacy zenitu masz obietnice spokoju w przyszlosci.
Oni to w tej ksiazce porownali do wizyty w sklepie:dziecko(znajac zycie 2-latek hehe) chce cos slodkiego,matka nie chce mu kupic.Dziecko wpada w szal i zaczyna sie drzec,mozliwe rzucenie sie na ziemie i uderzanie rekami i nogami(przezylam z corka kuzyna) o ziemie.Ludzie przechodza i patrza z niesmakiem na matke tego dzikusa...jak tak mozna?Przeciez to niedopuszczalne zeby dziecko sie tak zachowywalo!Co z niej za mazka?! I inne te sympatyczne uwagi w zyczliwych spojrzeniach wspolkupujacych.Matka przezywa uderzenie goraca,poci sie...ja to bym sie chyba zaczela slinic z wscieklosci ;-) I ma 2 wyjscia:da temu dziecku tego nieszczesnego batonika i uzyska natychmiastowa ulge.Dziecko bedzie uprzejme sie zamknac i ludzie przestana sie gapic.Albo przeczeka furie,kaze sie uspokoic i wyjasni,ze to zachowanie do niczego nie prowadzi i na pewno niczego nim nie osiagnie.Efekt jest taki,ze ustepujac-nastepnym razem ma powtorke z rozrywki z calym wachlarzem urozmaicen towarzyszacych( na ten przyklad wspomniana coreczka kuzyna z czasem dala sie poniesc fantazji i walila glowa o posadzke,przeklinajac przy tym siarczyscie.Nie pytajcie skad znala przeklenstwa-rodziny sie nie wybiera ;-)).Albo wytrzyma ta wzmozona dawke stresu i,jezeli zdarzy cos takiego raz jeszcze to juz w mniejszym natezeniu az dziecko wytlumaczy sobie,ze to sie zwyczajnie nie oplaca bo nie przynosi efektu.
Sie wypocilam nad tym wypracowaniem,ze hej!Kooska pocieszenie jedyne jakie mi przychodzi do glowy:Jak bedzie ryczec w dzien wszystkie drzemki to w wieczorem bedzie tak wykonczona,ze padnie bez walki

Przynajmniej u nas tak bylo na nastepny dzien

Dalam nam 3 tygodnie.Powiedzialam,ze chocby nie wiem co to tyle wytrzymam.Jak nie bedzie postepow to sie poddam.Minal tydzien i efekty naprawde sa.Nie placze juz przed zasnieciem dluzej niz 8minut.W nocy zdarza sie pol godzinki alarmu ale raz na pare dni.Okolo 6:30 biore ja do lozka i karmie bo po 7 nie mam na to czasu bo musze starszaka do przedszkola wyszykowac.
Zapo-u nas mezowy by szybciej polegl...Bynajmniej nie z lamiacym sercem.Raczej z furia po-niewyspaniowa

Wiec wzielam to na siebie.Byly ciezkie chwile.Siedzialam w nocy na lozku i wylam w poduszke razem z nia.Ale jakos dalam rade.Z korzyscia dla wszystkich ;-)