U nas noc koszmarna, ale przez męża a nie Filipa. Chrapie, sapie, rzęzi. Jak zwróciłam uwagę, że może sobie pójdzie, bo jak w końcu Fi śpi, to on koncerty daje, to usłyszałam, że sama sobie mogę pójść. To poszłam. Słyszę za jakiś czas, mały popłakuje, a książę śpi w najlepsze. Wpadłam do sypialni, wywaliłam na kopach, ale z filipim spaniem już było kiepsko. I tłumaczenie rano, że on był zmęczony, bo nie wyspany. A ja jaka jestem po 11 miesiącach nieprzespanych nocy?? Szlag mnie trafia.
Śmigam dziś na 14 do nowego doktora. O ile M. się nie spóźni. Fifi zostaje pierwszy raz z opiekunką. Trochę się boję, bo akurat zasnął i chyba obudzi się jak już mnie nie będzie i będzie przypadał czas obiadu. Ale mam nadzieję, że E. sobie poradzi, bo mam co do niej poważniejsze plany. Trochę bym już odpoczęła od dziecka przy nodze, a nie mam z rodziny nikogo na kim można polegać.