reklama

Maj 2013 :):)

Wiolonczela, a jeszcze odnośnie tego, że kobiecie mojego taty jest ciężko. Wiem, bo słyszę to od czterech lat, a my wszyscy cały czas ustępowaliśmy. Ja, siostra i cała reszta rodziny. Bo przecież musimy ją zrozumieć. W międzyczasie, przemeblowała cały dom, bo ona się tam źle czuje, zniknął nasz pokój, moja siostra przeniosła się do jednego pokoju, pojawiły się zdjęcia jej rodziny, a naszych brak. Nikt przez ten czas nie pomyślał jak my się czujemy. Nawet wtedy, gdy na jej palcu zobaczyłam pierścionek po mamie, nie powiedziałam słowa. Nawet jak na stole w kuchni zobaczyłam zaproszenie dla państwa ..i tu nazwisko taty. A zaznaczam, że pani ma tak samo na imię jak moja mama więc jak to zobaczyłam, to coś się we mnie zatelepało. Ja naprawdę szanuję ich prawo do szczęścia, ale oni sobie budują to szczęście raniąc innych. Więc zrozum troszkę moje podejście do sprawy.

Ok ja już kończę temat, bo was za bardzo tym męczę. Już nie będę obiecuję.
 
reklama
Fifowa kochana prosiłam bys się nie denerwowała i co?????wybacz , że cokolwiek napisalam, nie chciałam wywołać w Tobie takich emocji ( w zamiarze miałam tylko napisać o sobie, że mimo że moi rodzice zawsze olewali mnie w dniu dziecka, to ja w ich dniu zawsze do nich z duszą na tacy)reszta nie jest moja sprawa, oczywiście, że rozumie Twoje podejście do sprawy, mysle, że kazda z nas podobnie ,by odczuwała i szlag by nas trafiał. Miałam ulotną nadzieje, ze moze inaczej uda Ci sie na to babsko spojrzec , by Ci sie lepiej żyło z tatą, A tematem nas nie zanudzasz, pisz pisz
 
Wiolonczela, bo tak miało być. Wszyscy tak myśleli, że ona pomoże, zajmie się samotnym wdowcem, jak my nie będziemy mogli. A tak naprawdę ona nas wygryzła, ubzdurała sobie, że chce mieć go tylko dla siebie i takie efekty. A tatuś tego nie widzi albo się pogubił i sam już nie wie co robić. A z tego co mówi moja siostra, która tak pomieszkuje, to ona straszna histeryczka, wpada w jakieś płacze, że jej źle i niedobrze. Ciężko to w ogóle opowiedzieć.
A ja się nie denerwuje, a już na pewno nie na Ciebie. Staram się na to racjonalnie patrzeć, ale powoli przestaję widzieć nadzieję na poprawę sytuacji i tyle.
Kiedyś namawiał nas żebyśmy przyjeżdżali, teraz już nie bo ona zmęczona po pracy. Miał być kojec, plac zabaw dla Filipa, zabezpieczenia na schody. Nie pasują do wystroju wnętrza. A jak ja coś zawiozłam, choćby zabawkę jakąś, na drugi dzień lądowała w piwnicy. No i przestałam jeździć. Bo po co.
Tak to wygląda. Mi jest zwyczajnie przykro, że to ojciec, a tak dał się jej podporządkować i wykreślić nas z ich życia prywatnego.
 
Wybaczcie ale nie skomentuje powyższych postów...bo nie mam kiedy się wgłębić w temat..Jaśko marudny coś, w nocy prawie nie spałam bo budził sie co 20 min...o 3 dostał czopka i dospał do 6.30...jestem naprawdę śpiąca..ale cóż...
Kawa wypita, oczywiscie nic nie pomogła...nie doczytałam bo wczoraj przyjechała moja mama na noc...i tak gadając o temacie TATUSIÓW to mojemu też coś odpier..ala bo nie powiem inaczej...ale nie chce na forum tego roztrząsać..może kiedyś na grupie..ale wściekła jestem na całego..bo to dzieje sie od dawna a ja dopiero się dowiedziałam o skali tego zjawiska...
Chłpy są poj...ani...mam nadzieje dziewczyny że my naszech chłopców wychowamy inaczej..w poszanowaniu do innego człowieka i z empatią na krzywdy ludzkie....
 
Zawsze przykro, gdy rodzice nie interesuja sie swoimi dziecmi, wnukami... moi rodzice odkad wrocilam z Anglii (poczatek marca),nie odezwali sie do mnie. Nie mamy praktycznie kontaktu. Kiedys probowalam podtrzymywac kontakt, dzwonilam, pisalam, wysylalam zdjecia, ale juz mi sie nie chce. A im nas nie brakuje, wiec po co ich zmuszac. Niech se zyja swoim zyciem. Choc tak jak wspomnialam- cholernie przykro...
 
kooska...bardzo dobre nastawienie i tak trzymać..wiem ze cięzko na pewno i smutno ale ja wychodze z tego samego zdania...nic na siłe...bo daje to odwrotny efekt..a jak się kiedyś stukną w łepetyne to oni bedą żałować ze stracili tyle czasu..ale najczęściej taka refleksja przychodzi za pózno..najczęsciej jak już sobie człowiek uzmysłowi ze bliżej mu na tamten świat..widziałam te sytuacje wielokrotnie..i schemat ten sam...czyli mam cie w dupie..ale jak przychodzi choroba, lub blizej grobu to nagle ozywa wielka milosc do dzieci...
 
Kooska, ja też mam takie podejście, ale u nas to jeszcze bardziej skomplikowane. nas łączą wspólne niepozałatwiane sprawy, jeszcze spadkowe, wspólne interesy, a mój tatuś traktuje nas jak obcych albo nawet wrogów.
Na prawde wolałabym już mieć te sprawy za sobą, a ich zostawić w spokoju i czekać kiedy dotrze do pustej głowy, ale jak na razie się nie da.

Camel, a Twój małżonek uczestniczy w historycznym wydarzeniu;)
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry