reklama

Maj 2013 :):)

Damy damy...w sumie to my ciągle sami...więc teraz tylko nie wraca dłuzej..bo jego jak nie w nocy nie ma to odsypia jak nie odsypia to go cały dzein nie ma i tak w kółko..więc dużej różnicy nie ma..tylko sama swiadomość ze nie ma go blisko tylko jest gdzies tam...
 
reklama
Z rodziną najlepiej na zdjeciu :( przykre to, choc powiem Wam , z racji faktu, że mieszkam kawalek od mojej rodziny , to mam z nimi zaskakująco dobre relacje, jest cacy, lubię tam jeżdzic, mama się nie wtrąca, nie dopytuje, poprostu jest i kocha mnie i swoje wnuki i cieszy sie nimi na maksa jak przyjeżdzają.
Z kolei z rodziną męża jest mniej ciekawie, zawsze myślałam, że jak sie ma więcej rodzeństwa to sie jest jakoś bliżej, ja mam tylko brata i łączy mnie z nim wieksza więż, niż mojego męża z trójką swojego rodzeństwa, tu każdy ma każdego w dupce.
No i własnie mam problem - mąż zbudował ten plac zabaw jest domek , 3 huśtawki, hamak, opona, zjeżdzalnia, ściana wspinaczkowa i bedzie piaskownica , mieliśmy kupić jeszcze tą trampolinę (wszystko za nasza kase) ale wczesniej kupił ją szwagier, dzieci jak dzieci widzą i chcą sie bawić, dla mnie nie ma problemu, jak korzystają z tego "naszego" ale mam opory żeby moje dziecko bawiło sie na tej trampolinie, bo nie usłyszałam niech sie bawi kiedy chce, ba nic nie usłyszałam , a wczesniej natomiast usłyszałam , że mam sie składac na porecz na wszystkich piętrach , ale na moim on już sie składac nie bedzie , bo tam nie użytkuje, no i ja więcej chodze po schodach , bo mieszkam wyżej i je wiecej użytkuje, no i jego huśtawka jest podpisana z imienia córki, i jego grill jest na kluczyk, więc co myślicie, kupić swoja, jeszcze jedna?? czy olac sprawe i pozwolić jej wlazić na ta co jest i najwyżej czekac na reprymende
??
 
Camel, tak to właśnie jest. Mój też przecież jeździ codziennie do pracy. Ostatnio znów nad ranem wyjeżdża i jakoś mnie to nie rusza, a jak jedzie gdzieś na drugi koniec Polski, to jakoś tak inaczej. Tuta mam 50 km i zawsze jak coś, to przyjedzie, a jak go nie ma to jakoś tak niepewnie.

Wiolonczela u nas jest tak, że w rodzinie jest dwójka małych dzieci (po stronie męża oczywiście, bo u mnie tylko Fi) i u teściów to my kupujemy huśtawki, basenik ostatnio, piaskownicę, teściowa atakuje wszystkie komisy i znosi tony zabawek. Ale z teściami mieszka babcia męża i chcąc nie chcąc jego kuzynka z dzieckiem też przyjeżdża do prababci, no i korzysta z tego co my kupiliśmy. A bywa może nawet częściej niż my. Sami nic nie kupią, bo po co, oni mieszkają w domku i mają u siebie. Na początku się wkurzałam, ale teraz odpuściłam. Póki nie niszczy zbytnio to niech sobie korzysta.
Myślałam, że u taty będziemy mieć też taki swój mały kącik, ale tą historię już znacie.

Poczekaj na reprymendę, a wtedy powiedz co myślisz;) Że ty dajesz korzystać ze swojej własności więc coś za coś;)
 
Ostatnia edycja:
W sumie ja też bym zrobiła ta k jak Camel;) Ale napisałam tak zdroworozsądkowo;)

Kurcze, Filip mi marudzi od samego rana, a ja już nie wiem co mu za zajęcie wymyślić. Na dworze zimno, aż nie chce się wierzyć, że jutro mają być upały;) Nie wiem czy potem nie pojadę do teściów niech się dziecko wybiega troszkę;)
 
Ostatnia edycja:
Filipia..dobrze że masz chociaż gdzie Filipu wybiegać...my nie mamy tego komfortu i my i dziadki tu blisko blokowcy..tylko teściowie w domu..ale do nich 250km...

Jachu przysnał jakiś czas temu..ide przyłożyc banie do poduszki moze dzemne z 20 minut bo wiecej mi pewnie nie da...
 
Cześć dziewczyny

Kurcze moi rodzice juz odeszli, rodzinne mam daleko... no moze poza bratem, ale z nim mimo, że mieszkamy w jednym miescie to i tak nie mam kontaktu... i jak tak Was czytam to dochodze do wniosku, ze nie mam tak źle... czasem tylko w takie szaro-bure dni jakaś melancholia mnie dopada:/

Wiolo... ja bym nie kupowała tej trampoliny. Bo gdy ja postawicie to bedzie taki podzial, na Wasze i ich... dorośli zalapia, ale dzieci nie koniecznie i troche ich szkoda, bo co one winne. I potem bedzie niezrecznie, ze razem nie beda sie mogly bawić, bo pewnie szwagier bedzie swoje zabierał... skoro taki jest. A tak Wy w odwiedziny u nich na trampolinie, a oni u Was na placu zabaw;)

Wojtek bawi sie w strong mena... walczy z dwulitrowa butelka Sprite'a... a jak przy tym steka... no i zeby atakuja, bo ciągle mnie gryzie. Najgorzej jest w nocy, bo ciągle chce pić... chyba ssanie mu lagodzi dziąsła... tylko nie wiem czy to dobrze, ze tyle pije... myslalam o smoku, ale jak juz rok zyjemy bez to po co zaczynac:/ jestem w kropce
Ile tak w ogole piją Wasze dzieci?
 
reklama
Mój nie pije dużo. Kilka łyczków w ciągu dnia z niekapka i tyle. W nocy cycka trochę, ale chyba bardziej z głodu niż z chęci napicia się, chociaż już sama nie wiem. Ale jak w niedzielę tydzień temu było gorąco i siedzieliśmy cały dzień u teściów, to do niekapka doczepiał się co jakiś czas i wypijał za jednym zamachem prawie cały. Czasem się zastanawiam, czy nie za mało pije, ale on nie chce.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry