Z rodziną najlepiej na zdjeciu

przykre to, choc powiem Wam , z racji faktu, że mieszkam kawalek od mojej rodziny , to mam z nimi zaskakująco dobre relacje, jest cacy, lubię tam jeżdzic, mama się nie wtrąca, nie dopytuje, poprostu jest i kocha mnie i swoje wnuki i cieszy sie nimi na maksa jak przyjeżdzają.
Z kolei z rodziną męża jest mniej ciekawie, zawsze myślałam, że jak sie ma więcej rodzeństwa to sie jest jakoś bliżej, ja mam tylko brata i łączy mnie z nim wieksza więż, niż mojego męża z trójką swojego rodzeństwa, tu każdy ma każdego w dupce.
No i własnie mam problem - mąż zbudował ten plac zabaw jest domek , 3 huśtawki, hamak, opona, zjeżdzalnia, ściana wspinaczkowa i bedzie piaskownica , mieliśmy kupić jeszcze tą trampolinę (wszystko za nasza kase) ale wczesniej kupił ją szwagier, dzieci jak dzieci widzą i chcą sie bawić, dla mnie nie ma problemu, jak korzystają z tego "naszego" ale mam opory żeby moje dziecko bawiło sie na tej trampolinie, bo nie usłyszałam niech sie bawi kiedy chce, ba nic nie usłyszałam , a wczesniej natomiast usłyszałam , że mam sie składac na porecz na wszystkich piętrach , ale na moim on już sie składac nie bedzie , bo tam nie użytkuje, no i ja więcej chodze po schodach , bo mieszkam wyżej i je wiecej użytkuje, no i jego huśtawka jest podpisana z imienia córki, i jego grill jest na kluczyk, więc co myślicie, kupić swoja, jeszcze jedna?? czy olac sprawe i pozwolić jej wlazić na ta co jest i najwyżej czekac na reprymende
??