U nas dzisiaj o niebo lepiej, pierwsza noc i dzień bez gorączki, widać, ze antybiotyk pomógł. Dziecko żywe, bawić sie chce, zaczęła jeść. Odetchnęłam z ulgą. Tylko na dwór chce już wyjść, przynosi buciki, stoi pod drzwiami, musimy jakoś wytrzymać. I dwie dolne czwórki jej wychodzą, śmiesznie bo na dole nie ma jeszcze jednej dwójki. A ja korzystając ze zwolnienia upieklam szarlotkę.