Mdla- ja rodzilam w de i to chyba od szpitala zalezy czy ktos jest zadowolony czy nie, generalnie ja bylam niezadowolona, wiadomo wiekszy dostep do srodkow znieczulajacych itp ale ja akurat nie czulam sie w szpitalu dobrze, podczas cc zostalam zarazona bakteria ktora wykryto mi we krwi, mysleli ze to sepsa, na szczescie antybiotyk zadzialal, malo tego najpierw spiaca jakas pielegniarka przyszla do mnie i powiedziala ze moje dziecko ma ta bakterie i nie wiadomo co bedzie... ryczalam juz jak bobr gdy w koncu moj m wkroczyl do akcji i zrobil porzadek, bo niby bez wiedzy naszej pobierali krew malemu, a okazalo sie ze to byla moja krew, pozniej te plotkujace pielegniarki ktore nie slyszaly ze ide i w nocy opowiadaly sobie zarty na temat pacjentow... co mnie jeszcze zdenerwowalo w nocy oddalam dziecko na kilka godzin- moj syn ciagle plakal i nie spal bylam padnieta ze hej pielegniarki zaproponowaly ze wezma go na 3-4 godziny i przyniosa na karmienie a ja sie przespie- ja oczywiscie padnieta wstalam kolo 8 dziecka nie ma wiec zadzwonilam przyniosly mi syna i powiedzialy ze nie budzily mnie juz tylko daly mu mleko modyfikowane z butli....!!! myslalam ze porozwalam wszystko tam,
ale teraz mam juz inny szpital na oku, wiec wszystko zalezy gdzie sie rodzi albo ja poprostu mialam takiego pecha
citrus- masz racje, nie mam nic przeciw wymogowi dbania o siebie, natomiast ciaza rzadzi sie swoimi prawami, i bez dodatkowych kg, humorow ba nawet rozstepow- swoja droga uwarunkowanych genetycznie w wiekszosci- sie nie obedzie, i po milym wspolzyciu mezczyzna musi wziac na swe silne bary te nasze ciazowe ulomnosci
