jo-anna-on
Pindory i godody
Witam.
Natalka już śpi. Szalała dzisiaj jak dzika. M.in. uszkodziła mi kolczyk a drugi 2x zerwała z ucha. Masakra. Oprócz tego przepychanki jak zwykle między dziewczynami. Fiknęła też dzisiaj ze zjeżdżalni od strony drabinki, normalnie kaskader. A jak poszłyśmy na spacer to mi się w piachu wytarzała na ulicy, bo myślała, że to plaża
. Jak sąsiadka przyniosła maliny w reklamówce ( u nas zwanej zrywką) to rzuciły się dziewczyny na nie tak, jakby przynajmniej kilka dni nic nie jadły.
Mamita szok z tym kolegą
. Młody chłopak.
My mieszkamy w domu z moimi rodzicami. My mamy piętro (oprócz jednego pokoju mojej siostry) 2 pokoje, łazienkę i wc. Na dole jest kuchnia. Stare budownictwo więc pośrodku korytarz, z którego wchodzi się do w/w pomieszczeń. Fajnie byłoby mieszkać samemu ale to nierealne, poza tym wpakowałam tu już sporo kasy.
Ola tydzień temu przejeżdżałam przez Piłę (raczej jej szerokim łukiem obwodnicą 11ki). Miałam wstąpić na kawkę ale dziewczyny spały ;-)
Natalka już śpi. Szalała dzisiaj jak dzika. M.in. uszkodziła mi kolczyk a drugi 2x zerwała z ucha. Masakra. Oprócz tego przepychanki jak zwykle między dziewczynami. Fiknęła też dzisiaj ze zjeżdżalni od strony drabinki, normalnie kaskader. A jak poszłyśmy na spacer to mi się w piachu wytarzała na ulicy, bo myślała, że to plaża
. Jak sąsiadka przyniosła maliny w reklamówce ( u nas zwanej zrywką) to rzuciły się dziewczyny na nie tak, jakby przynajmniej kilka dni nic nie jadły.Mamita szok z tym kolegą
. Młody chłopak. My mieszkamy w domu z moimi rodzicami. My mamy piętro (oprócz jednego pokoju mojej siostry) 2 pokoje, łazienkę i wc. Na dole jest kuchnia. Stare budownictwo więc pośrodku korytarz, z którego wchodzi się do w/w pomieszczeń. Fajnie byłoby mieszkać samemu ale to nierealne, poza tym wpakowałam tu już sporo kasy.
Ola tydzień temu przejeżdżałam przez Piłę (raczej jej szerokim łukiem obwodnicą 11ki). Miałam wstąpić na kawkę ale dziewczyny spały ;-)


Dziś po pogrzebie babci był pogrzeb chłopaka 22-letniego. Cały tłum ludzi go żegnał. U mnie na roku zmarły dwie osoby - chłopak zginął w wypadku, a dziewczyna miała chyba jakiś skrzep, który dostał się do serca :-( Potem jeszcze zmarł 19-letni syn koleżanki mojej mamy, która niecałe pół roku wcześniej pochowała męża 50-letniego. Ja nie wyobrażam sobie stracić całej rodziny 

